23.03.2017

Zyski starannie odważone

Marka Olimp otwiera po kilkanaście lokali rocznie. Czy da się zarobić na serwowaniu jedzenia na wagę?

Sieć Olimp to lokale serwujące ciepłe posiłki na wagę. Należy do Grupy Gastromall, która w swoim portfolio posiada też takie marki, jak Cesare Ristorante, Companeros The Foodies, Point Frappe, Lovit, Deli Sandwich oraz Like Thai. Pod szyldem Olimp działa obecnie 60 restauracji. W ubiegłym roku otwartych zostało 13, m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Piasecznie. Pięć kolejnych powstało w pierwszych miesiącach tego roku (Kraków, Łódź, Poznań, Warszawa). Nie było żadnych zamknięć

Restauracja sieci Olimp Fot. Olimp

Restauracje Olimp powstają zarówno w centrach handlowych, jak i w lokalizacjach przyulicznych.

Lokale Olimp powstają zarówno w centrach handlowych, jak i w lokalizacjach przyulicznych.
– Mamy swoją strategię rozwoju polegającą na rozwijaniu się w lokalizacjach gwarantujących nam, jak i naszym partnerom, najlepsze zwroty z inwestycji. Wielkość miasta ma znaczenie drugorzędne – mówi Izabela Domaradzka, koordynator projektów w Grupie Gasrtromall. – Pozyskujemy lokale od 60 m2 (w centrach handlowych) do nawet 600 m2 (lokalizacje streetowe). Należy podkreślić, że lokalizacja, jak i powierzchnia to nie jedyne wyznaczniki, na podstawie których wybieramy lokal. Powinien on posiadać też m.in. możliwość umiejscowienia separatora tłuszczu oraz odpowiednie wytyczne odnośnie wentylacji, klimatyzacji oraz prądu. Mamy własną bazę lokalizacji, wobec czego potencjalnemu partnerowi jesteśmy w stanie zaprezentować najlepsze lokale.

Franczyzodawca pomaga partnerom w zakresie aranżacji lokalu, wyboru dostawców sprzętów, rekrutacji oraz szkolenia personelu, prowadzenia akcji marketingowych. Koszt inwestycji to 200 tys. zł, ale ta kwota nie obejmuje wydatków na adaptację lokalu. Opłata wstępna oraz inne opłaty miesięczne są ustalane indywidualnie, podczas rozmów z franczyzobiorcą. Licencjodawca zakłada, że zwrot z inwestycji powinien nastąpić po dwóch latach – choć zdarza się też szybciej.
Franczyzodawca zapewnia, że nie boi się konkurencji fast foodów, która jest silna zwłaszcza w centrach handlowych. – Nie są naszą konkurencją, raczej wykorzystujemy efekt synergii – uważa Izabela Domaradzka. – Cieszy nas, gdy w jednym miejscu jest zróżnicowana oferta gastronomiczna, ponieważ to przyciąga potencjalnych klientów, w związku z czym miejsce „żyje". A my, w przeciwieństwie do konceptów fastfoodowych i pizzerii, możemy klientom zaproponować codziennie inną ofertę.