10.03.2017

Ochota na sushi

Inwestycja w bar Sakana to niemały wydatek. Czy opłaca się wyłożyć tyle pieniędzy?

Marka Sakana istnieje na polskim rynku od 16 lat, ale w tej chwili ma tylko sześć restauracji: trzy to lokale własne, trzy kolejne działają we franczyzie. Od dłuższego czasu ta liczba nie wzrosła.
– Nie zależy nam na ogromnej liczbie restauracji – wyjaśnia Tomasz Kordek, odpowiedzialny za franczyzowy rozwój sieci Sakana. – Nasze restauracje to lokale klasy premium, dlatego skupiamy się na najlepszych lokalizacjach oraz utrzymaniu wysokiej jakości produktu.

Restauracja marki Sakana Fot. Sakana

Restauracje Sakana można otwierać w dwóch formatach. Na mniejszy potrzebny jest lokal wielkości 80-120 m2, na większy 150-350 m2. Koszty inwestycji, według wyliczeń licencjodawcy, mieszczą się w dość rozległych widełkach: od 190 tys. zł do 1 mln zł netto.

Koncept sushi barów jest przeznaczony raczej dla dużych miast, choć – jak zapewnia franczyzobiorca – mniejsze też będą brane pod uwagę. Wszystko zależy od indywidualnej oceny potencjału rynku. Dolna granica to 80-100 tys. mieszkańców. Restauracje można otwierać w dwóch formatach powierzchniowych. Na mniejszy potrzebny jest lokal wielkości 80-120 m2, na większy 150-350 m2. Koszty inwestycji, według wyliczeń licencjodawcy, mieszczą się w dość rozległych widełkach: od 190 tys. zł do 1 mln zł netto.
– Wszystko zależy od wielkości lokalu, materiałów użytych to przygotowania wnętrz – tłumaczy Tomasz Kordek. – Kwota inwestycji uwzględnia także wydatki technologiczne, koszty zakupu sprzętu kuchennego.
Franczyzodawca analizuje opłacalność prowadzenia biznesu w danej lokalizacji, projektuje najbardziej korzystne rozwiązania aranżacyjne i technologiczne, przygotowuje kalkulację kosztów inwestycji. Wspiera franczyzobiorców w procesie przygotowania i otwarcia restauracji oraz jej prowadzenia. Zapewnia też pakiet teoretycznych i praktycznych szkoleń dla biorcy oraz jego pracowników, m.in. z zarządzania lokalem oraz przygotowywania menu (od przyjęcia produktów w lokalu, przez sposób ich przechowywania po przygotowanie dań).
– Możemy także pomóc w rekrutacji pracowników, zwłaszcza sushi mastera, który jest kluczową postacią restauracji – dodaje Tomasz Kordek.
Opłata licencyjna jest negocjowana indywidualnie. Miesięczna opłata franczyzowa to 7,5 proc. od obrotu.

Sushi nie jest już dziś tak ekskluzywnym i modnym produktem, jak kilka lat temu. Można je zrobić samemu w domu albo kupić w delikatesach czy hipermarkecie. Czy wobec tego sushi bar to to dobry pomysł na biznes?
– Sushi z marketu nie ma nic wspólnego z prawdziwym sushi, przyrządzonym ze świeżych produktów w obecności gości, jak to się odbywa w naszych restauracjach – podkreśla Tomasz Kordek. – Staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów, którzy mogą np. dokonywać modyfikacji w menu, zgodnie ze swoimi upodobaniami. Nasze usługi poszerzyliśmy o realizowanie zamówień na dowóz, mamy też ofertę cateringową, która jest bardzo popularna.