08.11.2016

Gdy tanio, klient marudzi

Prawa Edwarda Murphy’ego mają swoje zastosowanie w marketingu. Kto ich nie przestrzega, może mieć kłopoty.

W latach 40. w amerykańskiej bazie Muroc Field prowadzono projekt, polegający na testowaniu ludzkiej odporności na przeciążenia podczas hamowania. Podczas testów powstała wątpliwość dotycząca dokładności sprzętu mierzącego oddziaływanie przyspieszenia. W rezultacie Edward Murphy zaproponował elektroniczne mierniki odkształcenia przyłączone do pasów, którymi badany był przymocowany. Jego asystent podłączył przewody i rozpoczęto kolejny raz eksperyment. Sensory pokazały zerowy odczyt. Stało się oczywiste, że źle je zainstalowano. To właśnie wtedy sfrustrowany Murphy powiedział o swoim asystencie: „Jeśli ten facet ma jakąkolwiek możliwość zrobienia błędu, zrobi go”. Późniejsza popularyzacja praw Murphy’ego była już tylko kwestią czasu.

Mariusz Łodyga, CEO w Premium Consulting Fot. arch. Mariusza Łodygi

Skup się na pozyskiwaniu i obsłudze najbardziej rentownych klientów. Odetnij drobiazgi. Przy pracach nad drobiazgami kłopotów jest tyle samo co nad dużymi projektami. Z dużych projektów jednak zostaje duży zysk.
Mariusz Łodyga, CEO w Premium Consulting

Jak prawa Murphy’ego mają się do marketingu? Poniżej przedstawiam dziesięć praw Murphy’ego z moimi komentarzami. Prawo pierwsze: „Nic nie jest tak proste, jak się wydawało”. Nawet z pozoru prosta kreacja graficzna może zająć mnóstwo czasu i pieniędzy w procesie tworzenia. Uzyskanie efektu prostoty jest zazwyczaj najtrudniejsze. Prawo drugie: „Każda sprawa zajmuje więcej czasu, niż myślimy”. Jeśli chcesz coś szybko zrobić, od razu pomnóż razy dwa ilość czasu, jaki twoim zdaniem będzie potrzebny do jego wykonania. Prawo trzecie: „Jeśli coś może zawieść, to zawiedzie”. Myślisz: „Mój mailing jest tip-top. Na moim kompie wygląda super. Wysyłasz i dostajesz zwrotki: „Chyba coś się wam rozjechało”... Prawo czwarte: „Jeżeli udoskonalasz coś dostatecznie długo – na pewno to zepsujesz”. Optymalizowanie wszelkich działań ma ogromne znaczenie. Jednak pokusa udoskonalania może przekształcić się w przekleństwo perfekcjonisty, które wstrzyma cię przed wypuszczeniem oferty na rynek. Prawo piąte: „Trudne problemy zostawione same sobie staną się jeszcze gorsze”. Nic się samo nie naprawi. Jeśli masz problem z rozwojem biznesu, znajdź kogoś, kto się nim zajmie skutecznie. Prawo szóste: „Niepewność jest wielkością niezmienną”. Pewność jest towarem deficytowym. W 100 proc. możesz mówić o tym, jak genialny byłeś, wprowadzając produkt lub usługę na rynek po udanym debiucie. W rzeczywistości o porażce lub sukcesie często decyduje splot okoliczności. Prawo siódme: „Skrót jest najdłuższą drogą pomiędzy dwoma punktami”. Jeśli myślisz, że możesz zbudować markę w weekend, to jesteś w błędzie. Prawo ósme: „Dążąc do posiadania coraz to nowszych wersji programów, należy pamiętać, że nowa wersja to stary program z nowymi błędami”. Za każdym razem, gdy odczuwasz pokusę, by wprowadzić update jakiegoś programu , upewnij się, że wszystkie błędy zostały już usunięte. Bycie wczesnym użytkownikiem zawsze sprowadza się do bycia królikiem doświadczalnym. Prawo dziewiąte: „Żaden klient nie wie, czego właściwie chce”. Twoim zadaniem jest uświadomić mu skalę oferowanych przez ciebie rozwiązań. Zazwyczaj klient nie ma pojęcia o detalach i specyfice twojej oferty. Prawo dziesiąte: „Klient, który najmniej płaci, marudzi najwięcej”. Musisz odciąć 70 proc. dotychczas obsługiwanych klientów, aby firma stała się naprawdę rentowna. Bowiem zazwyczaj są to klienci generujący najmniejsze przychody przy równoczesnym tworzeniu największej liczby „zażaleń”.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0