09.01.2017

Myjnia samochodowa: Jak umyjesz, tak zarobisz

Konkurencja na rynku myjni samochodowych jest duża, ale dobra lokalizacja i wysoka jakość mycia mogą zapewnić biznesowy sukces.

Tomasz Mierzejewski, współwłaściciel trzech myjni bezdotykowych Auqua w Warszawie, pierwszą otworzył w 2006 roku. Trzy lata starał się o pozwolenie na budowę. Sama budowa trwała trzy miesiące. Pomysł na biznes sprawdził się na tyle, że w następnym roku otworzył drugą myjnię, a w kolejnym – trzecią. Przedsiębiorca zdecydował się na myjnię samoobsługową jednej z hiszpańskich firm, ponieważ wcześniej zajmował się montażem i serwisem takich obiektów w jednej z sieci i ta technologia była mu dobrze znana. Jako wieloletni praktyk w tej branży, dziś jednoznacznie stwierdza, że w tym biznesie kluczem do sukcesu jest odpowiednia lokalizacja.
Największym problemem jest pozyskanie terenu pod myjnię, ponieważ to nie technologia, miła obsługa, a nawet najniższa cena są kluczem do sukcesu, tylko dobra lokalizacja, bezkolizyjny prosty dojazd i wyjazd z myjni – mówi.

Mężczyzna myje samochód w myjni samoobsługowej Fot. Auqua

Największym problemem jest pozyskanie terenu pod myjnię, ponieważ to nie technologia, miła obsługa, a nawet najniższa cena są kluczem do sukcesu, tylko dobra lokalizacja, bezkolizyjny prosty dojazd i wyjazd z myjni.
Tomasz Mierzejewski, współwłaściciel trzech myjni bezdotykowych Auqua

Z punktu widzenia wielkości nakładów na inwestycję najkorzystniejsza jest sytuacja, gdy możemy postawić taki obiekt na działce, która jest naszą własnością, jest do niej dobry dojazd od ulicy (z możliwością skrętu z obu stron, przy skrzyżowaniu czy rondzie), przy dużej trasie, w pobliżu stacji paliw, centrum handlowego lub innego dużego skupiska ludzi. Działka powinna być też dobrze widoczna z daleka. Niewątpliwie świetną lokalizacją są stacje paliw. W tym przypadku jednak konieczny może być wybór konkretnej firmy oferującej gotowe rozwiązania, z którą dana stacja współpracuje. Jeśli ktoś nie dysponuje taką działką i nie ma pieniędzy na jej kupno, może wydzierżawić działkę na wiele lat od właściciela.

Wielkie przygotowania

Zanim myjnia zacznie działać, trzeba sprostać kilku formalnościom. Najpierw należy sprawdzić plany zagospodarowania danego terenu (czy nie wykluczają powstania tego typu inwestycji). Potrzebna jest też zgoda wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. W sytuacji, gdy dany teren nie jest objęty miejscowym planem zagospodarowania, trzeba wystąpić o warunki zabudowy przestrzennej działki. Potem najczęściej rozpoczyna się współpraca z architektem, który tworzy dokumentację potrzebną do uzyskania pozwolenia na budowę, projekty podłączeń wody, prądu, gazu, wjazdu i wyjazdu. Konieczne może być także wykonanie raportu oddziaływania na środowisko.
Na pomysł otwarcia myjni wpadł mój mąż 15 lat temu. Ale zanim nasza myjnia zaczęła działać, musiałam zdobyć pozwolenie na jej budowę z wydziału ochrony środowiska. Dostałam wytyczne, do których musiałam się dostosować. Chodziło o separatory (podczyszczalnie ścieków) – mówi Beata Popławska, która razem z mężem prowadzi myjnię automatyczną Antek w Białymstoku.

Małżonkowie zdecydowali się na zakup urządzeń i środków amerykańskiego dystrybutora.
Za sam zestaw podobnych maszyn dziś musiałabym zapłacić ok. 90 tys. dolarów. Postawienie budynku w stanie surowym to ok. 450 tys. zł. Potem przestałam liczyć. Nie ma firmy, która nie inwestuje. Są inwestycje w remonty, naprawy. Obecnie zbieramy pieniądze na rozbudowę myjni – mówi.

Nie całkiem samoobsługowo

Właściciele zarówno myjni automatycznej Antek, jak i bezdotykowych myjni Auqua podkreślają, że bardzo istotna jest obecność pracownika na myjni. Według Tomasza Mierzejewskiego wybór opcji myjnia bez obsługi lub z obsługą ma konsekwencje i wizerunkowe, i finansowe.
Są dwa modele prowadzenia myjni bezdotykowej: bez obsługi i z obsługą. Pierwszy wariant polega na tym, że pracownik przyjeżdża tylko na moment, żeby uzupełnić chemię, posprzątać i rozliczyć. Drugi wariant to pełna obsługa, czyli obecność pracownika przez całą dobę. Ja preferuję właśnie ten model. Klient może rozmienić pieniądze, poprosić o pomoc, jeśli czegoś nie wie, pracownik na bieżąco usuwa drobne usterki i utrzymuje stanowiska w czystości. Przy okazji prowadzimy mały sklepik z kosmetykami samochodowymi. Taka myjnia jest zdecydowanie bardziej przyjazna dla klienta, choć jej prowadzenie więcej kosztuje – tłumaczy.

