07.02.2017

Jak zarabiać na e-paleniu?

Ustawodawca nie ułatwia życia producentom e-papierosów. Zmiany w prawie mogą jednak pozytywnie wpłynąć na biznes franczyzobiorców.

Przyjęte w ubiegłym roku zmiany spowodowały, że palenie elektronicznych papierosów będzie podlegało takim samym zakazom, jak tych tradycyjnych. E-papierosów nie można już palić w miejscach publicznych. Nie można też ich sprzedawać osobom nieletnim. Zabroniona została sprzedaż elektronicznych „dymków” z automatów, w sklepach samoobsługowych, a nawet w internecie. Wprowadzono również ograniczenia w zakresie reklamy – na wzór tych obowiązujących przy marketingu tradycyjnych papierosów. Na dodatek na producentów nałożono nakazy rejestrowania wprowadzanych na rynek liquidów, a także ich laboratoryjnego testowania. Obie procedury wiążą się z wysokimi kosztami. Coraz więcej mówi się również o tym, że wprowadzenie akcyzy na e-papierosy jest tylko kwestią czasu.

punkt Liquider Fot. Liquider

Marże osiągane przez franczyzobiorców na produktach Liquider sięgają 50-60 proc.

Jak twierdzi Artur Kalinowski, franczyzodawca sieci Liquider, branża jeszcze długo będzie odczuwać skutki zmian.
– Według mnie z rynku zniknie znaczna część mniejszych firm. Wielu graczy nie udźwignie kosztów rejestracji i badań liquidów – przewiduje.

Jego zdaniem jednak przepisy, które obciążają producentów, dadzą pozytywny impuls stacjonarnym punktom sprzedaży.
– E-papierosów ani akcesoriów nie będzie już można kupować w internecie. Pamiętajmy, że ich użytkownicy to stanowią grupę blisko 2 mln osób. Gdzieś będą musieli się zaopatrywać w liquidy. Przyjdą do sklepów stacjonarnych – mówi Artur Kalinowski.

Rozpoczęcie handlu e-papierosami na własną rękę to bardzo trudne zadanie. Można jednak spróbować swoich sił na tym rynku otwierając biznes pod szyldem franczyzodawcy. Własny punkt sprzedaży e-papierosów Liquider można uruchomić w formie wyspy handlowej w galerii lub sklepu w pełnym formacie. Koszt zakupu towaru, laptopa oraz kasy fiskalnej sięga ok. 19 tys. zł, z czego ok. 80 proc. stanowią wydatki na zatowarowanie. Franczyzodawca nie pobiera opłaty wstępnej ani bieżących.
– Osoby, które już prowadzą placówkę handlową o innym profilu i chciałyby poszerzyć ofertę o e-papierosy, mogą kupić display handlowy marki Liquider. Zawiera on 144 sztuk liquidów o pojemności 10 ml oraz trzy e-papierosy. Zakup powinien zwrócić się już po miesiącu – mówi Artur Kalinowski.

Obecnie pod szyldem Liquider działa 25 sklepów własnych i 30 franczyzowych. Placówki działają w głównie w południowo-zachodniej Polsce. Franczyzodawca przyznaje, że chce pracować nad rozwojem sieci w kierunku północnym i w stronę Mazowsza.
– Do końca roku chcielibyśmy podwoić liczbę sklepów, choć oczywiście mamy świadomość, że to ambitny cel w obliczu zmian, z którymi mamy do czynienia – deklaruje Artur Kalinowski.

Sklepy Liquider mają powstawać w miejscowościach powyżej 10 tys. mieszkańców. Optymalna powierzchnia punktu wynosi między 5 a 50 m2. Franczyzodawca zapewnia partnerom wsparcie operacyjne oraz marketingowe.