09.01.2017

Nowe trendy w Husse

Nie franczyzobiorcy, a głównie dystrybutorzy karmy będą zasilać szeregi sieci Husse w najbliższych miesiącach. Na czym polega różnica?

Franczyzodawcy polskiego oddziału Husse mają powody do zadowolenia. W 2016 roku sprzedaż szwedzkiej karmy dla psów i kotów wzrosła o ponad 25 proc. Powiększa się również liczba partnerów skandynawskiej marki, ale głównie za sprawą dystrybutorów, a nie franczyzobiorców. Dystrybutorzy są przyjmowani do sieci dopiero wówczas, gdy na danym terytorium działalność rozpocznie już franczyzobiorca. Dystrybutor, sprzedając karmę Husse, uzyskuje nieco niższą marżę handlową niż franczyzobiorca, ale nie ponosi opłaty licencyjnej. Musi natomiast kupić pakiet startowy z podstawowymi materiałami marketingowymi. Jego koszt wynosi do 5 tys. zł. Franczyza musi zainwestować ok. 30-50 tys. zł.

Mirosław Kluba, franczyzobiorca Husse przy samochodzie Fot. Mirosław Kluba

Nowy system informatyczny, nowa siedziba centrali z większym magazynem i ofensywa marketingowa skierowana na placówki weterynaryjne - to wszystko ma pomóc partnerom Husse w osiąganiu coraz lepszych wyników sprzedażowych.

Franczyzobiorców Husse jest ok. 50, natomiast dystrybutorów – ponad 150. Na jesieni 2016 roku do konceptu dołączył franczyzobiorca w Warszawie, ale jeden z biorców licencji zakończył działalność.
Zakończenie współpracy z franczyzobiorcą z Białegostoku było związane z jego sprawami osobistymi. Aktualnie szukamy nowego partnera, żeby jak najszybciej wznowić bezpośrednią obsługę naszych klientów – mówi Piotr Cieślik.

Franczyzodawca spodziewa się, że 2017 rok, podobnie jak ubiegły, również przyniesie wzrost sprzedaży. Intensywnie ma też powiększać się liczba dystrybutorów.
Nie zakładamy skokowego przyrostu liczby nowych franczyzobiorców. Wiele naszych działań rekrutacyjnych koncentruje się na rekrutacji dystrybutorów, którzy współpracują na określonym terenie z franczyzobiorcami – zapowiada Piotr Cieślik.

Wsparciem dla partnerów Husse ma być wdrożony na jesieni 2016 roku system informatyczny, który ma ułatwić komunikację i składanie oraz realizację zamówień. Na razie mogą z niego korzystać franczyzobiorcy, do końca pierwszego kwartału ma się pojawić moduł dostępny również dla dystrybutorów.

Wprowadzenie nowego systemu informatycznego to nie jedyny projekt, w jaki w ostatnim czasie zaangażowana była polska centrala Husse. W grudniu franczyzodawca przeprowadził się do nowej siedziby, w której dysponuje blisko trzy razy większą niż dotychczas powierzchnią magazynową. Zdaniem franczyzodawcy, zarówno system informatyczny, jak i nowy magazyn, wpłyną na efektywność i tempo rozwoju sieci. Motorem napędowym marki w Polsce ma być też współpraca z placówkami weterynaryjnymi, która od kilku miesięcy się zacieśnia.
W połowie 2016 roku przygotowaliśmy dedykowane lekarzom weterynarii narzędzia sprzedażowe dla naszych dystrybutorów i ruszyliśmy z aktywnymi działaniami w tym kanale. W czwartym kwartale rozpoczęliśmy również kampanię promocyjną w mediach branżowych skierowanych do weterynarzy. Wśród lekarzy weterynarii widać wyraźnie zniechęcenie wojną cenową tradycyjnych marek i chęć poszukiwania nowych, niezależnych marek z segmentu premium. Z naszą ofertą wpasowujemy się w tą potrzebę. Aktualnie nasze produkty dostępne są w ponad 150 gabinetach weterynaryjnych i na pewno uda się nam zwiększyć tą liczbę w roku 2017 – mówi Piotr Cieślik.

Koniec 2016 roku przyniósł marce sukces marketingowy. Jedna z karm oferowanych w sieci zwyciężyła w kategorii karmy suche w prestiżowym konkursie branży kynologicznej w Polsce – Top for Dog.

Polski rynek karmy da psów i kotów systematycznie rośnie, czego bezpośrednią przyczyną jest rosnąca liczba domowych pupili. W Europie Środkowej średnio co drugie zwierzę domowe otrzymuje gotową karmę, podczas gdy w Polsce ten odsetek wynosi zaledwie ok. 15-20 proc. W następnych latach będziemy więc prawdopodobnie doganiać europejską średnią. Według niektórych prognoz, wydatki na karmę nad Wisłą mogą rosnąć w tempie nawet 20 proc. rocznie