31.10.2017

Auto detailing, czyli nisza rynkowa do zagospodarowania

W Polsce wyrasta nowa branża. To auto detailing, czyli ultrapedantyczna pielęgnacja samochodów.

Ludzie upraszczają pojęcie auto detailingu, przypisując je myjniom, a to zupełnie coś innego. W myjniach usługa ogranicza się do czyszczenia karoserii, odkurzania i wytarcia kurzu w samochodzie – mówi Bartosz Liszkowski, prezes Ziebart Polska, krajowego oddziału amerykańskiego koncernu wyspecjalizowanego w pielęgnacji aut. W auto detailingu każdy element samochodu czyszczony jest osobno. Usuwane są wszystkie zabrudzenia zarówno z tapicerki, jak i ze skóry. – To, co wyróżnia auto detailing, to efekt. Samochód ma przypominać egzemplarz, który niedawno zjechał z taśmy produkcyjnej – mówi Bartosz Liszkowski. Z usługi amerykańskiej firmy korzystali dilerzy wielu znanych marek, którzy w ten sposób przygotowywali używane samochody do sprzedaży.

Pracownik marki Ziebart Fot. Ziebart

Mycie to tylko jedna z wielu opcji auto detailingu. W pakiecie są m.in.: konserwacja tapicerki, impregnacja skóry, ochrona powierzchni lakierowanych. Do tego dochodzą tzw. usługi komplementarne, czyli zmiana koloru karoserii według gustu klienta za pomocą specjalnych folii. Wszystko po to, by samochód nawet po latach użytkowania przypominał egzemplarz z salonu.

Branża, choć nowa w Polsce, już teraz notuje dużą sprzedaż. Jak twierdzi Bartosz Liszkowski, roczna wartość całego rynku może co rok zwiększać się o 20 proc. – Popyt będzie rósł w miarę rozwoju usług na terenie całego kraju. Wtedy też wiedza o auto detailingu będzie większa, co się przełoży na wielkość sprzedaży. Na razie rynek jest rozdrobniony, a usługi zaliczane do auto detailingu realizują małe warsztaty i serwisy samochodowe, przez co jakość jest różna – mówi Bartosz Liszkowski. Ziebart jest pierwszym poważnym graczem w branży w Polsce. – Jesteśmy tutaj na początku rozwoju. Na razie mamy w kraju cztery placówki, jednak wkrótce powstaną kolejne. Mamy nadzieję, że w miarę naszego rozwoju świadomość o auto detailingu wzrośnie. Na pewno obecność na rynku innych dużych graczy przyspieszyłaby ten proces, ale z drugiej strony nie mamy praktycznie konkurencji. Początki zawsze są trudne, ale przyjdzie czas na żniwa. Bycie pierwszym daje przewagę. Oczywiście, gdy rynek wyczuje pieniądz, prawdopodobnie bardzo szybko pojawią się naśladowcy. Zanim to jednak nastąpi, jest szansa na wypracowanie pozycji lidera i pozostawienie konkurencji daleko w tyle – mówi Bartosz Liszkowski.

Dotychczasowe doświadczenia firmy potwierdzają, że biznes trafił w Polsce na żyzny grunt. Nasz kraj jest pierwszym reprezentantem Ziebarta w Europie. Amerykanie widzą w Polsce duży potencjał. Trochę też uzależniają wejście do innych państw w Europie od sukcesu na tutejszym rynku. Na razie wszystko wskazuje, że koncept przyjmie się w naszym kraju. Świadczy o tym chociażby rosnący poziom sprzedaży w placówkach sieci m.in. przy salonach dilerskich BMW, Lexusa i Audi oraz Volkswagena. – W ciągu miesiąca z usług Ziebarta przy salonie BMW korzysta średnio od 50 do 70 proc. klientów. Podobne wyniki osiąga placówka przy Lexusie. Miesięczna wartość usług we wszystkich punktach wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. I wciąż rośnie – mówi Bartosz Liszkowski. Jak twierdzi, na razie z auto detailingu korzystają przede wszystkim właściciele nowych samochodów klasy premium i ze średniej półki. Według raportu KPMG dla Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2016 roku grupa aut drogich zanotowała sprzedaż na poziomie 52 tys. sztuk, natomiast druga – 363. – Można oszacować, że przynajmniej połowa właścicieli aut premium i ok. 15 proc. samochodów w klasie standardowej to potencjalni zainteresowani auto detailingiem. Biorąc pod uwagę wartość pojedynczego zlecenia na usługę dla luksusowego auta, czyli ok. 1750 zł i 800 zł dla samochodu średniej klasy, wartość auto detailingu w skali kraju dla całego segmentu może wynieść nawet 90-100 mln zł rocznie – mówi Bartosz Liszkowski.

