Aż 70 proc. konsumentów deklaruje, iż pieczywo kupuje codziennie lub prawie codziennie. Ale tradycyjne wypieki zastępujemy pieczywem chrupkim, które pozwala ograniczyć kalorie w jadłospisie.
Poniedziałek
02.10.2017
Spożycie pieczywa w Polsce od kilku lat spada. Czy w takim razie na piekarni da się zarobić?
 

Przedsiębiorcom, którzy myślą o otwarciu własnej piekarni, wyniki ostatniego badania GfK dotyczącego rynku pieczywa mogą dać do myślenia. Z jednej strony pieczywo to stały element jadłospisu większości Polaków. Znaczna część z nas nie wyobraża sobie śniadania bez chrupiącego kawałka chleba czy rogalika. Aż 70 proc. konsumentów deklaruje, iż pieczywo kupuje codziennie lub prawie codziennie. Odsetek ten jest najwyższy wśród gospodarstw z dziećmi (80 proc.). Dzieci spożywają pieczywo średnio 17 razy w tygodniu. Niemal 80 proc. dzieci w wieku szkolnym zabiera do szkoły kanapki zrobione w domu, a około 30 proc. zabiera do szkoły bułki, drożdżówki lub pączki.

Z drugiej strony spożycie pieczywa od kilku lat spada (o kilka pkt proc. w skali roku), a jego ograniczanie deklaruje co trzeci konsument. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest rosnąca moda na bycie fit i dbanie o wagę ciała, a także przeświadczenie, że chleb i bułki należą do żywności wysoko przetworzonej (które nie należy do sprzymierzeńców osób starających się trzymać linię). Kilkanaście lat temu statystyczny Polak zjadał rocznie rocznie ponad 100 kg chleba, dziś – niespełna 45 kg. Tradycyjne wypieki wypiera pieczywo chrupkie (typu wasa, wafle ryżowe i kukurydziane, maca), po które sięgają osoby chcące ograniczyć kalorie w swojej diecie. Zmiana nawyków żywieniowych wśród klientów zbiera żniwo wśród piekarnii. Ich liczba spada, choć nie tak szybko, jak spożycie pieczywa. Między 2012 a 2017 rokiem z rynku zniknęło ok. 400 piekarni.

Piekarzom życie utrudnia też fakt, że za produkcję pieczywa wzięły się też supermarkety i dyskonty. Jak jednak pokazują badania GfK, w tego typu placówkach sprzedaje się nieco inny asortyment: w piekarniach i placówkach handlu tradycyjnego za 65-68 proc. obrotu odpowiada chleb, w supermarketach i dyskontach więcej sprzedaje się kajzerek, bagietek i pieczywa czosnkowego.

Niezbyt optymistyczne dane z rynku nie przeszkadzają jednak w rozwoju sieciom franczyzowym z branży, takim jak Oskroba. Znakiem rozpoznawczym sieci jest wypiek pieczywa na miejscu.
Każdy sklep wyposażony jest w profesjonalny piec do wypieku pieczywa, dzięki czemu klienci zawsze dostają świeże, pachnące i ciepłe pieczywo – tłumaczy Jarek Stawicki, przedstawiciel handlowy Zakładów Piekarskich Oskroba. – Do franczyzobiorcy trafiają półprodukty częściowo poddane obróbce rozrostu lub surowe, które następnie są przygotowane do wypieku w sklepie.

Kandydat na franczyzobiorcę sieci powinien dysponować lokalem o powierzchni min. 40-50 m2. Aranżacja i techniczne dostosowanie placówki wiąże się z kosztem w zakresie 30-50 tys. zł. Franczyzobiorca musi też uiścić jednorazową opłatę licencyjną w wysokości 12 tys. zł. Według szacunków franczyzodawcy, piekarnia pod szyldem Oskroba osiąga docelową rentowność po roku od otwarcia.