Wiosenny rozkwit

Samochody brudzą się cały rok, ale ruch na myjni zależy bardzo od kalendarza i panującej pogody.
Największy natłok jest wczesną wiosną, jak puści mróz i wyjdzie słońce. Wtedy wszyscy chcą się pozbyć brudu i soli z samochodu. Poza tym duży ruch jest przed świętami – tłumaczy Mierzejewski.
Właścicielka Antka z kolei zdecydowanie wskazuje na 30 października jako moment wzmożonego ruchu.
Nie da się jednoznacznie określić, kiedy jest największy ruch. Na pewno dzień przed świętami. Wszystkie rekordy padają przed 1 listopada – Wszystkimi Świętymi. Wtedy myjemy ok. 200 aut, co i tak nie stanowi nawet 50 proc. naszej przepustowości – dodaje.

Najtrudniejszym okresem jest zdecydowanie zima, zwłaszcza w myjniach niezabudowanych, z ogrzewaniem podłogowym, które powinno być włączone całą dobę. Tomasz Mierzejewski szacuje, że zimą koszty ogrzewania wzrastają nawet czterokrotnie, a obroty czterokrotnie… spadają. Mogą wystąpić też problemy związane z wodą. Bardzo ważne są przeglądy techniczne sprzętu oraz sprawdzanie instalacji cyrkulacji wody, tak by zapobiec np. zamarznięciu wody czy oblodzeniu instalacji.

O liczbie klientów oprócz pogody decyduje także natężenie konkurencji, a tej ciągle przybywa. Według Mierzejewskiego w Warszawie karty są już rozdane, choć – jak dodaje – jeżeli ktoś ma dobrą lokalizację, sporo wolnych środków i nie liczy na to, że po dwóch latach będzie już bogaty, to czemu nie. W takim wypadku oprócz wyboru miejsca trzeba zastanowić się również nad wyborem urządzenia.
Wybór urządzenia to przede wszystkim tzw. poczta pantoflowa wśród ludzi użytkujących takie instalacje, bo przecież przedstawiciele handlowi zawsze powiedzą, że ich jest najlepsze i nigdy się nie psuje, a prawda jest taka, że nie ma urządzeń bezawaryjnych. Trzeba uważać na firmy, które krótko istnieją na rynku i mają niewiele realizacji na swoim koncie. Zawsze należy pojechać na istniejącą myjnię interesującego nas producenta i porozmawiać z jej właścicielem, wysłuchać opinii na temat montażu, serwisu, awaryjności. Oczywiście nie bezpośredniego konkurenta na terenie, bo taki nas zdecydowanie zniechęci – radzi Mierzejewski.

A może parowo?

Jeśli ktoś marzy o własnej myjni samochodowej, a nie ma dużych środków potrzebnych na start, warto rozpatrzyć opcję zakupu sprzętu do prowadzenia mobilnej myjni parowej. Sprzęt, chemię i wszystkie potrzebne rozwiązania proponuje m.in. Ecomyjnia działająca w systemie franczyzowym. Rafał Dyck, prowadzący Ecomyjnię w Gdańsku, przekonuje, że jest to łatwiejszy model biznesowy niż prowadzenie myjni bezdotykowej czy szczotkowej.
Z racji tego, że nasza myjnia jest mobilna, a mycie parowe jest ekologiczne, nie trzeba się starać o pozwolenia na prowadzenie takiej działalności. Inwestycja w sprzęt przy najmniejszym pakiecie to ok. 17 tys. zł netto. Jeśli staramy się o myjnię stacjonarną, również nie trzeba specjalistycznych pozwoleń. Nawet w miejscach, gdzie nie ma odpływów, możliwe jest zastosowanie pary. W tym celu stosuje się specjalne maty ryflowane, na które wjeżdża auto. Wszystko, co z auta obcieknie, wciągamy odkurzaczem sucho-mokro i przelewamy całość do dużej beczki. Z firmą, która zajmuje się wywozem nieczystości, podpisujemy umowę na utylizację. I w ten oto sposób mamy zachowaną pełną ekologię naszej działalności – wyjaśnia.

Osobom zainteresowanym współpracą franczyzodawca oferuje również pomoc w uzyskaniu dotacji z UE. Ile w takim systemie można zarobić?

Ogólnie w ciągu miesiąca myjemy 60-100 aut, ale przychód zależy od wykonywanych usług. Może się okazać, że w ciągu jednego dnia wyczyścimy tylko jedno auto, natomiast kolejnego dnia sześć. A zarobek będzie większy z tego jednego niż z sześciu, bo jego właściciel zamówi również usługi dodatkowe, takie jak woskowanie czy pranie tapicerki – tłumaczy Dyck.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Anna Wrona

dziennikarz
Napisz do autora