15.05.2017

Sukces wciąga

Przy pierwszym sklepie się boisz. Potem zaczynasz lubić te emocje i chcesz więcej, zwłaszcza że znasz już smak sukcesu – mówi Agnieszka Szadkowska-Rękawek, współwłaścicielka kilku sklepów Carrefour.

Agnieszka Szadkowska przedsiębiorczość wyniosła z domu. Jej rodzice, a obecnie wspólnicy, Hanna i Krzysztof Szadkowscy od lat prowadzą działalność gospodarczą, więc praca na własny rachunek była dla niej czymś naturalnym. Nim związała się z marką Carrefour, była franczyzobiorczynią dwóch innych sieci – najpierw odzieżowej, potem spożywczej. – Obie te sieci borykały się z problemami, dlatego wraz z rodzicami zaczęliśmy rozglądać się za czymś innym – wspomina Agnieszka Szadkowska-Rękawek. – W sąsiedztwie działał franczyzowy Carrefour Express, więc zainteresowani nowym konceptem zapytaliśmy się właściciela, jak mu się współpracuje z tą firmą. Niedługo potem wysłaliśmy swoje zgłoszenie. Spodobało nam się podejście tej firmy do biznesu oraz sposób, w jaki traktuje franczyzobiorców. Podjęłam decyzję.

Agnieszka Szadkowska, Carrefour franczyzobiorca Fot. Carrefour

Po kilku miesiącach od otwarcia Agnieszka Szadkowska-Rękawek była na tyle zadowolona z wyników swojej firmy, że wraz ze wspólnikami podjęła decyzję o kolejnym sklepie i rozpoczęła poszukiwania lokalizacji.

W marcu 2012 roku Agnieszka Szadkowska-Rękawek, wraz z rodzicami i mężem Piotrem, uruchomiła na warszawskiej Woli swój pierwszy sklep pod marką Carrefour Express. Franczyzobiorczyni wspomina, że otwarcie sklepu przebiegło bardzo sprawnie, a centrala precyzyjnie rozplanowała zatowarowanie i merchandising. Dodaje też, że dla świeżo upieczonej właścicielki sklepu była to pomoc nie do przecenienia.

Dzisiaj, z perspektywy kilku lat, mogę powiedzieć, że nic mnie już nie zaskakuje w tym biznesie, ale na początku działalności wszystko było dla mnie nowe i wszechstronna pomoc franczyzodawcy była na wagę złota – mówi franczyzobiorczyni. – Niezmiennie robi na mnie wrażenie organizacja pracy w Carrefour, tempo, w jakim prowadzone są prace związane z otwarciem sklepu oraz fakt, że odbywa się to bez najmniejszej straty na jakości sklepu.

Po kilku miesiącach od otwarcia Agnieszka Szadkowska-Rękawek była na tyle zadowolona z wyników swojej firmy, że wraz ze wspólnikami podjęła decyzję o kolejnym sklepie i rozpoczęła poszukiwania lokalizacji. Jej następny Carrefour Express ruszył w grudniu 2013 roku na Okęciu. Potem doszły kolejne sklepy – w formacie Globi na Mokotowie oraz następny Carrefour Express na Żoliborzu. Najstarszy, prowadzony od 21 lat, sklep rodziny Agnieszki Szadkowskiej-Rękawek pozostaje niezrzeszony, ale jak mówi franczyzobiorczyni, już niedługo to się zmieni.

Na początku uważaliśmy, że samodzielny sklep będzie pewną dywersyfikacją portfela – mówi Agnieszka Szadkowska-Rękawek. – Jednak nasze sklepy franczyzowe korzystają z tylu rozwiązań, że szybko okazało się, że samodzielny sklep odstaje od franczyzowych, a jego samodzielność zamiast atutem, okazuje się kłopotem. Zdecydowaliśmy więc na wciągnięcie go pod markę Carrefour, zwłaszcza że pod znaną marką niemal automatycznie rosną obroty. Dlaczego z tego nie skorzystać? – dodaje.

Biznes z podziałem na role

Franczyzowe Carrefour Expressy Agnieszki Szadkowskiej-Rękawek to biznes rodzinny – wspólnie z rodzicami i mężem podejmują wszystkie decyzje dotyczące funkcjonowania firmy. Wypracowali też swój własny podział zadań, nie według lokalizacji, ale kompetencji. Agnieszka Szadkowska-Rękawek zajmuje się kwestiami personalnymi (zatrudnia łącznie 30 osób) oraz zamówieniami. Rodzice trzymają pieczę nad płatnościami oraz towarują sklepy w warzywa, a mąż pani Agnieszki zajmuje się IT. Trzyma też pieczę nad monitoringiem i pomaga żonie przy kolejnych otwarciach i remodelingu sklepów.

Mój mąż z zamiłowania zajmuje się również inteligentnymi domami – dodaje Agnieszka Szadkowska-Rękawek. – To hobby, które przydało się nam w biznesie. Dzięki jego innowacjom ogrzewamy nasze sklepy o połowę taniej – dodaje.

Zapytana o współpracę z Carrefourem, Agnieszka Szadkowska-Rękawek odpowiada, że fakt otwarcia kolejnego sklepu z tą firmą mówi sam za siebie. Dodaje też, że w tej współpracy ceni innowacyjność franczyzodawcy, który wyznacza standardy w branży FMCG.

Dobrze jest prowadzić biznes ze świadomością, że franczyzodawca nieustannie szuka przewag konkurencyjnych, testuje w sieci własnej nowe rozwiązania i udostępnia je franczyzobiorcom – mówi Agnieszka Szadkowska-Rękawek. – Przy pierwszym sklepie bardzo się boisz i zastanawiasz, czy dobrze robisz. Potem zaczynasz lubić te emocje i chcesz więcej, zwłaszcza że znasz już smak sukcesu. A kiedy coś ci się udaje i przynosi zyski, masz ochotę to powtórzyć – podsumowuje.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Łukasz Michalak

dziennikarz
Napisz do autora