23.09.2017

Drugie życie marki

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży odzieżowej wraca na rynek. Czy Atlantic znów skorzysta z franczyzy?

Szykuje się głośny powrót w branży odzieżowej. Według informacji "Pulsu Biznesu" w sklepach w Polsce znów kupić będzie można bieliznę spod znaku Atlantic, marki która musiała wycofać się z rynku z powodu upadłości właściciela. Za „come backiem” Atlantica stoi nie kto inny, jak sam jej twórca – Wojciech Morawski. Tym razem będzie doradzał spółce Via Moda, która właśnie wygrała przetarg na znaki towarowe po upadłej marce, a której dyrektorem jest Joanna Zielonka, była dyrektor kreatywna Atlantica.

Salon z bielizną Atlantic

Na razie za wcześnie, by mówić o powrocie franczyzy Atlantic. Kolekcje marki pojawią się w sklepach multibrandowych i w internecie. A i to dopiero w 2018 roku.

Ponowną ofensywę poprowadzą zatem ludzie od dawna związani z polskim brandem. Jak zapowiadają, pierwsze kolekcje Atlantica trafią do sklepów wiosną 2018 roku. Na razie do sklepów multibrandowych i internetowych. Na powrót stacjonarnych placówek pod tym szyldem trzeba będzie jednak poczekać.
– Myślenie o własnych placówkach to jeszcze nie ten etap – mówi Wojciech Morawski. A skoro nie o własnych, to raczej również nie o franczyzowych. Choć z pewnością właściciele punktów handlujących wieloma markami otrzymają propozycję dotyczącą pozyskiwania towaru Atlantica.

Anatomia upadku

Atlantic powstał w 1993 roku i z czasem stał się jedną z najsilniejszym marek odzieżowych na polskim rynku. Triumfy święcił też na rynkach wschodnich – w Rosji i Ukrainie. Pod marką stworzoną przez Wojciecha Morawskiego działała sieć franczyzowa, licząca w szczytowym momencie ok. 150 sklepów. W najlepszych czasach biznes notował przychody sięgające 140 mln zł rocznie. Ponad połowa pochodziła ze sprzedaży za wschodnią granicą.

Problemy Atlantica zaczęły się pod koniec ubiegłej dekady, kiedy coraz bardziej odczuwalne stawały się skutki kryzysu gospodarczego, szczególnie dotkliwego dla branży odzieżowej, borykającej się nie tylko ze spadkami sprzedaży, ale też ze wzrostem kosztów (szczególnie czynszów najmu denominowanych w euro). Według nieoficjalnych informacji właściciel Atlantica w ramach walki o poprawę wyników ciął koszty zmieniając siedzibę firmy i sprzedając nieruchomość, w której do tej pory urzędowała jego spółka. W ramach walki o rentowność zmienił też strategię rozwoju sieci, koncentrując się przede wszystkim na sprzedaży do sklepów multibrandowych. Ostatecznie w ogóle zrezygnował ze sprzedaży detalicznej, ograniczając się do hurtu.

Wysiłki zdały się jednak na nic, sytuacja finansowa firmy pogarszała się, aż w 2015 sąd zdecydował o likwidacji spółki. Zakończenie działalności przez Atlantic prowadziło również do usunięcia sieci z elitarnego grona członków Polskiej Organizacji. Jak się jak jednak później okazało, Atlantic wyleciał z POF również dlatego, że od dłuższego czasu zalegał z płatnościami składek członkowskich.
– Spółka już od początku roku nie opłacała składek członkowskich. Mimo wielu upomnień z naszej strony, nie udało się odzyskać należności. Zatem zgodnie ze statutem organizacji zdecydowaliśmy się wykreślić Atlantic z listy naszych członków – tłumaczyła Monika Dąbrowska, prezes Polskiej Organizacji Franczyzodawców.

Spółka przestała istnieć, ale jej produkty jeszcze przez długi czas pozostały na rynku i były dostępne w sklepach multibrandowych, a u wschodnich sąsiadów nadal w punktach pod szyldem Atlantic. Franczyzobiorcy w Polsce, jeszcze przed upadkiem Atlantica dostali propozycję, w ramach której mogli albo przejść do konkurencyjnej marki duńskiej Change Lingerie (z którą dogadał się ich franczyzodawca), albo zostać, akceptując jednocześnie gorsze warunki współpracy. Musieliby przejść z systemu franczyzowego na partnerski, w którym zobowiązani byliby do zakupu towaru na własny rachunek. Znaczna część biorców wybrała pierwszą opcję.

Konkurencja robi swoje

Otwartym pozostaje pytanie, czy zarządzający Atlantikiem i tym razem w strategii rozwoju wykorzystają franczyzę, po którą chętnie sięgali w „poprzednim życiu” marki. Wielu obecnych właścicieli salonów odzieżowych ma doświadczenia we współpracy z tym brandem. Niewykluczone, że część z nich byłaby gotowa ponownie zaufać sieci i wejść w licencyjne partnerstwo. Z czasem Atlantic może więc powrócić do walki nie tylko o klientów, ale też o franczyzobiorców. Choć na razie franczyzodawcy przyznają, że powrót konkurenta na rynek nie spędza im snu z powiek.
– Z pewnością łatwiej jest wrócić z marką, która już kiedyś istniała w branży i w świadomości klientów, niż budować od zera nowy brand. Natomiast w mojej opinii informacja o planowanym powrocie Atlantica nie jest czymś, co mogłoby w znaczący sposób wpłynąć na nasze plany i działania. I tak już obecnie konkurencja w naszym segmencie jest duża – mówi Adam Miłosiński, menedżer ds. rozwoju sieci franczyzowej Gatta.

Jak dodaje Grzegorz Tokarczyk, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju odzieżowej marki Quiosque, franczyzodawca, który planuje ekspansję na rynku, musi mierzyć się z wieloma wyzwaniami z różnych obszarów.
– Moim zdaniem kluczowe jest dobre rozpoznanie miejsca prowadzenia działalności w kontekście kosztów, najlepiej działać w tzw. niszach. Ideałem jest maksymalna liczba klientów marki, mała konkurencja, niskie koszty najmu. Kluczowe jest także pozyskanie jak najlepszych pracowników, co nie jest łatwe w dzisiejszej rzeczywistości. Firma musi być bardzo aktywna w zakresie akcji marketingowych, wsłuchiwać się w potrzeby swoich klientów i odpowiadać na nie – mówi Grzegorz Tokarczyk.