22.05.2017

British School wzmocni markę?

Sieć szkół językowych British School stopniała. Ale tendencja ma się podobno odwrócić.

Jeszcze kilka lat temu sieć franczyzowa British School liczyła ponad 50 placówek, dzisiaj jest ich nieco ponad 40. Franczyzobiorcy rezygnują z różnych powodów, ale najczęściej chodzi o to, że zmieniają plany życiowe, inaczej sobie wyobrażają prowadzenie takiego biznesu, albo początkowo potencjalnie atrakcyjna lokalizacja okazuje się nietrafiona tłumaczy Robert Pieczkowski, właściciel Ogólnopolskiej Szkoły Języków British School. Tłumaczy on, że ten biznes, podobnie jak każda firma, wymaga poświęcenia czasu i dużego zaangażowania.

Zajęcia w przedszkolu British School.

Franczyzobiorcy British School muszą zainwestować we współpracę minimum 25 tys. zł. Inwestycja zwraca się zwykle w przeciągu dwóch lat - wynika z zapewnień franczyzodawcy.

– Nie wymagamy, żeby franczyzobiorca znał języki, dlatego wielu osobom wydaje się, że wystarczy zatrudnić odpowiednich ludzi i zainwestować minimum 25 tys. zł tłumaczy Robert Pieczkowski.

Ponadto konkurencja na tym rynku jest już tak duża, że coraz trudniej o dobrą lokalizację. British School najwięcej szkół ma w stolicy i okolicach a także na Warmii i Mazurach. Najmniej ich funkcjonuje w okolicach Śląska, więc to tam potencjalni franczyzobiorcy mają największe szanse na odniesienie sukcesu.

W kolejnych latach placówek franczyzowych British School ma otwierać się dużo więcej. Franczyzodawca zapowiada, że już w tym roku ruszy ich co najmniej 10.

Naszym ogromnym plusem jest fakt, że jesteśmy stabilną firmą, która działa na rynku już ponad 20 lat – mówi Robert Pieczkowski. Ponadto British School uatrakcyjnia ofertę m.in. o różnego rodzaju wyjazdy zagraniczne dla podopiecznych w sezonie letnim.

Dzięki temu franczyzobiorcy będą mogli zarobić również podczas wakacji, które zazwyczaj dla szkół językowych są martwym sezonem – tłumaczy Robert Pieczkowski.

Franczyzobiorcy British School muszą zainwestować we współpracę minimum 25 tys. zł. Inwestycja zwraca się zwykle w przeciągu dwóch lat twierdzi franczyzodawca. Potrzebują też lokalu o powierzchni ok. 120 m2. Opłaty już w trakcie współpracy ustalane są indywidualnie w zależności od wielu czynników m.in. lokalizacji, wielkości miasta, szacunkowej liczby kursantów. Zarówno ich forma jak i częstotliwość różni się u różnych franczyzobiorców.

– Nie mamy stałego schematu działania, jesteśmy bardzo elastyczni – tłumaczy Robert Pieczkowski. Zapewnia on także, że firma może pomóc franczyzobiorcom nie tylko dobrać lokalizację, ale i pracowników, a nawet stworzyć dobry biznesplan. W ramach współpracy mają oni także dostęp do bezpłatnych szkoleń i wsparcie marketingowe.

– Ponadto nasi partnerzy mają z nami stały kontakt, nie tylko telefoniczny czy mailowy. Chętnie spotykamy się w siedzibie partnerów albo zapraszamy ich do nas. Chcemy, żeby mogli oni liczyć na naszą pomoc na każdym etapie współpracy – mówi Robert Pieczkowski.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Dominika Pronarska

dziennikarz
Napisz do autora