01.01.2017

Jaki biznes się opłaci w 2017 roku?

Handel czy usługi? Tradycyjna branża czy rynkowa nisza? Przed przejściem na swoje warto rozeznać się w trendach.

Popularny marketingowiec Seth Godin powiedział kiedyś, że najlepszym sposobem na bycie następnym Markiem Zuckerbergiem (twórca Facebooka) jest dokonywanie trudnych wyborów. Kiedy je podejmować, jeśli nie w styczniu, gdy nowy rok wlewa entuzjazm w serca, a powietrzu czuć wiatr zmiany? Plan założenia firmy tradycyjnie zajmuje wysokie miejsce na liście noworocznych postanowień wielu z nas. Być może wręcz gości na niej równie często, co rzucanie palenia i przejście na dietę. Żeby tym razem zwiększyć szanse na skuteczne wejście na rynek, proponujemy przegląd branż i pomysłów na biznes, w których własna działalność może się szczególnie opłacić.

Mężczyzna układa z puzzli napis sukces Fot. Shutterstock

Przechodząc na swoje, najlepiej poddać się pozytywnym emocjom i skupić się na korzyściach, które zyskamy dzięki własnej firmie. Jak choćby niezależność i możliwość robienia tego, co naprawdę lubimy.

Zacznij od klasyki

Pewną podpowiedzią co do biznesowych ścieżek, jakimi warto podążać w 2017 roku, może być rzut oka na strukturę wydatków statystycznego gospodarstwa domowego. Co pewnie nikogo nie zdziwi, dominują w niej koszty związane z użytkowaniem mieszkania oraz wydatki na żywność. Na ten pierwszy cel wydajemy co piątą złotówkę, na jedzenie – aż co czwartą. Udział tych wydatków w domowym budżecie systematycznie się zmniejsza, w miarę jak społeczeństwo się bogaci. Jeszcze długo jednak będą w nim dominować.

Co w związku z tym? Intuicja nakazuje rozważenie biznesów nastawionych na zaspokajanie podstawowych potrzeb konsumentów. Może zatem własny sklep spożywczy? Czemu nie, ale… chyba trudno o bardziej konkurencyjną branżę niż „spożywka”. Batalia pomiędzy marketami, dyskontami i niewielkimi, osiedlowymi spożywczakami zbiera żniwa każdego miesiąca. Tylko w pierwszej połowie 2016 roku z rynku zniknęło 4,2 tys. sklepów (choć trzeba odnotować, że ta liczba obejmuje również punkty odzieżowe). Próba wejścia do branży bez solidnego zaplecza w postaci franczyzodawcy może okazać się karkołomna. A i w sieci ten biznes do najłatwiejszych nie należy, co przyznają sami franczyzobiorcy.
– Samodzielny debiut w branży handlowej, bez wsparcia ze strony franczyzodawcy jest praktycznie niemożliwy. Franczyzodawca dzieli się nie tylko rozpoznawalną marką i swoją wiedzą na temat prowadzenia biznesu. Zapewnia też dostęp do upustów i warunków handlowych, na które pojedynczy przedsiębiorca musiałby pracować latami – przyznaje Katarzyna Kaźmierczak, właścicielka dwóch sklepów Chata Polska w Poznaniu.

W branży spożywczej można wybierać z oferty ponad 150 marek sieciowych. Dawcy licencji proponują różne formaty powierzchniowe i modele współpracy. Część z nich działa na zasadzie klasycznej franczyzy, w ramach której franczyzobiorca kupuje towar na własny rachunek i sprzedaje go klientom z określonym narzutem. Na rynku nie brak też systemów agencyjnych, w których towar pozostaje własnością franczyzodawcy, a partner zarabia na prowizji od wartości sprzedaży. W modelu franczyzowym trzeba liczyć się z większą inwestycją, ale zwykle ta forma współpracy przynosi znacznie wyższe zyski niż system agencyjny. Coś za coś.

