08.03.2017

Przepis na wegańskie burgery

Krowarzywa rusza z franczyzą i obiecuje franczyzobiorcom szybki zwrot z inwestycji.

Przekroczenie progu rentowności najpóźniej po dwóch miesiącach od otwarcia lokalu i zwrot z inwestycji niespełna po ośmiu – franczyzodawca Krowarzywa obiecuje osiągnięcie takich wyników franczyzobiorcom, którzy otworzą bar serwujący wegańskie burgery. – Nie mamy wątpliwości, że to są realne założenia, bo przecież sami posiadamy trzy lokale własne w Warszawie oraz Krakowie, a także jeden food truck. Nasi klienci od dawna pytają, kiedy pojawimy się w innych miastach. Licznie spływały też do nas pytania o możliwość podjęcia współpracy franczyzowej zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Do decyzji o rozbudowie sieci dojrzeliśmy dopiero teraz, po czterech latach funkcjonowania na rynku – mówi Krzysztof Bożek, pomysłodawca i współwłaściciel Krowarzywa.

Pracownice baru Krowarzywa, w którym serwowane są wegańskie burgery Fot. Krowarzywa

Franczyzodawca Krowarzywa szacuje, że inwestycja w remont i wyposażenie lokalu pochłonie ok. 200 tys. zł. Franczyzobiorca musi też uiścić jednorazową opłatę wstępną w wysokości prawie 30 tys. zł.

O gotowej ofercie franczyzowej firma poinformowała raptem kilka dni temu, i już zgłaszają się chętni, by biznes pod szyldem Krowarzywa prowadzić. I to nie tylko w Polsce.

Rozmawiamy też z potencjalnym masterfranczyzobiorcą z Holandii – mówi Krzysztof Bożek.

Warunki współpracy dla chętnych spoza Polski będą ustalane indywidualnie, natomiast rodzimi franczyzobiorcy mogą otwierać bary Krowarzywa w lokalach o powierzchni od 50 do 150 m2 w największych miastach, najlepiej w ich centrach, przy głównych ulicach. Franczyzobiorcy Krowarzywa nie muszą być weganami, ale...

Ważne jest jednak, żeby idea weganizmu była im bliska, a rynek znany – mówi Krzysztof Bożek.

Franczyzodawca szacuje, że inwestycja w remont i wyposażenie lokalu pochłonie ok. 200 tys. zł. Franczyzobiorca musi też uiścić jednorazową opłatę wstępną w wysokości prawie 30 tys. zł. W trakcie współpracy będzie musiał też płacić opłatę bieżącą sięgającą 7 proc. netto obrotu. Niższą opłatę wstępną, w wysokości niespełna 20 tys. zł, zapłacą ci franczyzobiorcy, którzy zdecydują się otworzyć Krowarzywa w mniejszym mieście (ale musi mieszkać w nim co najmniej 150 tys. osób).

Wierzymy, że Krowarzywa ma potencjał również w miastach takiej wielkości. Oczywiście w ich przypadku możemy obiecać wyłączność terytorialną. Natomiast w największych miastach planujemy otworzyć nie więcej niż dwa lokale, jeden w centrum i kolejny w jednej z galerii handlowych – mówi Krzysztof Bożek.

Jego zdaniem wegańskie burgerownie mają ogromny potencjał rozwoju w całej Polsce, to wciąż nisza do zagospodarowania.

Zauważamy, że z roku na rok coraz więcej osób szuka jedzenia, które będzie nie tylko smaczne, ale i zdrowe. Naszym dodatkowym atutem jest fakt, że proponujemy dania zdrowe, smacznie, bezmięsnie i do tego na szybko – mówi Krzysztof Bożek. Sam jest weganinem. Zdecydował się na otwarcie w 2013 roku pierwszego baru Krowarzywa, bo zauważył, że brakuje miejsc, gdzie można byłoby na szybko zjeść wegańskie jedzenie. – Do tej pory nie jest to proste. Dlatego wierzymy, że bary Krowarzywa szybko pojawią się we wszystkich największych miastach Polski – stwierdza Krzysztof Bożek.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Dominika Pronarska

dziennikarz
Napisz do autora