13.02.2017

Biznes po stronie dobra

Franczyza jako pomysł na biznes lokuje się po bezpieczniejszej stronie skali ryzyka.

Wystarczy spojrzeć na reakcje przedsiębiorców z rynku spożywczego, prowadzących małe sklepy. Ostatnie kilka lat to czas gigantycznej konkurencji na tym rynku. Większość małych niezrzeszonych sklepów typu „U Krysi” czy „U Krzysztofa” schroniła się pod parasolem znanych franczyzowym marek. Tylu sprawnych handlowców nie może się mylić.

Arkadiusz Słodkowski

Franczyza daje bardzo duże bezpieczeństwo inwestorom, ale zawsze warto się zastanowić, czy biznes pod własnym nazwiskiem – mimo ryzyka – nie da nam większych szans na wyższe zyski.
Arkadiusz Słodkowski, redaktor naczelny „Własny Biznes FRANCHISING”

Ale skoro uznajemy franczyzę jako bezpieczniejszą, to musimy pokazać też jakiś namacalny dowód. Z badań firmy doradczej PROFIT system wynika, że pełny okres umowy franczyzowej przeżywa aż 80 proc. firm. To jest bardzo atrakcyjny wskaźnik, gdy to porównać z przeżywalnością firm pod własnym nazwiskiem, gdzie pierwsze trzy lata po otwarciu przeżywa tylko 30 proc. biznesów.

Czy spotkałem kiedyś franczyzodawcę, którego koncepcja z góry była fałszywa? Zdarzyło się, ale nie nazwałbym go franczyzodawcą tylko oszustem. Mówimy o sytuacji, w której jakiś człowiek nazywa franczyzą coś, co franczyzą nie jest. Sprzedaje koncept intelektualny, a nie realny, i w ten sposób próbuje naciągnąć potencjalnych inwestorów, którzy pozytywnie reagują na hasło „franczyza”, spodziewając się sprawdzonego biznesu. A tu zonk. Traci na tym cały rynek, bo franczyza MUSI być konceptem wcześniej przetestowanym. Inaczej nie warto byłoby za niego zapłacić. Firmy franczyzowe w Polsce są stosunkowe młode, a każda franczyza potrzebuje doświadczenia. Toteż im młodsza firma franczyzowa, tym ryzyko inwestora większe. Ale musimy odróżnić oszustwo, którym jest wczoraj wymyślony biznes sprzedawany jako franczyza, od franczyzy młodej, z małym doświadczeniem, ale jednak franczyzy.

Stawiam kasztany przeciw żołędziom, że jeżeli franczyza istnieje na rynku dłużej niż pięć lat, to choćby nie wiem jak była przemyślana na początku i jak dobrze została opracowano dokumentację systemu, to po tym czasie będzie wymagała unowocześnień, ulepszeń i dostosowania do sytuacji rynkowej. Tak robią wszyscy rozsądni
franczyzodawcy: ich system dzięki okresowym audytom wciąż nadąża za sytuacją rynkową. Mamy ponad tysiąc firm franczyzowych w Polsce – ten rynek ciągle się rozwija.

Franczyza daje większe bezpieczeństwo inwestorom, ale zawsze warto się zastanowić, czy biznes pod własnym nazwiskiem – mimo ryzyka – nie da nam większych szans na wyższe zyski. Kiedy podczas Targów Franczyzy szkolę ludzi, którzy szukają pomysłu na siebie, na życie, na biznes, to radzę im, że zanim wybiorą franczyzę niech cofną się o krok i przemyślą jeszcze raz, czy sami nie mają dobrego pomysłu na firmę, pomysłu wynikającego z ich kompetencji i doświadczenia.

W przyszłości, jeśli taki pomysł wypali, będą mogli sami sprzedawać franczyzę i zarobią wielokrotnie. Oczywiście, o ile wymyślą coś dobrego. Jeżeli ktoś nie jest w stanie wymyślić czegoś własnego i odkrywczego, a ma predyspozycje do biznesu, to wtedy kupno franczyzy jest dla takiego człowieka idealnym rozwiązaniem; franczyza bowiem podsuwa pomysł, wiedzę i zmniejsza ryzyko biznesowe. Jestem przekonany, że zmniejsza. Gdy się inwestuje pieniądze, nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, że się nam uda. Takie na przykład inwestycje w walutowy hazard na Forexie z jakichś powodów nazywane są inwestycją, mimo że ponad 80 proc. ludzi na tym traci. We franczyzie 80 proc. to wygrani, którym biznes się udaje.