Pieniądze na urlopie

Warto sprawdzić również, na co Polacy oszczędzają pieniądze. Jak wynika z badania firmy windykacyjnej Lindorff, blisko połowa z nas odkłada na „czarną godzinę”. Z tego akurat trudno wyczytać jakąś wskazówkę (no chyba że ubezpieczenia…?), więc przejdźmy do drugiej pozycji na liście. Tu robi się już bardziej konkretnie – 26 proc. oszczędza, żeby zafundować sobie wakacje z prawdziwego zdarzenia. I tu już zdecydowanie można szukać pomysłów na biznesową działalność. Na rynku franczyzy dostępnych jest blisko 30 ofert franczyzowych biur podróży. Dobra wiadomość jest taka, że franczyza turystyczna nie wymaga wysokich inwestycji. Średnia kwota, jaką wykładają franczyzobiorcy na uruchomienie firmy w tej branży, nie przekracza 33 tys. zł.
– Pomagamy założyć biuro od zera, mogą więc do nas dołączyć osoby, które nie pracowały jeszcze w turystyce, ale też takie, które pracowały u kogoś, a teraz chcą przejść na swoje. Od roku nawiązujemy także współpracę z już funkcjonującymi agencjami turystycznymi, które chciałyby przyłączyć się do dużej sieci, ale jednocześnie nie chcą tracić własnej tożsamości. Zostając naszym partnerem, nie muszą rezygnować ze swojej nazwy, często dobrze już znanej na rynku lokalnym. Dodają jedynie tabliczkę z napisem: „autoryzowany partner Travelplanet”. Koszt przebrandowienia zamyka się wówczas w kwocie 5 tys. zł. Natomiast w przypadku tworzenia biura franczyzowego od podstaw, koszty inwestycyjne wynoszą 10 tys. zł – mówi Bartłomiej Szymczak-Pomianowski, menedżer ds. rozwoju sieci franczyzowych Travelplanet.

Pęd do wiedzy

We franczyzie w ostatnich latach kwitnie również branża edukacyjna, w której liczba franczyzodawców sięgnęła już ponad 80. Od początku dekady dużą popularnością cieszą się szczególnie koncepty ukierunkowane na szerzenie nauk ścisłych wśród dzieci i młodzieży – szkoły matematyki, fizyki czy programowania. To oczywiście odpowiedź na zmieniające się trendy na rynku pracy, czyli rosnące zapotrzebowanie na inżynierów i ekspertów w dziedzinach technicznych. Zjawiska te nie uchodzą również uwadze inwestorów, poszukujących perspektywicznych rynków. Jeden z nich zainwestował niedawno w sieć TwojRobot.pl. Krzysztof Szczawiński, o którym mowa, zdobywał doświadczenie w Londynie, w takich spółkach, jak JPMorgan czy w Galdman Sachs. Teraz stawia na jedną z rodzimych marek.
– Inwestycja w TwojRobot.pl wynikała przede wszystkim z chęci wspierania rozwoju modelu edukacji pozaszkolnej, tematycznej, odbywającej się na zasadzie zaangażowania w jakąś dziedzinę i zgłębiania jej poprzez praktykę, realizację projektów od początku do końca. Tak, według mnie, powinna wyglądać edukacja przyszłości, a TwojRobot.pl realizuje to dodatkowo poprzez atrakcyjną zabawę i to w dziedzinie, która jest nie tylko modna, ale realnie potrzebna i przyszłościowa – przyznaje Szczawiński.

Marka Twój Robot działa na rynku od 10 lat, a od 2012 roku rozwija sieć franczyzową i obecnie prowadzi zajęcia w ponad 80 lokalizacjach w Polsce, które są zarządzane przez 20 franczyzobiorców. Nowe plany rozwojowe zakładają powstanie 60 placówek zagranicznych do 2018 roku. Właściciele chcą też wprowadzić nowatorski program zajęć i poszerzyć swoją ofertę. Potencjalny franczyzobiorca sieci powinien dysponować kapitałem na poziomie 30-40 tys. zł. Poza tym dobrze, żeby miał doświadczenie w branży edukacyjnej lub zarządzaniu firmą.

