23.11.2016

Mama otwiera kawiarnię

Aleksandra Stankiewicz wychowała trzy córki i postanowiła spełnić swoje wielkie marzenie. Otworzyła własną kawiarnię, korzystając z franczyzy House of Donuts.

– Od zawsze marzyłam o prowadzeniu kawiarni – opowiada Aleksandra Stankiewicz. – Chciałam, by to było przytulne miejsce, do którego mogą przyjść studenci, rodziny z dziećmi, gdzie można skorzystać z internetu, odpocząć między zajęciami.
Wiele lat Aleksandra Stankiewicz poświęciła na wychowanie trzech córek. Ale wreszcie przyszedł moment, gdy mogła zacząć realizować swoje marzenie. Od razu założyła, że skorzysta z pomocy któregoś z systemów franczyzowych, ponieważ nigdy wcześniej nie prowadziła własnego biznesu. Oferta krakowskiej firmy House of Donuts idealnie wpasowała się w jej potrzeby.

Aleksandra Stankiewicz, franczyzobiorczyni House of Donuts Fot. House of Donuts/Aleksandra Stankiewicz

Nie było łatwo znaleźć dobry lokal na kawiarnię. Obejrzeliśmy ich sporo, ale albo metraż był zły, albo czynsz za wysoki. W końcu się udało. Nasza kawiarnia mieści się w centrum miasta, nieopodal teatru, w uliczce prowadzącej do Uniwersytetu Śląskiego.
Aleksandra Stankiewicz, franczyzobiorczyni House of Donuts

Udany start

House of Donuts to cukiernio-kawiarnie, w których podstawą menu są amerykańskie donaty. Oprócz nich lokale mają też ofertę śniadaniową, propozycje dla wegan i bezglutenowców, serwują kawę, mleka smakowe i wiele innych rzeczy. W Krakowie działają dwie własne kawiarnie marki, a pierwszą franczyzową jest właśnie lokal Aleksandry Stankiewicz, który od września zaprasza mieszkańców Katowic.
– Nie było łatwo znaleźć dobrą lokalizację. Obejrzeliśmy sporo punktów, ale albo metraż był zły, albo czynsz za wysoki. Franczyzodawca pomagał nam w poszukiwaniach i w końcu się udało. Kawiarnia mieści się w centrum miasta, nieopodal teatru, w uliczce prowadzącej do Uniwersytetu Śląskiego – opowiada franczyzobiorczyni House of Donuts. – Lokal nie był przystosowany do potrzeb gastronomii, więc wymagał sporo pracy i nakładów. Muszę podkreślić, że franczyzodawcy przygotowali dla nas biznesplan i bardzo realnie ocenili koszty, jakie musieliśmy ponieść.
Według szacunków licencjodawcy, minimalna kwota potrzebna na uruchomienie lokalu to 59 tys. zł. Opłata licencyjna wynosi 11 tys. zł, opłaty miesięczne 750 zł. W zamian franczyzobiorca otrzymuje m.in. projekt lokalu, wizualizację, całą dokumentację potrzebną do dokonania kompletnego odbioru lokalu (m.in. dla Sanepidu, straży pożarnej, dokumentację HACAP), pomoc w doborze personelu, szkolenia dla siebie i pracowników.
– W dniu otwarcia kolejka była tak duża, że klienci stali na zewnątrz. To przerosło nasze oczekiwania – opowiada Aleksandra Stankiewicz.
W pracy wspiera ją mąż, który pomaga załatwiać różne formalności i sprawy administracyjne. Najstarsza córka zajmuje się reklamą.
– Owszem, bałam się otworzyć firmę, zwłaszcza, że przez tak długi czas poświęcałam się wyłącznie wychowaniu dzieci. Zmieniłam diametralnie swoje życie i jestem zadowolona z tej decyzji – podkreśla. – Na szczęście dobrze wybrałam franczyzodawcę. Współpraca franczyzowa jest wymagająca dla obu stron. Zdarzały mi się błędy, niedociągnięcia, bo przecież ciągle się uczę. Ale lepiej usłyszeć uwagi czy krytykę od franczyzodawcy, niż od klientów.