27.01.2017

Apteka dla każdego

Posłowie zdecydowali: dyplom farmaceuty nie będzie potrzebny, żeby otworzyć i prowadzić własną aptekę. Przynajmniej na razie.

Sejmowa komisja nadzwyczajna do spraw deregulacji odrzuciła projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Oznacza to m.in., że na razie nie wejdzie w życie zasada apteki dla aptekarza, w myśl której możliwość otwarcia i prowadzenia apteki mieliby wyłącznie farmaceuci. Zadowolenia z tej decyzji nie kryją przedstawiciele organizacji pozarządowych zrzeszających przedsiębiorców z branży aptecznej, którzy od początku krytykowali zapowiadane rozwiązania.
Wyrażamy zadowolenie z faktu, iż posłowie podzielili liczne wątpliwości związane z zapisami projektowanej nowelizacji – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNet.

Apteneo Fot. Apteneo

W sieci Apteneo działały wyłącznie apteki franczyzowe. Franczyzodawca postanowił jednak otworzyć dwa punkty własne z obawy przed wejściem zasady "apteka dla aptekarza". Gdyby tak się stało, nie mógłby już uruchomić własnych placówek.

Rezygnacja z pomysłu apteki dla aptekarza to również dobra wiadomość dla franczyzobiorców. Przedsiębiorcy spoza branży, którzy rozważali wejście na rynek handlu lekami, nadal mają możliwość realizacji tego pomysłu poprzez franczyzę – i nie muszą w tym celu najpierw kończyć studiów farmaceutycznych. To oznacza również, że większe pole do ekspansji i rekrutacji franczyzobiorców mają właściciele konceptów aptecznych.
Na pewno wprowadzenie zapowiadanych zmian znacznie zaostrzyłoby konkurencję na rynku. Liczba otwarć aptek we franczyzie prawdopodobnie znacznie by spadła – uważa Paweł Jasiński, prezes sieci Apteneo.

Przypadek marki Apteneo pokazuje, jaki wpływ mają zapowiedzi zmian prawa regulującego daną branżę – nawet, jeśli ostatecznie nie mają przełożenia na ustawy. Strategia sieci Apteneo zakładała wyłącznie otwarcia placówek franczyzowych, dawca licencji nie prowadził własnych punktów. Jednak ze względu na zapowiadane ograniczenia dotyczące otwarć aptek zdecydował się uruchomić swoje placówki.
Odeszliśmy od pierwotnych założeń i otworzyliśmy dwie własne apteki. Postanowiliśmy tak zrobić z obawy przed nowymi regulacjami. Gdyby weszły one w życie, to nie mielibyśmy już takiej możliwości, ponieważ nie jesteśmy farmaceutami. Z drugiej strony wcale nie wiadomo, czy ustawodawca nie powróci do tej koncepcji i rzeczywiście za jakiś czas idea aptek dla aptekarzy nie wejdzie w życie – tłumaczy franczyzodawca.

Pod szyldem Apteneo działa obecnie ponad 30 aptek. Franczyzodawcy w 2016 roku chciał podpisać 30 umów franczyzowych, ale ostatecznie plan udało się zrealizować w nieco ponad połowie. W tym roku zarząd sieci chciałby utrzymać dynamikę rozwoju z ubiegłych miesięcy.
W najbliższych dwóch miesiącach planujemy otwarcia dwóch, trzech nowych aptek – mówi Paweł Jasiński.

Apteki Apteneo powstają zarówno przy przychodniach, w centrach miast, jak również przy sklepach wielkopowierzchniowych. Wśród franczyzobiorców znajdują się zarówno właściciele już wcześniej istniejących aptek, jak i tych tworzonych od podstaw.
Dla aptek otwieranych „od zera” kwota inwestycji wyniesie nawet kilkaset tysięcy złotych, choć oczywiście będzie wahać się w zależności od wielkości lokalu, opłat eksploatacyjnych, szerokości asortymentu itp. W przypadku dostosowania do naszych wymogów aptek już istniejących, kwoty te zależne są od pierwotnego wyglądu placówki. Korzyścią dla naszych franczyzobiorców jest fakt, że dużą część kosztów związanych z odświeżeniem wyglądu placówki ponosimy my jako franczyzodawca – tłumaczy Paweł Jasiński.