Zyski w pełnym słońcu

Biznesowych pomysłów dostarczyć może również rzut oka na zmiany zachodzące w polskim prawie. Od decyzji ustawodawcy często zależą sukcesy i upadki całych branż. Ostatnio dzięki nowym regulacjom na fali wznoszącej znaleźli się producenci urządzeń do pozyskiwania „zielonej” energii, a szczególnie paneli solarnych. Wartość rynku fotowoltaicznego wzrosła w Polsce w ostatnich dwóch latach o 240 proc., czyli siedmiokrotnie więcej niż na świecie. Powodów jest kilka, m.in. wzrost świadomości ekologicznej czy rozwój technologii pozwalających właścicielom domowych instalacji fotowoltaicznych osiągać coraz większe oszczędności. Przedstawiciele branży wskazują jednak, że szczególnym bodźcem dla ich branży jest ustabilizowanie regulacji prawnych i nowe, korzystne zasady rozliczenia dla mikroinstalacji. Energia, która nie zostanie zużyta w czasie rzeczywistym, zostanie oddana do „sieci”, a po rocznym okresie rozliczeniowym 70 proc. tej energii wróci do właściciela bez żadnych dodatkowych kosztów.
– Rynek może liczyć na dalsze dynamiczne wzrosty – prognozuje Łukasz Nowiński z firmy FreeVolt, produkującej przydomowe elektrownie słoneczne, lampy hybrydowe i solarne.

Dla potencjalnych przedsiębiorców najważniejsze pytanie brzmi: jak zarobić na fotowoltaice, jeśli do tej pory nie miało się z tą branżą nic wspólnego? Jest na to sposób: przystąpienie do sieci franczyzowej, takiej jak wspomniany Freevolt. Do zadań franczyzobiorców należy sprzedaż i montaż instalacji fotowoltaicznych, za co otrzymują wynagrodzenie od franczyzodawcy. Obsługiwać będą zarówno klientów przekazanych przez centralę, jak i tych pozyskanych we własnym zakresie.
– Franczyzobiorca przyjmuje od organizatora wszystkie produkty w depozyt. Przechowuje je we własnym magazynie w celach sprzedażowych oraz w ramach ekspozycji demonstracyjnej. Franczyzobiorca nie ponosi żadnych kosztów zakupu towarów, jednak w chwili otrzymania produktów ponosi pełną odpowiedzialność za przekazany towar – tłumaczy Łukasz Nowiński.
Franczyzobiorca musi jednak zainwestować w zakup wyposażenia dla ekipy montażowej składającej się z minimum dwóch osób (z których jedna musi mieć uprawnienia elektryczne). Jego szacunkowy koszt wynosi ok. 55 tys. zł.

Zdrowe ciało, zdrowy biznes

Trendem, który powinien dać do myślenia przyszłym przedsiębiorcom, jest rosnąca aktywność fizyczna Polaków. Jak pokazują badania przeprowadzone przez CBOS, już ponad 66 proc. Polaków uprawia sport. Rodacy dbają o kondycję, a rynek odpowiada – nowe siłownie i kluby fitness wyrastają niczym grzyby po deszczu. Coraz większa jest też oferta franczyzowa w tej branży, choć sportowe koncepty do najtańszych nie należą. Np. na licencyjny punkt marki Xtreme Fitness Gym trzeba wydać 200-500 tys. zł, a minimalna inwestycja w klub pod szyldem Mrs. Sporty wynosi 220 tys. zł.

Żeby zarabiać w coraz bardziej konkurencyjnej branży, warto pomyśleć o czymś, co pozwoli nie tylko spalić kalorie, ale też dostarczy niecodziennych emocji. W taką niszę wszedł Michał Braszczyński, twórca tunelu aerodynamicznego Flyspot. Jak twierdzi, mimo rosnącego zainteresowania, skydiving to wciąż bardzo trudna branża wymagająca doświadczenia, wiedzy i przemyślanego planu działania.
– Tradycyjne sporty lotnicze, które często kojarzą się ze sportami ekstremalnymi, nie należą do najtańszych. Aby zorganizować prawdziwy skok i spędzić kilkadziesiąt sekund w powietrzu, zwykle zmuszeni jesteśmy wybrać się większą grupą, wynająć samolot, instruktorów – mając oczywiście na uwadze dobre warunki pogodowe. Wysoki próg wejścia dla „przeciętnego Kowalskiego” oraz odwieczne marzenie ludzi o lataniu sprawiło, że w naszych głowach urodził się pomysł na zbudowanie tunelu aerodynamicznego – opowiada Braszczyński.

