01.07.2017

Z regionu do marketu

E. Leclerc flirtuje z żywnością tradycyjną i regionalną. To marketingowy kwiatek do kożucha czy próba podkręcenia obrotów?

Marka E. Leclerc jest w Polsce obecna od 1995 roku, a pod jej szyldem działa obecnie 46 sklepów. Większość należy do niezależnych przedsiębiorców, którzy ponieśli koszyt inwestycji w stworzenie i zatowarowanie placówek. Każdy sklep jest oddzielnym podmiotem prawnymi. E. Leclerc w 2016 roku osiągnął obroty na poziomie 2,7 mld zł, a jego partnerzy szukają sposobów, by zwiększać sprzedaż. Jednym z nich może być inicjatywa zgłoszona przez właścicielkę lubelskiego hipermarketu, która zaproponowała silniejszy nacisk na ofertę żywności tradycyjnej i regionalnej. Edyta Tkaczyk, prezes E. Leclerc Lublin, przekonała do swojego pomysłu pozostałych franczyzobiorców, a efektem ich wspólnych działań mają być prowadzone raz na kwartał akcje promocyjne, w ramach których na półkach sklepowych ma pojawiać się więcej regionalnych specjałów.

Wnętrze sklepu E. Leclerc Fot. E. Leclerc

Marka E. Leclerc jest w Polsce obecna od 1995 roku, a pod jej szyldem działa obecnie 46 sklepów.

Przedsiębiorcy są zdania, że w ten sposób będą w stanie trafić w zmieniające się gusta konsumentów. Jak wynika z badania ARC Rynek i Opinia (zleconego przez E. Leclerc), Polacy kupują żywność tradycyjną i regionalną bo smakuje lepiej od innych produktów, ale też dlatego, że chcą wspierać polską gospodarkę. Najchętniej produkty tradycyjne kupują na bazarach i u lokalnych producentów, ale najczęściej robią to w dużych sklepach sieciowych i sklepach osiedlowych.
Produkty tradycyjne i regionalne wpisują się w nowe tendencje konsumenckie o charakterze globalnym, czyli dbałość o zdrowie, kondycję fizyczną przy poszanowaniu środowiska naturalnego. W nurtach kulinarnych z kolei, na 2017 rok przewiduje się triumfalny powrót do produktów polskiego pochodzenia, co można wiązać z trendem zwanym „powrotem do przeszłości”, a zatem do produktów tradycyjnych i regionalnych mówi prof. Anna Dąbrowska ze Szkoły Głównej Handlowej.

Badanie pokazało, że polscy konsumenci, kupując produkty regionalne i tradycyjne są świadomi tego, co spożywają. 72 proc. z nich planuje zakupy przed pójściem do sklepu. Konsumenci żywności tradycyjnej i regionalnej to najczęściej osoby młode, połowa z nich nie przekroczyła jeszcze 35 lat. W większości są to też osoby z wyższym wykształceniem i zarobkami na poziomie przewyższającym średnią krajową.
– Rola produktów tradycyjnych i regionalnych w dietach konsumentów może odgrywać ogromną rolę: przede wszystkim konsument spożywa w swojej codziennej diecie produkty wysokiej jakości pod względem świeżości, zapachu oraz wartości odżywczej. Najważniejsza jest ich bioprzyswajalność, czyli ile witamin i składników mineralnych de facto zostanie zaabsorbowanych przez organizm. Produkty tradycyjnie oraz regionalne spełniają to kryterium – dodaje Anna Radowicka, specjalistkę ds. żywienia.

Jednocześnie jednak prof. Anna Dąbrowska podkreśla, że produkty regionalne zawsze pozostaną dobrami niszowymi o charakterze luksusowym. Choćby dlatego, że wielu konsumentów w przypadku tych produktów napotyka na takie bariery, jak cena czy dostępność. To sprawia, że w przypadku sklepów działających na dużej powierzchni udział produktów regionalnych w całkowitej sprzedaży jest znikomy.
– Mówimy o zaledwie ok. 1 proc. przychodów – przyznaje Edyta Tkaczyk, właścicielka lubelskiego „Leclerca”.

Jednocześnie jednak przedsiębiorcy mają świadomość, że nie mogą pozwolić sobie na to, by przejść obok wymagań klientów obojętnie. Tym bardziej, że trendy na rynku spożywczym nieustannie się zmieniają i stają się coraz wyraźniejsze. W ostatnich latach takim trendem stało się choćby poszerzanie oferty o produkty świeże. Mowa nie tylko o warzywach i owocach – w niektórych sieciach dostępne jest np. mięso pochodzące z rozbioru prowadzone na miejscu. Produkty regionalne są kolejnym takim zjawiskiem, a być może w przyszłości staną się jeszcze jedną areną walki konceptów handlowych o klienta.