10.06.2017

Wojna z górnej półki

Producenci tradycyjnych wędlin, tacy jak Bacówka, nie narzekają na popyt ze strony klientów. Ale mają poważnego konkurenta...

Wędliny to żelazny punkt w jadłospisie Polaków. Według GUS sięgamy po nie 18 razy w miesiącu. Statystyczny rodak zjada 20 kg wędlin rocznie, najchętniej parówki, szynki i cienkie kiełbasy. Coraz większym zainteresowaniem konsumentów cieszą się produkty plastrowane, sprzedawane w małych, pakowanych porcjach. Popytu nie brak również na wybory lokalnych producentów, oferujących wybory z górnej półki. Ale ich biznes musi bić się z agresywną konkurencją ze strony m.in. dyskontów. Jak twierdzi Dariusz Kucz, dyrektor ds. handlu i franczyzy w sieci Bacówka Towary Tradycyjne, hasła „premium” na paczkowanych produktach rzadko mają coś wspólnego z rzeczywistą naturą produktu.
– Dla naszej branży największym zagrożeniem jest wszechobecny produkt premium delikatesowy, który w większości przypadków oprócz wyglądu opakowania nie ma nic wspólnego z wysoką jakością. Dlatego przekonujemy naszych klientów, aby czytali skład produktów, które kupują – mówi menedżer.

Produkty Bacówki Fot. Bacówka Towary Tradycyjne

Przedsiębiorca zainteresowany otwarciem własnej Bacówki powinien dysponować kwotą ok. 100 tys. zł netto, a także lokalem o powierzchni między 50 a 100 m2.

Od swoich franczyzobiorców właściciel Bacówki wymaga m.in. zamiłowania do zdrowego żywienia i tradycyjnych wyrobów wędliniarskich. To one stanowią trzon oferty sklepów sieci. Przedsiębiorca zainteresowany otwarciem własnej Bacówki powinien dysponować kwotą ok. 100 tys. zł netto, a także lokalem o powierzchni między 50 a 100 m2. Franczyzobiorca przechodzi szkolenie produktowe w centrali firmy – zakładzie produkcyjnym. W ten sposób poznaje „serce” biznesu i przygląda się procesowi wyrobu wędlin. Uzyskuje też wyłączność terytorialną, której zakres ustalany jest indywidualnie w zależności od wielkości miasta (np. franczyzobiorcy w Kłodzku mają wyłączność na całą miejscowość, w Warszawie – na dzielnice).
– Bacówka posiada własny magazyn centralny. Z niego, oprócz produkowanych przez nas wędlin, garmażerki i mięs wysyłamy do naszych Bacówek wszystkie produkty z naszej listy asortymentowej, stanowiącej załącznik do umowy. Znajdują się tu nasze markowe produkty, takie jak nabiał, jajka, przetwory owocowo-warzywne, słodycze i ponad 1000 indeksów dostępnych w naszej sieci. Dopuszczamy jednak, po naszej wcześniejszej zgodzie, współpracę np. z lokalnymi piekarzami – tłumaczy Dariusz Kucz.

W ramach sieci Bacówka Towary Tradycyjne działa obecnie 16 sklepów własnych i 13 franczyzowych. Ostatnie sklepy firmowe pojawiły się w Krakowie i Lubinie.
– Niebawem pojawią się kolejne punkty, tym razem franczyzowe – w Warszawie oraz Wrocławiu. Oprócz nich w najbliższym czasie planujemy jeszcze otwarcie kolejnych dwóch placówek – zapowiada Dariusz Kucz.

W trakcie działalności franczyzobiorcy odprowadzają do centrali opłatę bieżącą uzależnioną od obrotu, z której jednak mogą uzyskać zwolnienie, jeśli realizują określone obroty. Rentowność sklepów? Tej franczyzodawca nie ujawnia, ale przyznaje, że dopiero po roku czasu można oszacować, jakie są rzeczywiste możliwości placówki w tym zakresie.
– Marże w naszej branży są nieporównywalnie niższe niż te, które oferują koncerty odzieżowe (30-40 proc. – przyp. red.). Dlatego musimy szukać lokalizacji, gdzie jest naprawdę duża liczba potencjalnych klientów – mówi Daiusz Kucz.