Niestety, tego typu przedsięwzięcie wiąże się ze sporymi nakładami inwestycyjnymi. Wybudowanie i wyposażenie Flyspot pochłonęło ok. 20 mln zł. Każdego miesiąca firma musi też zarobić na wysokie koszty utrzymania. Prąd wymagany do zasilenia turbin jest porównywalny z energią zużywaną przez 500 domów jednorodzinnych… Koszty straszą, ale biznes się kręci. Właściciele już szykują się do ekspansji w kolejnych aglomeracjach. W marcu ma zostać uruchomiony nowy obiekt w Katowicach, a następnie na celowniku znajdzie się Trójmiasto.

Jazda po sukces

Niewykluczone, że rok 2017 okaże się czasem żniw dla przedsiębiorców, którzy postanowią spróbować swoich sił na rynku motoryzacyjnym. Polacy kupują coraz więcej samochodów, wzmagając tym samym popyt na wszelkie usługi dedykowane posiadaczom aut. Nie od dziś na tym rynku cieszy się franczyza myjni samochodowych. Dawcy licencji na takie obiekty wykorzystują różne triki, by przyciągnąć franczyzobiorców. – Nasi franczyzobiorcy mają możliwość skorzystania z gotowych lokalizacji pod kilkoma sieciami hiper- i supermarketów – mówi Michał Borkowski z Ecomyjni.

Operator załatwia miejsce, zarządcy hipermarketów zapewniają dostęp do niezbędnych mediów, a franczyzodawca przygotowuje gotową myjnię – z kompletnym wyposażeniem we wszystkie potrzebne urządzenia, jak maszyny parowe czy odkurzacze. Średnia wielkość takiej myjni to 40-50 m2. Koszt inwestycji, który musi ponieść franczyzobiorca, sięga 50 tys. zł. Pod szyldem Ecomyjni można też uruchomić myjnię mobilną, wówczas inwestycja zamknie się w granicach 25-40 tys. zł.

Coraz większą popularnością cieszą się też usługi autodetailingu, czyli pielęgnacji i renowacji samochodów. Specjalizujący się w tym biznesie Ziebart uruchamia właśnie własne placówki w formacie Express.
– Mają one pomóc franczyzobiorcom w przecieraniu szlaków na lokalnych rynkach. Działalność placówek opierać się będzie na współpracy z dealerami i serwisami samochodowymi. W ten sposób zyskamy dostęp do ogromnego źródła klientów – mówi Bartosz Liszkowski, prezes Ziebart Polska.

Firma chce, by mniejsze punkty „wyprzedzały” rozwój sieci salonów franczyzowych. Dzięki temu placówki Express zdążą wypracować mocną pozycję marki na rynku, jeszcze zanim franczyzobiorcy rozpoczną swoją działalność. Centrala wyręczy ich w najtrudniejszym zadaniu w biznesie – popularyzacji usług wśród potencjalnych klientów. W ten sposób salony franczyzowe już od pierwszego dnia będą notować sprzedaż. Z czasem punkty w mniejszym formacie zostaną przekazane franczyzobiorcom.
– Ale tylko tym najbardziej kompetentnym i zaangażowanym. Placówki będą w pełni rozwinięte, z wysoką sprzedażą, pakietem klientów i mocną pozycją na rynku. Trafią w odpowiedzialne ręce – mówi Bartosz Liszkowski.

W przypadku punktów Ziebart Express całość inwestycji pokrywa franczyzodawca. Natomiast inwestycja w pełną franczyzę amerykańskiej marki sięga kwoty 100 tys. zł i jest po stronie partnera.

Motywacja przede wszystkim

Powodzenie noworocznych biznesów w dużej mierze zależeć będzie od nastawienia, z jakim zabierzemy się do działania. Własna firma to ciągłe stawianie czoła ryzyku, chwytanie byka za rogi. Ale jeśli będziemy myśleć o tym, że tylko dwie na trzy firmy statystycznie przeżywają pierwsze dwa lata na rynku, a do czwartego roku „dociąga” tylko połowa – to porażka czeka nas niechybnie. Przechodząc na swoje, najlepiej poddać się pozytywnym emocjom i skupić się na korzyściach, które zyskamy dzięki własnej firmie. Jak choćby niezależność i możliwość robienia tego, co naprawdę lubimy. Jak to ujął współczesny poeta Andrew Durbin, „zasadą stania się zamożnym nie jest skupienie się na byciu bogatym. Zamiast tego należy skoncentrować się na pasjonującej i dającej przyjemność pracy. Bogactwo jest produktem ubocznym wykonywania ekscytującej pracy”. I chyba tego warto się trzymać.