29.03.2017

Agencja modelek: Zysk ma bardzo długie nogi

O gustach się nie dyskutuje. Ale to, że na pięknych ciałach można zarobić, dyskusji już nie podlega. Trzeba tylko wiedzieć, jak zdobyć intratne zlecenia.

Najdroższa modelka świata, Giselle Bundchen, w 2012 roku zarobiła 45 mln dolarów. Najsłynniejsza top model znad Wisły, Anja Rubik, warta jest ponad 10-krotnie mniej, ale inkasowane przez nią ponad 3 mln dolarów rocznie i tak robią wrażenie. Początkujący właściciele agencji modelek o takich „żyłach złota” w swoim portfolio mogą pomarzyć, ale od kiedy kobiece (i męskie) wdzięki na stałe zagościły wśród narzędzi marketingowych, i tak mogą nieźle zarabiać. W tym biznesie trzeba mieć nosa do kandydatów i szczęście do zleceń.

Modelka prezentuje ubrania Fot. Pixabay.com

Internet spowodował, że agencje modelek i hostess przestały być biznesem lokalnym. Agencja to dziś w zasadzie wirtualne biuro pośrednictwa. Klient poszukujący modelki bądź hostessy przegląda portfolio na stronach WWW i w większości przypadków to mu wystarczy, by podjąć decyzję.

Złoty strzał i jazda

Dariusz Sokołowski zna branżę od podszewki. Przez lata pracował jako host, pomagał też przy pozyskiwaniu modelek i hostess innym agencjom. W 2011 roku postanowił wybić się na niezależność i ruszył z własną agencją modelek. Dziś jego agencja artystyczna Infernal jest jedną z większych na rynku i może pochwalić się portfolio liczącym ponad 4 tys. modelek, hostess i hostów. Ale kto wie, czy sukces udałoby się osiągnąć, gdyby nie szczęśliwe zrządzenie losu, jakie przytrafiło się właścicielowi tuż po rozpoczęciu działalności.
Krótko po starcie trafiło nam się intratne zlecenie. Znajomy, który pracował w banku Millennium, polecił nasze usługi w dziale marketingu swojej firmy. Akurat bank szykował się do hucznej inauguracji nowego produktu, kart kredytowych Makro, i planował serię imprez promocyjnych w całej Polsce. Zdobyliśmy kontrakt na ich obsługę i weszliśmy do branży z przytupem – wspomina Sokołowski.

Przyznaje jednak, że nie dałby rady wykorzystać nadarzającej się okazji, gdyby nie wcześniej zdobyte doświadczenie. Lata w branży nauczyły go, jak rozmawiać z klientami, ale też współpracować z modelkami, by ich grono rosło, a jakość usług pracowała na renomę firmy. Zlecenie z Millennium pokazało, że potrafi wykorzystać te umiejętności we własnym biznesie. Po trzech latach na rynku agencja artystyczna Infernal ma ok. sześciu stałych dużych klientów, na których można oprzeć biznes.

Myśl lokalnie, działaj globalnie

Internet spowodował, że agencje modelek i hostess przestały być biznesem lokalnym. Agencja to dziś w zasadzie wirtualne biuro pośrednictwa. Klient poszukujący modelki bądź hostessy przegląda portfolio na stronach WWW i w większości przypadków to mu wystarczy, by podjąć decyzję. Dlatego witryna internetowa to podstawowe i najważniejsze narzędzie marketingowe agencji modelek. Musi być dobrze spozycjonowana i czarować bogactwem atrakcyjnych pań i panów. W końcu jemy wzrokiem, a klient o tym wie – zatrudnia hostessy i modelki, by sprawić, że i jego usługi zostaną skonsumowane.

Agencja Dariusza Sokołowskiego ma siedzibę w centrum Warszawy, ale właściciel podkreśla, że ograniczenie zasięgu do jednej miejscowości lub regionu przekreśla szanse na sukces. Klienci zgłaszają się z różnych miast, często podejmując decyzję tylko na podstawie tego, co znajdą na stronie internetowej.
Mamy stacjonarne biuro, ale sporadycznie się zdarza, że przyjmujemy w nim klientów. Potrzebujemy go po to, by mieć gdzie zaprosić kandydatkę do współpracy na rozmowę, ewentualnie wykonać sesję zdjęciową. Klientom natomiast wysyłamy materiały zdjęciowe, jeśli chcą dokładniej zapoznać się z naszą ofertą – tłumaczy przedsiębiorca.

Na swojej stronie zamieścił standardowy formularz, jaki muszą wraz ze zdjęciami przesłać wszyscy, którzy pragną wystawić swoje wdzięki na sprzedaż jako hostowie, hostessy, modelki bądź modele.

Fajne fotki to za mało

Przy rozkręcaniu biznesu nie można też oszczędzać na reklamie. Początkująca agencja walczy najpierw nie tyle o względy klientów, co o to, by zostać dostrzeżoną przez hostessy i modelki. One też muszą chcieć z nami współpracować – tłumaczy Sokołowski.

Do walki o względy klientów można stanąć dopiero wtedy, gdy dysponujemy solidnym zastępem dobrze wyglądających kobiet i mężczyzn. W agencji Infernal, podobnie jak w całej branży, dominują reprezentantki płci pięknej. Zapotrzebowanie na hostów i modeli jest mniejsze, ale ponieważ wiąże się to z ograniczoną podażą panów na rynku, agencje mogą na nich lepiej zarobić. Za jeden dzień zdjęciowy modela agencja może dostać 5 tys. zł. Za modelkę mniej, ok. 3 tys. zł. Z kolei wśród pań znacznie więcej pracy mają hostessy niż modelki.
Gdyby porównać, jak to się przekłada na obroty firmy, to w naszym przypadku hostessy odpowiadają za mniej więcej 50 proc. obrotu – mówi Sokołowski.

