15.11.2017

Co trapi franczyzodawcę?

Eurocash ma powód do zmartwień. Handlowy gigant rośnie, ale zarabia coraz mniej.

Kolejny raz kwartalne wyniki finansowe Eurocashu mają słodko-gorzki smak. Wprawdzie po trzech kwartałach 2017 roku wyższa niż przed rokiem okazała się zarówno sprzedaż (o 7 proc.), jak i zysk brutto na sprzedaży (o 15 proc.), ale na tym pozytywne akcenty sprawozdania finansowego w zasadzie się kończą. Kluczowe wskaźniki zanotowały bowiem wyraźne spadki. Aż o 39 proc. niższy niż po dziewięciu miesiącach 2016 roku był zysk netto (wyniósł 37 mln zł wobec 62 mln zł rok wcześniej). O blisko połowę spadła rentowność netto sprzedaży. Jej wartość na poziomie 0,6 proc. oznacza, że handlowy franczyzodawca, by zarobić na czysto 1 tys. zł, musi sprzedać towar za blisko 167 tys. zł. Wskaźnik EBITDA, czyli zysk netto powiększony o koszty finansowe i podatkowe, spadł ze 123 mln zł do 101 mln zł.

Delikatesy Centrum, Lubartów Fot. Delikatesy Centrum,

Wyższe przychody grupy to w głównej mierze efekt dokonywanych w ostatnich latach przejęć. Poczynione w tym zakresie inwestycje do dziś obciążają rachunek wyników Eurocashu i sprawiają, że zyski się kurczą, zamiast rosnąć.

Rozwój kosztuje

Dlaczego największy franczyzodawca handlowy nie jest w stanie przekuć rosnącej sprzedaży na zyski? Przyczyn jest kilka. Wyższe przychody grupy to w głównej mierze efekt dokonywanych w ostatnich latach przejęć. Poczynione w tym zakresie inwestycje do dziś obciążają rachunek wyników Eurocashu. Jeden z ostatnich i największych zarazem nabytków grupy, EKO Holding, pozwolił skokowo zwiększyć stan posiadania Eurocashu (blisko 250 sklepów), ale w dalszym ciągu wymaga niemałych inwestycji.
– Głównym motorem dynamicznego wzrostu sprzedaży w segmencie detalicznym są akwizycje zrealizowane na przełomie 2016 i 2017 roku, a w szczególności przejęcie blisko 250 supermarketów EKO. Kontynnujemy integrację tych placówek z Delikatesami Centrum, tak aby docelowo stworzyć ogólnopolską sieć supermarketów, z silną marką, obejmującą placówki franczyzowe oraz własne. Rozwój własnego detalu ma strategiczne znaczenie dla przyszłości Grupy Eurocash i naszych klientów. To oni będą beneficjentami rozwiązań, które wypracujemy we własnych sklepach, zarówno w kontekście efektywnej logistyki, marketingu, jak i odpowiedniej skali, która umożliwi uzyskanie konkurencyjnych warunków zakupowych i w efekcie pozwoli wspólnie mierzyć się z dyskontami – mówi Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Eurocash.

W ciągu pierwszych trzech kwartałów tego roku 28 sklepów EKO zmieniło szyld na Delikatesy Centrum, a kolejnych 9 placówek zmieniło szyld w październiku 2017 r.. Łącznie na koniec III kwartału br. liczba własnych sklepów detalicznych Grupy Eurocash obejmowała 452 placówki w sieci Inmedio, 118 w sieci Delikatesy Centrum oraz 227 w sieci EKO (w tym 37, które już zmieniły szyld na Delikatesy Centrum). Detal rośnie w grupie Eurocash najszybciej spośród wszystkich segmentów działalności. Po dziewięciu miesiącach notuje sprzedaż na poziomie 1,6 mld zł i zysk EBITDA w wysokości 28 mln zł (o 7 mln zł więcej niż rok wcześniej).