To jednak tylko część możliwości, jakie stwarza rynek motoryzacyjny. Kolejnym źródłem dochodu, z którego można wygenerować ok. 200 mln zł rocznie, jest pielęgnacja samochodów używanych. – Skłonność do inwestowania w pielęgnację i ochronę aut w tym segmencie oceniam na 5 proc. To dużo, ponieważ ich wolumen można oszacować na 15 mln sztuk, co oznacza, że wartość auto detailingu w tej grupie wynosi prawdopodobnie kilkaset milionów złotych – mówi Bartosz Liszkowski. Na razie właściciele aut premium stanowią 90 proc. wszystkich klientów firmy Ziebart Polska. Firma stara się jednak przyciągnąć do siebie właścicieli pozostałych samochodów. – Chciałbym, żeby struktura przychodów firmy odzwierciedlała stan rynku w Polsce, a przynajmniej, aby usługi dla popularnych i używanych aut stanowiły 50 proc. przychodów sieci Ziebart – mówi Bartosz Liszkowski. Nowa branża na pewno ma potencjał. Polacy lubią samochody i ze względu na ich cenę coraz bardziej dbają o swoje „cacka”. Auto detailing ma tę troskę jeszcze bardziej pogłębić. Polscy kierowcy, którzy wydali sporą sumę pieniędzy na samochód, mają tendencję do pielęgnacji i ochrony swoich aut. Spa dla samochodów mają im w tym pomagać. Jest dobry moment, by zająć pozycję w branży. Za rok lub dwa może być już ciasno.

Co trzeba zrobić, żeby zostać franczyzobiorcą marki Ziebart? Ile trzeba zainwestować? Jak zawsze kwota inwestycji uzależniona jest od wielkości placówki, a ta od wielkości miasta. – Salon jedno- lub dwustanowiskowy musi mieć powierzchnię minimum 100 m2. Część warsztatowa powinna mieć co najmniej 30 m2, by móc swobodnie pracować. Do tego 3 m2 musi zajmować zaplecze na środki i narzędzia niezbędne do realizacji usług i tyle samo miejsca potrzeba na recepcję z widocznym logo Ziebarta. Trzeba też pamiętać o parkingu dla samochodów klientów i pracowników – mówi Bartosz Liszkowski. Parking musi pomieścić minimum sześć samochodów – trzy miejsca zawsze muszą być dostępne dla klientów. Z pozostałych mogą korzystać pracownicy i właściciel placówki. Jeśli lokal jest większy i ma ok. 170 m2 wówczas można zorganizować nawet 3-4 stanowiska. Każdy punkt Ziebarta musi spełniać szereg wymogów technicznych. Większość usług musi być wykonywana w temperaturze co najmniej 18 st. Celsjusza. Pomieszczenie warsztatowe musi więc być zadaszone i ogrzewane ze stałym dostępem do bieżącej wody i oczywiście prądu. – Przedsiębiorca musi też zadbać o odpowiednie procedury, które regulują kwestie kanalizacji i odprowadzania ścieków. To ze względu na detergenty chemiczne, stosowane podczas mycia samochodów. W tym celu warsztat musi dysponować separatorem ścieków, do czego zobowiązują przepisy ochrony środowiska. Inwestycja w urządzenie wynosi ok. 20 tys. zł – mówi Bartosz Liszkowski.

