29.09.2017

Co dalej z franczyzą apteczną?

Na tym rynku już nic nie będzie takie jak dawniej. Zapytaliśmy franczyzodawców, jak zmienił się ich biznes po wejściu ustawy „apteki dla aptekarza”.

Franczyza na rynku aptek w dotychczasowej formie przeszła do historii w czerwcu, kiedy prezydent podpisał nowelizację ustawy Prawo farmaceutyczne, szerzej znanej pod hasłem „apteka dla aptekarza”. W myśl nowych przepisów zezwolenie na prowadzenie apteki otrzymać mogą tylko farmaceuci prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą oraz spółki jawne lub partnerskie, w których wspólnikami są farmaceuci. Restrykcji jest jednak więcej. Farmaceuta nie może posiadać więcej niż czterech aptek. Pozwolenie na nową placówkę dostanie natomiast tylko w wówczas, gdy liczba mieszkańców w danym województwie w przeliczeniu na jedną aptekę wynosi co najmniej 3 tys. osób.

Apteka DOZ Fot. DOZ

Nowych aptek nie ma już w zasadzie gdzie otwierać, bo nowe przepisy narzuciły w tym zakresie restrykcyjne ograniczenia. Franczyzodawcy chcą szukać franczyzobiorców wśród właścicieli istniejących aptek.

Franczyzodawcy i przedstawiciele organizacji branżowych już wcześniej wskazywali, że wejście w życie nowych przepisów w praktyce przekreśli dalszy rozwój sieci aptecznych. Obecna sytuacja na rynku potwierdziła ich obawy. Właściciele sieci przyznają, że ekspansja poprzez sprzedaż licencji nowym przedsiębiorcom stała się bezzasadna.
– Koncentrujemy się na aptekach, które już działają. Chcemy zainteresować ich właścicieli naszą ofertą franczyzową i przekonać ich do przystąpienia do naszej sieci – mówi Beata Kiernozek, Kierownik ds. kluczowych klientów w sieci Apteki Nowa Farmacja. – Zrezygnowaliśmy natomiast z aktywnego poszukiwania kandydatów na franczyzobiorców, którzy dopiero chcą wejść do branży i otworzyć nową aptekę. Ze względu na obowiązujące przepisy jest to właściwie niemożliwe. Skupiamy się zatem na przyłączaniu istniejących podmiotów. Jest to zresztą strategia, którą przyjęła obecnie większość franczyzodawców.

Beata Kiernozek zapowiada, że jeszcze w październiku sieć Nowa Farmacja powiększy się o dwie nowe placówki. Ich właściciele, którzy nie są farmaceutami, mogą uruchomić biznes tylko dlatego, że wnioski o zezwolenie złożyli jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów.
– Cały czas zgłaszają się do nas osoby zainteresowane otwarciem apteki „od zera”. Jednak nawet jeśli są to osoby z wykształceniem farmaceutycznym, to najpierw proszę, by sprawdzili liczbę mieszkańców i aptek w swoim regionie, po czym porównali je z ustawowymi limitami. Zazwyczaj okazuje się, że nowego punktu w danej miejscowości już nie da się otworzyć. Taka sytuacja ma miejsce również w dużych miastach – podkreśla Beata Kiernozek.

Łukasz Szultka z sieci Apteka Centrum Zdrowia wskazuje, że rozwój poprzez otwarcia nowych aptek uniemożliwia szczególnie regulacja dotycząca dopuszczalnej odległości między placówkami. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą, odległość nowopowstającej apteki od najbliższej funkcjonującej apteki ogólnodostępnej musi wynosić co najmniej 500 metrów.
– To w praktyce oznacza, że odsetek lokalizacji, w których rzeczywiście można jeszcze otworzyć aptekę, stopniał do promila. Rozwój nowych aptek jest w zasadzie zablokowany. Jako franczyzodawcy skupiamy się obecnie na współpracy z właścicielami, którzy już działają na rynku – mówi Łukasz Szultka.