10.10.2017

Piękno z hodowli

Pomagali franczyzobiorcom w zakładaniu hodowli ślimaków, teraz ruszają z nowym konceptem. Równie nietypowym.

Biznes Polish Snail Holding rozwija się. I to wcale nie w ślimaczym tempie. Właściciele firmy specjalizującej się w hodowli i sprzedaży ślimaków właśnie wprowadzają na rynek nową markę. Molluscoo to linia kosmetyków na bazie śluzu ślimaka.
– Zdecydowaliśmy się zająć kosmetyką ze względu na właściwości, jakie posiada śluz ślimaka. Zawarte w nim mikroelementy przyspieszają regenerację tkanek, nawilżają i zwiększają elastyczność skóry – tłumaczy Ireneusz Bednarczyk, dyrektor handlowy PSH. Zaznacza, że o ile „ślimakopochodne” kosmetyki wciąż stanowią dość egzotyczny produkt w Polsce i Europie, to w Azji cieszą się sporą popularnością. Dlatego chcą być w czołówce tych, którzy zaszczepią nowy trend na naszym rynku.
– Stworzyliśmy pierwszy w Polsce zakład poboru i filtracji śluzu, na bazie którego wyrabiane są nasze kosmetyki. Co ważne, w procesie produkcji ślimaki nie są zabijane, a po wykorzystaniu trafiają z powrotem do hodowli – dodaje Ireneusz Bednarczyk.

kosmetyki Molluscoo Fot. Molluscoo

Wyjściowa cena detaliczna serum bądź kremu ze śluzu ślimaka to 289 zł. Franczyzobiorca może liczyć na marże rzędu 30-40 proc.

Wraz z nową linią produktową PSH uruchamia również nowy koncept partnerski. Chce nawiązać współpracę z dermokonsultantami, których rolą będzie poszukiwanie klientów i sprzedaż nietypowych specyfików.
– Partnerzy zostaną przeszkoleni w zakresie technik sprzedażowych i wiedzy na temat produktów. Pozostawiamy im jednak dowolność w zakresie tego, jak chcą prowadzić swój biznes i do kogo chcą skierować swe kroki jako dermokonsultanci. Mogą udać się do klientów indywidualnych bądź proponować je placówkom SPA i gabinetom kosmetycznym. Jeśli natomiast ktoś prowadzi już własny biznes związany z handlem kosmetykami, to może nasze produkty potraktować jako uzupełnienie dotychczasowej oferty – mówi franczyzodawca.

Koszt pakietu startowego wynosi 500 zł. Obejmuje on podstawowy zestaw kosmetyków, testerów i próbek, a także ulotki. Rozpoczęcie działalności będzie wymagało jednak nieco większych nakładów, bo przystępujący do sieci konsultant musi kupić pakiet 10 kosmetyków o wartości 2,5 tys. zł.
– Wyjściowa cena detaliczna serum bądź kremu to 289 zł. Franczyzobiorca może liczyć na marże rzędu 30-40 proc. – mówi Ireneusz Bednarczyk.

Pod szyldem Molluscoo działają już pierwsi dermokonsultanci. Franczyzodawca nie podaje konkretnej liczby partnerów, z którymi chciałby nawiązać współpracę potencjał sieci określi rynek. Tłumaczy też, że na razie nie rozważa tworzenia stacjonarnych sklepów.
– Nasze kosmetyki pozycjonują się w segmencie premium, choć nie jest to absolutnie najwyższa półka cenowa. Zdecydowaliśmy się na taką formę dystrybucji między innymi dlatego, by podkreślić ich wyjątkowość poprzez ograniczoną dostępność – mówi Ireneusz Bednarczyk. – Poza tym dopiero zaczynamy działalność w branży kosmetycznej i chcemy sprawdzić, jak nasz produkt przyjmie się wśród klientów.

Zatem konsultanci mają przetrzeć rynkowe szlaki. Jednak ci, którym się powiedzie, mogą liczyć na to, że sami staną na czele ekspansji w poszczególnych regionach. Właściciel marki rozważa bowiem budowę struktury, w ramach której powierzy partnerom rozwój lokalnych sieci sprzedaży.