03.04.2017

Gładkie przejście

Małgorzata Dymek dobrze poznała koncept w który postanowiła zainwestować. Zanim zdecydowała się przejść na swoje, pracowała jako kosmetyczka w gabinecie franczyzowym.

Małgorzata Dymek jest dyplomowaną kosmetyczką. Zawsze lubiła swoją pracę – najpierw zatrudniła się w samodzielnym salonie kosmetycznym, potem rozpoczęła pracę jako kosmetolog we franczyzowym gabinecie DepilConcept w Warszawie. Przez cztery lata zdobywała doświadczenie i poznawała zasady współpracy z siecią.
– Nigdy nie miałam poczucia, że powinnam robić coś innego. Kochałam swoją pracę i widziałam, że klientki chętnie do mnie wracają – wspomina. – Ale gdzieś w środku czułam lekki niedosyt i czasem wyobrażałam sobie siebie jako właścicielkę takiego salonu. Po pewnym czasie ta myśl dojrzała we mnie i postanowiłam zrealizować swoje marzenie.

Pracownica gabinetu marki DepilConcept Fot. DepilConcept

Obecnie więcej zajmuję się firmą niż bezpośrednią obsługą klientek. Dużo czasu poświęcam na zamówienia i rozliczenia, ale część pracy kosmetyczki wciąż rezerwuję dla siebie, żeby nie wypaść z wprawy.
Małgorzata Dymek, franczyzobiorczyni DepilConcept

Z pracownika w pracodawcę

Przełomowy krok Małgorzata Dymek wykonała w czerwcu 2016 roku – została franczyzobiorczynią DepilConcept. Wspomina, że nigdy nie rozważała otwarcia punktu pod własną marką, nie analizowała też innych ofert franczyzowych. Jak mówi, poznała DepilConcept od środka i upewniła się, że ta sieć pomoże jej osiągnąć sukces.
– Nie mogę powiedzieć, że się nie bałam, bo byłam przerażona tym, na co się porwałam. Ale nie chciałam zawracać, pokusa posiadania własnego biznesu była silniejsza – wspomina.

Na inwestycję we własny gabinet Małgorzata Dymek wydała łącznie około 120 tys. zł. W kwocie tej zmieściły się opłaty, adaptacja lokalu, zakup sprzętu, wizualizacja, sprzęt IT, drukarka, terminal, kasa fiskalna etc. Jak mówi franczyzobiorczyni, rozpoczęcie działalności na własny rachunek nie było dla niej wielkim problemem, choć nieco zaskoczył ją ogrom pracy na swoim.
– Nie przypuszczałam, że pracy będzie aż tyle i że własny biznes pochłonie tyle czasu – mówi Małgorzata Dymek. – Z drugiej strony nie spodziewałam się też, że satysfakcja z budowania czegoś swojego będzie tak wielka i że będzie tak bardzo nakręcać mnie do dalszej pracy.
Dziś Małgorzata Dymek zatrudnia trzy kosmetyczki. Mówi, że rekrutując pracowników, kładzie nacisk na zaangażowanie oraz gotowość do rozwoju i zdobywania nowych kompetencji. – Kosmetologia to nie jest dziedzina, którą można opanować raz na zawsze, bo wszystko się zmienia: technologie, kosmetyki, trendy etc. Sama wiem, ile praktycznej wiedzy dają mi szkolenia franczyzodawcy, więc od moich pracownic również oczekuję, że będą nieustannie podnosić swoje kompetencje – mówi.

Biznes wciąga

Franczyzobiorczyni DepilConcept wspomina, że od samego początku mogła liczyć na wsparcie centrali – dostała szczegółowe wytyczne dotyczące lokalizacji, a franczyzodawca uczestniczył w wyborze najlepszej z nich. Małgorzata Dymek dodaje też, że centrala wzięła na siebie ciężar przygotowania kampanii otwarciowej – dobór i przygotowanie reklam, artykułów i ulotek. Franczyzobiorczyni dodaje, że pomoc centrali DepilConcept nie skończyło się po otwarciu. Firma nadal aktywnie ją wspiera w bieżącej działalności, zwłaszcza w obszarze działań marketingowych.

Małgorzata Dymek przyznaje, że obecnie więcej zajmuje się firmą niż bezpośrednią obsługą klientek. Dużo czasu poświęca na zamówienia i rozliczenia, dodaje jednak, że pewną część pracy kosmetyczki rezerwuje dla siebie, żeby nie wypaść z wprawy i nie tracić kontaktu z klientkami.
– Własny biznes to nie tylko zarządzanie, ale przede wszystkim praca i zaangażowanie w czynności, które wykonują inni pracownicy. Dzięki temu właściciel nie buja w obłokach, ale jest blisko firmy i klientów – mówi franczyzobiorczyni.
Małgorzata Dymek nigdy nie żałowała swojej decyzji. Bardzo pozytywnie ocenia też swój biznes po kilku miesiącach. Jej gabinet największe oblężenie przeżywa w dni powszednie po godzinie 16 oraz weekendy. Większość klientów stanowią kobiety (96 proc.), choć – jak mówi – widok mężczyzny w gabinecie depilacji jej też nie dziwi. Twierdzi, że nigdy nie dołożyła do biznesu, przyznaje też, że jej gabinet jest w ścisłej czołówce w sieci pod względem wyników. Wyniki są na tyle satysfakcjonujące, że po niespełna roku od otwarcia franczyzobiorczyni zdecydowała się powiększyć swój lokal o dodatkowy gabinet i drugie urządzenie do depilacji, a w dalszej perspektywie rozważa uruchomienie drugiego punktu DepilConcept. Na razie zbiera pieniądze na inwestycję.

Instrukcja depil-biznesu

DepilConcept to jedyna franczyzowa sieć specjalizująca się w usługach depilacji i fotodepilacji. Firma otwiera gabinety w miastach powyżej 40 tysięcy mieszkańców. Najlepiej sprawdzają się lokale przy ruchliwych ulicach w pobliżu centrum miasta lub w pasażach handlowych na dużych osiedlach. Otwarcie biznesu pod marką DepilConcept wiąże się z wydatkiem ok. 120 tys. zł. To kwota potrzebna na zakup licencji z gotowym know-how, urządzenie i wyposażenie czterdziestometrowego lokalu oraz pakiet szkoleń dla franczyzobiorcy i jego pracowników na temat samej usługi, ale także metod efektywnej sprzedaży, marketingu i obsługi klienta.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Łukasz Michalak

dziennikarz
Napisz do autora