Niezbędnym wydatkiem jest zakup maszyn, wszelkiego rodzaju narzędzi do realizacji usług, odkurzaczy piorących, polerki, pistoletów grzewczych, parownic oraz chemii i ścierek. Cały sprzęt i akcesoria dostarcza centrala. Ziebart zapewnia również serwis wszystkich maszyn. Narzędzia muszą też być odpowiednio przechowywane. – Do każdej chemii dedykowane są osobne ścierki, żeby nie mieszać płynów. Jest to istotne, żeby zachować najlepszą jakość. Ważna jest więc też segregacja odpadów i pilnowanie porządku w strefie warsztatowej oraz ogólnie w całym salonie – mówi Bartosz Liszkowski.
Na same materiały i sprzęt franczyzobiorca musi wydać między 50 a 100 tys. zł. Miesięczny koszt utrzymania stanu magazynowego chemii i drobnych narzędzi to 5-20 proc. wartości przychodów, w zależności od oferowanych usług. Pozostałe koszty obejmują remont i adaptację lokalu do wymogów Ziebarta. W zależności od stanu pomieszczenia, remont może kosztować ok. 20 tys. zł. Trzeba pamiętać też o kapitale zabezpieczającym biznes w pierwszym okresie funkcjonowania, który powinien wynosić ok. 100 tys. zł. Trzeba zapłacić za wynajem (zazwyczaj jest to od 3 do 5 tys. zł), prąd, wodę, internet, telefony itd. i pracowników. Liczba pracowników uzależniona jest od wielkości placówki. – Jeśli przyjąć opcję minimum, to w jednostanowiskowym punkcie franczyzobiorca może pełnić rolę menedżera, jak i technika i sprzedawcy. Lepiej jednak mieć kogoś na wypadek niedyspozycji lub urlopu – mówi Bartosz Liszkowski. W dużych salonach, 3-, 4-stanowiskowych, powinno być dwóch handlowców (jednym może być franczyzobiorca) i 2-3 techników. Rolą franczyzobiorców jest też pozyskiwanie do współpracy dilerów samochodowych i otwieranie w ich salonach mniejszych punktów Ziebart Express. W ten sposób partnerzy Ziebarta mają pod sobą duży, pełnousługowy salon oraz sieć mniejszych punktów, które zwiększają zasięg biznesu. – Dla przykładu, w mieście wielkości Poznania jest potencjał na współpracę z blisko 40 dilerami. Tyle punktów w połączeniu z dużym salonem może dać naprawdę pokaźną sumę klientów. Co prawda franczyzobiorca dzieli się zyskami z partnerami, ale ma z tego ogromne korzyści. Kierowcy kupujący samochód w salonie często z marszu idą do Ziebarta. Według naszego doświadczenia to 50-70 proc. Prawdopodobnie później już ze starszym samochodem przyjdą do dużego salonu Ziebart – mówi Bartosz Liszkowski.

Przed otwarciem biznesu franczyzobiorca, handlowcy i technicy przechodzą trzytygodniowe szkolenia w centrali polskiego oddziału firmy w Poznaniu. Szkolenie obejmuje wiedzę z zakresu sprzedaży i obsługi klientów, usług i ich realizacji – wszelkich prac technicznych, obsługi urządzeń i higieny pracy. Personel musi być wysoko wyspecjalizowany we wszystkich zagadnieniach związanych z funkcjonowaniem salonu Ziebart. Dotyczy to zarówno sprzedawców, jak i techników. – Zanim samochód po ukończonych pracach zostanie oddany w ręce klienta, przechodzi kontrolę jakości. Technik, a później sprzedawca sprawdza, czy usługa została zrealizowana zgodnie ze standardami sieci. Auto zostaje przekazane klientowi dopiero po pozytywnej weryfikacji – mówi Bartosz Liszkowski.

Ziebart działa w Polsce od 2013 roku. Przez pierwsze dwa lata testował koncept i weryfikował możliwości zakupowe klientów. Na początku 2016 roku firma wystartowała z rozwojem sieci franczyzowej. Dotychczas otworzyła mniejsze licencyjne placówki Ziebart Express we współpracy z dilerami samochodowymi takich marek jak Audi, BMW, Lexus i Volkswagen w Bydgoszczy. Pierwszy duży franczyzowy salon Ziebart powstanie na jesieni 2017 roku w Warszawie.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Magdalena Kurda

doradca we franczyzie
Napisz do autora