15.02.2017

Przez żołądek do biznesu

– To miała być myjnia samochodowa, ale mój wspólnik zjadł pizzę w Kaliszu i przybiegł do mnie z nowym pomysłem na biznes – mówi Marian Witczak, franczyzobiorca Tutti Santi.

Nim Marian Witczak został przedsiębiorcą, był etatowym przedstawicielem handlowym w branży spożywczej. Jak sam mówi, zdobył solidne podstawy do prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Po kilku latach postanowił spróbować swoich sił w branży ubezpieczeniowej – został agentem jednego z towarzystw. Prowadził ten biznes przez kilka lat, jednak szukał czegoś nowego. Wraz ze wspólnikiem postanowili otworzyć myjnię bezdotykową pod własną marką. Gdyby pomysł się sprawdził, mieli otwierać kolejne. Wszystko było już przygotowane. Mieli biznesplan, teren pod myjnię, wiedzieli, jakie urządzenia chcą kupić itd.
Już zaczynaliśmy wszystko załatwiać, ale mój wspólnik wyjechał do Kalisza. Od tego momentu nic już nie było takie samo – wspomina Marian Witczak. – Dzwoni do mnie i mówi, że wchodzimy w gastronomię, bo zjadł świetną pizzę w Kaliszu, poznał właściciela marki i to będzie lepszy biznes. Wariat – pomyślałem.

Marian Witczak, franczyzobiorca Tutti Santi w Poznaniu Fot. Tutti Santi

Uważam się za kulinarnego smakosza. Jadałem różne specjały, ale takiej pizzy jak w Tutti Santi nigdy wcześniej nie kosztowałem. Nigdy też nie spotkałem restauracji, w której pracownicy z taką pasją i zaangażowaniem opowiadaliby o tym, co robią, jak przygotowują potrawy i co serwują swoim gościom.
Marian Witczak, franczyzobiorca Tutti Santi w Poznaniu

Od myjni do restauracji

Na początku Marian Witczak nie do końca poważnie traktował ten pomysł, obiecał jednak, że pojedzie do Kalisza i sprawdzi, czym tak zachwycił się jego wspólnik. Tak trafił do Tutti Santi i poznał Sergiusza Urbaniaka, który odpowiada za rozwój sieci.
Uważam się za kulinarnego smakosza – mówi franczyzobiorca. – Jadałem różne specjały, ale takiej pizzy nigdy wcześniej nie kosztowałem. Nigdy też nie spotkałem restauracji, w której pracownicy z taką pasją i zaangażowaniem opowiadaliby o tym, co robią, jak przygotowują potrawy i co serwujeąswoim gościom.

Franczyzobiorca dodaje, że bał się zainwestować w gastronomię, bo to ryzykowna branża. Jednak koncept Tutti Santi uznał za wyjątkowy, a że rynek sprzyja branży gastronomicznej, postanowił zaufać franczyzodawcy. Według Mariana Witczaka, niezwykłość kuchni Tutti Santi wynika z bezkompromisowego podejścia do produktów i receptur przygotowanych osobiście przez zdobywcę tytułu Mistrza Włoch w robieniu pizzy klasycznej Valerio Valle. – To dzięki wyjątkowym recepturom oraz najlepszym włoskim produktom, m.in. mące „5 stagioni”, sosie pomidorowym z pomidorów pelati, mozzarelli di bufala, szynce prosciutto crudo, ta pizza jest doskonała – dodaje. – Początkowo obawiałem się kosztów importu produktów z Włoch, jednak franczyzobiorcy korzystają ze sprawdzonego łańcucha dostaw i wynegocjowanych przez centralę warunków – wyjaśnia przedsiębiorca. Sieć tworzy grupę zakupową, dzięki czemu firma może zamawiać produkty bezpośrednio u włoskich producentów po bardzo atrakcyjnych dla franczyzobiorców cenach.

Po wizycie w Kaliszu Marian Witczak zgodził się na pomysł wspólnika i rozpoczęli poszukiwania lokalu pod restaurację w Poznaniu. Nie było łatwo, ponieważ franczyzodawca wymaga, żeby lokal spełnił określone kryteria, które mają wpływ na jego atrakcyjność. W końcu udało się znaleźć odpowiedni. Rozpoczęły się przygotowania. Franczyzobiorca przyznaje, że centrala dostarczyła wszystkich potrzebnych materiałów i opracowała niezbędne projekty, a skierowany przez franczyzodawcę architekt czuwał nad przebiegiem prac. Otwarcie i szkolenia osobiście nadzorował Valerio Valle, który w tym celu przyleciał do Poznania i szkolił cały personel.
Dostaliśmy ogromne wsparcie od franczyzodawcy, ale najwspanialsze były szkolenia, nigdy bym nie pomyślał, że do stworzenia dobrej pizzy, konieczna jest tak szeroka wiedza z zakresu chemii czy piekarnictwa – współpraca z mistrzem Włoch to była prawdziwa przygoda dla mnie i całego zespołu.

Marian Witczak przyznaje, że inwestycje w gastronomię nie należą do najtańszych. Według organizatora systemu inwestycja w Tutti Santi wynosi od 180 do 500 tys. zł, w zależności od wielkości i stanu lokalu. Koszty te zawierają opłatę wstępną, prace budowlane i wykończeniowe, projekty budowlane, całość wyposażenia, urządzenia, marketing, system informatyczny, zatowarowanie itd. W swoją restaurację poznańscy wspólnicy zainwestowali ok. 400 tys. zł. Nie musieli posiłkować się kredytem, ale wysiłek był ogromny. Wspólnicy wystartowali w maju 2015 roku.
To był udany debiut – wspomina przedsiębiorca. – Mieliśmy krótką, ale skuteczną kampanię na otwarciu w radiu, kinach oraz mediach społecznościowych. A konferencję prasową prowadził Valerio Valle.

Ich biznes jest rentowny od pierwszego miesiąca. Wspólnicy zatrudniają 15 osób, w tym czterech pizzaiolo. Marian Witczak mówi, że ich restauracja odnotowuje wzrosty na poziomie kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie (rok do roku). Franczyzobiorca jest zadowolony z biznesu, dodaje też, że jego restauracja często wypełniona jest do ostatniego stolika, a w weekendy nawet tworzą się kolejki. Witczak chwali sobie również współpracę z centralą sieci. Zaznacza, że twórca konceptu jest doświadczonym franczyzodawcą i skutecznym koordynatorem. Franczyzobiorca Tutti Santi dodaje też, że zamiana myjni na restaurację Tutti Santi była dobrą decyzją.
Przyszedł czas, żeby pomyśleć o rozwoju – mówi Marian Witczak. – Postanowiliśmy uruchomić drugą restaurację tej marki w Poznaniu. Jesteśmy na etapie poszukiwania lokalu.

Pierwsza restauracja pod szyldem Tutti Santi powstała w 2013 roku. Dziś jest ich sześć, z czego trzy franczyzowe. W I kwartale tego roku firma otwiera kolejne trzy restauracje, na które podpisane są już umowy franczyzowe i wybrane lokalizacje. Franczyzodawca zamierza otwierać 10 lokali rocznie.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Łukasz Michalak

dziennikarz
Napisz do autora