24.11.2016

Makro kontratakuje

Ponowne otwarcie flagowej hali Makro w Warszawie było okazją do podsumowań i deklaracji. Franczyza Odido ma wrócić do gry.

Hali Makro przy Al. Jerozolimskich w Warszawie nie trzeba nikomu z branży przedstawiać – to pierwszy tego typu obiekt grupy w Polsce (powstał w 1994 roku). Właściciel właśnie zakończył jego lifting. Modernizacja stanowi element długofalowej strategii, która ma pozwolić na dostosowanie oferty do potrzeb lokalnych rynków. Makro gra jednak o coś więcej niż tylko rozwój usług związanych z dystrybucją żywności, w których należy do czołówki polskiego rynku. Jak wynika z zapowiedzi prezesa Makro Polska, w najbliższych latach będziemy obserwować również rozwój franczyzowej sieci Odido.

Mężczyzna robi zakupy w Makro Fot. Makro

W 2017 roku Makro chce otworzyć 400 sklepów franczyzowych Odido.

Co w hali piszczy

Hale zakupowe od początku stanowiły najważniejszy element biznesu grupy Makro. Koncepcja miejsca, w którym przedsiębiorcy mogą na własną rękę kupować towar do swoich sklepów i restauracji, została przemyślana od początku, a efektem tego są modernizacje hal w Zielonej Górze, Kaliszu i Warszawie. Na razie tych trzech, bo prace nad odświeżaniem pozostałych siedmiu obiektów trwają.

Nowy układ hali ma podnieść komfort zakupów i ułatwić poruszanie się po obiekcie. Dwukrotnie powiększone zostały stoiska z warzywami, owocami, mięsem, rybami oraz nabiałem. Stoisko z produktami świeżymi uznano zaś za kluczowe dla klientów z sektora handlu i gastronomii i w związku z tym umieszczono je tuż przy wejściu.

Zmiany miały miejsce też w zakresie asortymentu. W ofercie pojawiło się 2 tys. nowych produktów. Na półki trafiły produkty o charakterze regionalnym i unikalnym, a także sprzęt gastronomiczny. Zwiększono też częstotliwość dostaw produktów świeżych.

W hali handlowej stanęła też kuchnia pokazowa, w której w dniu uroczystego otwarcia gotował Marek Jakubiak, popularny szef kuchni. Wstawiono też food truck, w którym profesjonalni kucharze będą codziennie prowadzić pokazy kulinarne i doradzać przedsiębiorcom. Klienci zyskali też do dyspozycji kącik kawowy.

Franczyza ma rosnąć

W tej chwili 27 proc. sprzedaży Makro w Polsce trafia do przedstawicieli branży HoReCa (hotele, restauracje, catering). Jeśli chodzi o dystrybucję produktów do tej grupy, to Makro wiedzie tu prym w branży. 23 proc. sprzedaży idzie do biur, natomiast za 50 proc. odpowiadają właściciele sklepów spożywczych. Jednak tylko 40 proc. z tej ostatniej puli (a więc ok. 20 proc. całej sprzedaży) trafia do Odido, czyli należącej do Makro sieci franczyzowej. W 2013 roku liczba sklepów pod tym szyldem sięgnęła 2 tys., ale od tamtej pory ekspansja zamarła.
Mamy świadomość, że sieć Odido raz rośnie, raz się kurczy… Chcemy zmienić tę sytuację. Zamierzamy postawić na klarowne kryteria jakości, które trzeba będzie spełnić, by przystąpić do naszej sieci. Chcemy dać naszym partnerom rozwiązania, żeby mogli rozwijać swój biznes wspólnie z nami. Zakładamy, że w ciągu następnego roku liczba sklepów Odido wzrośnie o 400, a przez następne dwa lata – łącznie o 1 tys. – zapowiada Eric Poirier, prezes Makro Cash & Carry Polska.

Wiele wskazuje na to, że Makro chce z przytupem włączyć się do walki o względy detalistów na rynku spożywczym. Poprzez nową strategię grupa chce wyjść do przedsiębiorców, a w rękawie ma kilka asów: zmodernizowane hale handlowe, rozszerzone portfolio produktów, aplikację mobilną do zamawiania towaru oraz armię regionalnych doradców. Ważne też, że strategia ma swojego gwaranta – prezes polskiego Makro sprawia wrażenie człowieka, który świetnie zdaje sobie sprawę nie tylko z potencjału, ale też z zaniechań swojej firmy. I nie owija w bawełnę, tylko szuka konkretnych rozwiązań.

Na rynku będzie się zatem działo. Tym bardziej, że do zespołu Makro dołączył menedżer wcześniej odpowiedzialny za rozwój sieci franczyzowych w Grupie Eurocash, będącej największym branżowym franczyzodawcą w Polsce…