Franczyzodawca na wojnie z oszustami

Eurocash notuje wzrosty przychodów. Cieniem na ekspansji kładzie się jednak fakt, iż franczyzodawca został wykorzystany w mechanizmie wyłudzania VAT. W efekcie może być zobowiązany do zwrotu podatku VAT.
Wtorek
29.08.2017
Eurocash nie próżnuje. Ma na oku kolejnego konkurenta do przejęcia, ale humor popsuli mu oszuści podatkowi.
 

Do 8 września wyjaśni się, czy franczyzodawca takich marek, jak Delikatesy Centrum, abc i Groszek, przyłączy do swojego portfela kolejną sieć. Chodzi o sklepy działające pod szyldem Mila. W umowie podpisanej z właścicielami marki Eurocash zagwarantował sobie wyłączność na rozmowy w sprawie przejęcia. Negocjacje mają zakończyć się w pierwszym tygodniu września. Jeśli potoczą się po myśli największego polskiego franczyzodawcy handlowego, to zyska on koncept liczący 188 sklepów w całej Polsce. Ich średnia powierzchnia to 460 m2, a łączne obroty wyniosły w ubiegłym roku 1,5 mld zł (przy zysku operacyjnym EBITDA na poziomie 4,8 mln zł).

Eurocash tylko w drugim kwartale 2017 roku osiągnął przychód w wysokości 6,1 mld zł, przy EBITDA na poziomie 158 mln zł. Obroty wzrosły o 14 proc., co jest głównie zasługą nastawionej na przejęcia strategii rozwoju grupy.
– W drugim kwartale tego roku, jak i w całym pierwszym półroczu, sprzedaż Grupy Eurocash wzrosła w tempie dwucyfrowym, co zawdzięczamy przede wszystkim akwizycjom, sfinalizowanym na przełomie 2016 i 2017 r., a w szczególności przejęciu sieci blisko 250 supermarketów Eko w południowo-zachodniej Polsce. Zgodnie z zapowiedziami, rozpoczęliśmy integrację przejętych placówek z siecią Delikatesy Centrum. W pierwszym półroczu 11 sklepów Eko zmieniło szyld na Delikatesy Centrum. Rozwój własnego segmentu detalicznego to ważny element naszej strategii, gdyż dzięki temu jesteśmy w stanie budować skalę, która zapewni konkurencyjność nie tylko franczyzobiorcom Delikatesów Centrum, ale wszystkich klientów Grupy – tłumaczy Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Eurocash.

W beczce miodu pojawiła się jednak i łyżka dziegciu. Wewnętrzne badanie finansów spółki wykazało bowiem, że była ona wykorzystywana w mechanizmie wyłudzania VAT przez zewnętrznych przedsiębiorstw w transakcjach dotyczących wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów. W efekcie, Eurocash może być zobowiązany do zwrotu podatku VAT. Zgodnie z szacunkiem zarządu, kwota zwrotu może wynieść blisko 121,5 mln zł.
– Eurocash został oszukany przez grupę przestępców zajmujących się wyłudzeniami VAT. Po pierwszych sygnałach o takiej możliwości przeprowadziliśmy wewnętrzny audyt, żeby ustalić stan faktyczny. Nasze wewnętrzne śledztwo potwierdziło, że zostaliśmy oszukani. Materiał dowodowy jest obszerny. Przekazaliśmy go Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu wraz z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa. Mamy nadzieję, że pomoże on w śledztwie. Jednocześnie wpłaciliśmy do urzędu skarbowego zabezpieczenie ewentualnego zobowiązania podatkowego, a w przyszłości będziemy dochodzić naprawienia naszej szkody od sprawców. Ze względu na dobro śledztwa spółka powstrzyma się od dalszego komentowania tej sprawy – powiedział Jacek Owczarek.

Zarząd przekonuje, że zapłata potencjalnego zobowiązania w podatku VAT nie wpłynie na możliwość prowadzenia normalnej działalności ani na politykę dywidendową grupy. Może mieć natomiast istotny negatywny wpływ na wyniki Spółki, co zostało już ujęte w sprawozdaniu za II kwartał br. Negatywny wpływ na zysk netto Eurocash w 2017 r. wynosi około 114 mln zł (0,82 zł na akcję). Eurocash wpłacił już do urzędu skarbowego potencjalnego zobowiązania z tytułu VAT (121,5 mln zł), pomniejszonego o nadpłacony CIT (podatek dochodowy).