Najlepsi klienci to tacy, którzy potrzebują pomocy przy organizacji wydarzeń na dużą skalę. Otwarcie supermarketu to niezłe zlecenie, ale jeszcze lepiej, gdy mowa jest o obsłudze całej sieci i trzeba zapewnić obsługę na kilka inauguracji w całym kraju.
To też uświadamia, jak ważne jest bogate portfolio agencji. My współpracujemy z ponad 4 tys. osób, z czego 2,5 tys. stanowią same hostessy – tłumaczy Sokołowski.

Hostessie, którą wyślemy na promocję do supermarketu, trzeba zapłacić średnio od 10 do 17 zł za godzinę. W przypadku poważniejszych eventów stawki rosną i sięgają od 20 do 50 zł. Agencja narzuca na to zwykle 20-30 proc. swojej prowizji.

Od modela do aktora

Sokołowski przyznaje, że jednym z lepszych miesięcy dla agencji hostess jest grudzień. Przed świętami w supermarketach nadchodzą zakupowe żniwa, a gorączka akcji promocyjnej sięga szczytowego punktu. Wraz z nią – zapotrzebowanie na dziewczyny do obsługi stoisk do degustacji czy aniołki z opłatkami. Wtedy w Infernal zyski dochodzą nawet do 30 tys. zł.
Są jednak i gorsze miesiące, kiedy w kieszeni zostaje kilka tysięcy złotych. Wszystko zależy od tego, jak sprawnie pozyskuje się zlecenia i klientów. Bywają okresy, gdy nic się nie zarabia, a później znów jest pełno roboty i można z nawiązką pokryć straty z poprzednich okresów – przyznaje Sokołowski.

Właściciel Infernal ocenia, że jest jednym z większych graczy na polskim rynku. Sama branża jest bardzo konkurencyjna, bo nad Wisłą działa ponad setka podobnych przedsiębiorstw. Liczni są też śmiałkowie, którzy próbują dołączyć do tego grona, dopiero teraz rozkręcając swój biznes. Niektórzy z nich, jak Magdalena Wasilczuk i Adriana Drzewińska nie ograniczają się tylko do reprezentowania modelek i hostess. Ich agencja Osobowości współpracuje przede wszystkim z aktorami, epizodystami i statystami. W portfolio ma też dzieci, które producenci reklam i filmów równie chętnie najmują do współpracy.
Nasze dzieci chodzą do jednego przedszkola, tak się poznałyśmy. Podczas jednej z rozmów okazało się, że Adriana zamierza otworzyć agencję aktorską dla najmłodszych. Ja z kolei miałam za sobą kilka lat pracy w branży PR i również planowałam przejść na swoje – wspomina Magdalena Wasilczuk.

Walka o renomę

Przedsiębiorcze mamy połączyły siły i po blisko roku przygotowań jesienią 2014 roku ruszyły ze swoim biznesem. Najwięcej czasu poświęciły na przygotowanie strony internetowej – potrzebowały rozbudowanej wyszukiwarki, której nie udostępniał żaden szablon WWW. Zlecenie projektu agencji marketingowej kosztowałoby nawet 15 tys. zł, toteż wynajęły niezależnego grafika i same zaangażowały się w budowę witryny. Dzięki temu inwestycję udało się ograniczyć do 1/3 tej kwoty.
Samodzielnie pracowałyśmy też nad wykończeniem biura. Jedno z pomieszczeń przeznaczyłyśmy na studio castingowe, które wynajmujemy reżyserom castingowym i fotografom na potrzeby nagrań oraz na sesje zdjęciowe. Same odnowiłyśmy parkiet, malowałyśmy ściany, zadbałyśmy o odpowiednią akustykę. Cóż, gdyby agencja nie wypaliła, to w zasadzie od razu mogłybyśmy ruszyć z firmą remontową – żartuje Drzewińska.

Przez cztery miesiące działalności wspólniczkom udało się zgromadzić bazę blisko 1 tys. modelek, hostess i aktorów. Właścicielki przykładają sporą wagę do rekrutacji, dlatego oprócz szczegółowego formularza (od rozmiaru obuwia, przez znajomość języków, po zainteresowania i predyspozycje), każdego kandydata zapraszają na rozmowę.
Dzięki temu reżyser castingu ma pewność, że przyślemy mu osobę spełniającą wszystkie jego oczekiwania. Niektóre agencje idą na ilość, my wysyłamy kilku kandydatów, ale optymalnie dopasowanych – mówi Adriana Drzewińska.

Zysk agencji pojawia się, gdy aktor z jej polecenia dostanie angaż. Tacy pośrednicy biorą zwykle ok. 20 proc. gaży aktora. Oczywiście, im większa produkcja, tym większe zyski. Na dobrym zleceniu reklamowym aktor zarobi nawet 20 tys. zł. Dzieci za udział w filmach reklamowych zazwyczaj dostają dużo mniej. Do Agencji Aktorów i Modeli Osobowości trafia dziennie kilka zleceń.
Mamy pełne ręce roboty, po części dlatego, że ciągle jesteśmy na etapie budowy portfolio. Już teraz biznes na siebie zarabia, choć jeszcze daleko nam do zysków, które chciałybyśmy osiągać – przyznaje Wasilczuk.
Koniec końców, sama ładna buzia w tym biznesie nie wystarczy. Nią tu świeci każdy.