Znacznych inwestycji wymagały też nowe formaty handlowe, którymi Eurocash chce walczyć z dyskontową konkurencją. Mowa tu o takich markach, jak Duży Ben, 1minute, abc na kołach i Kontigo, jak też o rozwoju dystrybucji artykułów świeżych.
– Aby zapewnić odpowiednią jakość i świeżość produktów, potrzebna jest odpowiednia skala. Podobnie patrzymy na inne rozwijane przez nas projekty. Stwarzając naszym klientom – właścicielom niezależnych sklepów w Polsce – dodatkowe możliwości rozwoju i konkurowania z dyskontami, inwestujemy w ich rozwój i tym samym w przyszłość Grupy Eurocash. W krótkim terminie inwestycje te oznaczają oczywiście znaczne wydatki, co obciąża nasz wynik. Jesteśmy jednak przekonani, że długoterminowo przyniosą one wymierne, pozytywne korzyści – mówi Jacek Owczarek.

Hurt kuleje

Dodatkowym balastem do wyniku grupy okazał się też segment Hurtu Niezależnego, a szczególnie format Cash&Carry oraz dystrybucja papierosów i artykułów impulsowych. EBITDA tego segmentu za pierwsze trzy kwartały br. wyniosła 121 mln zł wobec 156 mln zł w analogicznym okresie 2016 r.

– Gorszy wynik w segmencie Hurt Niezależny wynika m.in. ze słabszego od oczekiwań sezonu letniego, co miało negatywny wpływ na sprzedaż napojów oraz piwa. Zgodnie z zapowiedziami, w trzecim kwartale kontynuowaliśmy restrukturyzację sieci Cash&Carry. Miało to pozytywne przełożenie na sprzedaż like-for-like (bez uwzględnienia nowych otwarć – przyp. red.), która drugi kwartał z rzędu była na lekkim plusie. W krótkim terminie odbiło się to na rentowności tego formatu, która znalazła się ponadto pod presją kosztów pracowniczych. Gorsze wyniki w tym roku notuje także Eurocash Serwis z uwagi na niższą sprzedaż i marżę na produktach impulsowych oraz dodatkowe koszty związane z reorganizacją logistyki – wyjaśnia dyrektor finansowy Grupy Eurocash.

Na koniec III kwartału br. sieć Cash&Carry obejmowała 185 lokalizacji. Liczba sklepów sieci partnerskiej „abc”, które są głównymi klientami hurtowni Cash&Carry, na koniec września br. wynosiła 8 659 placówek, o 54 więcej niż na koniec 2016 r.

Liczba sklepów franczyzowych należących do sieci Delikatesy Centrum na koniec września br. wynosiła 1 099 placówek, czyli o 13 więcej niż na koniec 2016 r., natomiast sieci partnerskie obsługiwane przez Eurocash Dystrybucja (Groszek, Euro Sklep, Lewiatan, PSD) na koniec III kwartału liczyły łącznie 4830 sklepów, co oznacza przyrost od początku tego roku o 80 placówek.

Co z biorcami?

Wyniki kwartalne Eurocashu nie spodobały się inwestorom giełdowym. Wielu z nich w dniu publikacji raportu postanowiło pozbyć się akcji spółki. Na koniec sesji papiery taniały aż o blisko 14 proc. Z drugiej strony warto zaznaczyć, że niższa zyskowność Eurocashu nie oznacza, że z problemami finansowymi borykają się franczyzobiorcy marek należących do grupy. Sklepy franczyzowe to jednostki odrębne pod względem prawnym i własnościowym – ich wyników raport nie uwzględnia. Wyższa sprzedaż Eurocashu (nawet mimo spadającej rentowności) wskazuje wręcz, że zrzeszone w jego sieciach przedsiębiorstwa kupują od franczyzodawcy więcej towaru, a co za tym idzie – cieszą się zwiększonym popytem. Pytanie tylko, kiedy poczynione przez spółkę Luisa Amarala inwestycje zaczną być widoczne nie tylko w rubrykach kosztowych, ale też tych obrazujących zysk.