06.02.2017

Franczyzodawca dobrze znany

Elżbieta Twardowska prowadzi cztery stoiska Golden Rose. Zanim zdecydowała się na franczyzę, przez kilka lat współpracowała zawodowo ze swoim przyszłym licencjodawcą.

Zarówno branżę kosmetyczną, jak i markę Golden Rose Elżbieta Twardowska zna bardzo dobrze, i to od dawna.
– Od wielu lat zajmuję się hurtową dystrybucją kosmetyków. Właśnie od tego, ponad 12 lat temu, zaczęła się moja współpraca z Golden Rose – opowiada nasza rozmówczyni.
Początkowo, jako hurtownik, tylko dystrybuowała kosmetyki tej marki. Ale gdy Golden Rose uruchomił system franczyzowy pomyślała, że warto spróbować. Pierwsze stoisko otworzyła w Rzeszowie w 2013 roku.
– Wiedziałam, że firma jest wiarygodnym partnerem, bo nasza dotychczasowa współpraca układała się bardzo dobrze – podkreśla.
W 2014 roku uruchomiła kolejne stoisko, w Przemyślu, pół roku później trzecie – znów w Rzeszowie, a w 2015 roku następne w Dębicy.

Elżbieta Twardowska, franczyzobiorczyni Golden Rose Fot. Golden Rose/Elżbieta Twardowska

Golden Rose koncentruje się na otwieraniu wysp w galeriach handlowych. Koszt inwestycji to nieco ponad 50 tys. zł – w tej kwocie zawiera się opłata wstępna (20 tys. zł), koszt zatowarowania (27 tys. zł) oraz zakup sprzętu (ok. 5 tys. zł).

Kosmetyki z wyspy

Sieć Golden Rose liczy 80 placówek. W ubiegłym roku otwarto 10 stoisk, w tym siedem franczyzowych.
– Mamy stoiska w każdym województwie. W niektórych miastach nawet więcej niż jedno – mówi Agnieszka Sęczkowska, kierownik ds. rozwoju sieci detalicznej Golden Rose. – Kolejne stoiska otwierają nowi partnerzy, ale warto podkreślić, że mamy też multifranczyzobiorców, którzy prowadzą po kilka punktów.
Franczyzodawca koncentruje się na otwieraniu wysp w galeriach handlowych. Koszt inwestycji to nieco ponad 50 tys. zł – w tej kwocie zawiera się opłata wstępna (20 tys. zł), koszt zatowarowania (27 tys. zł) oraz zakup sprzętu (ok. 5 tys. zł). Samą wyspę handlową Golden Rose wypożycza franczyzobiorcom nieodpłatnie. Powierzchnia stoisk nie przekracza wielkości 3 na 2,4 m. Wszystkie mają jednakową wizualizację. Nie ma miesięcznych opłat franczyzowych ani marketingowych. Towar dostarczany jest z magazynu głównej siedziby firmy.
– Idealny franczyzobiorca Golden Rose to taki, który od samego początku ma pomysł na swoje stoisko. Najlepiej, jeżeli odbył już wstępne rozmowy z wybraną przez siebie galerią, to w znacznym stopniu ułatwia i przyspiesza dalsze działania prowadzące do nawiązania współpracy – dodaje Agnieszka Sęczkowska.

Pomysł na biznes

Elżbieta Twardowska pomysł na prowadzenie swoich stoisk ma na pewno.
– Oczywiście mamy wsparcie w postaci promocji prowadzonej przez centralę firmy. Ale sami też przygotowujemy wiele akcji, mających na celu wsparcie sprzedaży: wizaże, malowanie paznokci, promocje, konkursy w mediach, włączamy się eventy organizowane przez galerie – opowiada. – Trzeba także pilnować dobrego zatowarowania stoisk, sprowadzać nowości. Inaczej nie da się prowadzić biznesu. A musimy pamiętać, że czynsze w galeriach handlowych są wysokie, więc trzeba się starać, by zapracować na nie i na swój zysk. Jeśli ktoś myśli, że wystarczy otworzyć punkt, a wszystko dalej samo będzie się kręcić, to jest na najlepszej drodze do porażki.
Franczyzobiorczyni nie wyklucza, że zdecyduje się na kolejne otwarcia.
– Warunkiem jest znalezienie atrakcyjnych lokalizacji, które jednocześnie nie będą się kłócić z moją działalnością hurtową – podkreśla Elżbieta Twardowska.
Według ekspertów wartość polskiego rynku kosmetycznego systematycznie rośnie. Ostatnio szacowano ją na ok. 22 mld zł.