16.11.2017

Trampolina do biznesu

Franczyzodawca Jump World twierdzi, że w Polsce jest miejsce na minimum sto parków trampolin. Jak zostać franczyzobiorcą marki?

Sieć Jump World posiada obecnie trzy lokale własne i jeden partnerski w Bielsku-Białej, który otworzył się we wrześniu. Firma ma już podpisane umowy na pięć kolejnych parków, ale nie chce jeszcze zdradzać ich lokalizacji. Wiadomo tylko, że w tym roku ruszy także lokal w Radomiu i Kielcach, a w przyszłym w Warszawie.

zajęcia w Jump World Fot. Jump World

Franczyzobiorca Jump World musi dysponować odpowiednią kwotą na inwestycją, która waha się od 650 zł do 1,3 tys. zł za 1 m2 lokalu. Do tego trzeba doliczyć jednorazową opłatę wstępną rzędu 40 tys. zł.

Firma szuka partnerów głównie w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

W takich miejscowościach można otworzyć Jump World o powierzchni 1 tys. m2, a w większych od 2,5 do 3,5 tys. m2 – mówi Zbigniew Macion, właściciel Jump World. Dodaje jednak, że zdecydował się także na otwarcie placówki franczyzowej w miejscowości z liczbą mieszkańców poniżej 100 tys. Ma ruszyć w pierwszym kwartale 2018 roku. – Doszliśmy do wniosku, że choć samo miasto nie dysponuje odpowiednią liczbą osób, to w okolicznych powiatach jest ich nawet więcej. Ponadto park trampolin w takim miejscu to często jedyna większa atrakcja w okolicy, ściągająca licznych zainteresowanych – mówi Zbigniew Macion.

Do tego Jump World planuje rozwijać nowe atrakcje dla klientów.

Idziemy w stronę parku rozrywki, a nie tylko trampolin. Wydaje nam się, że trampoliny to za mało, żeby zatrzymać klienta na dłużej i przyciągać nowych. Chcemy zapewnić im więcej atrakcji – mówi Zbigniew Macion.

Zgodnie z nową strategią został stworzony Jump World w Bielsku Białej. Dysponuje on dwoma piętrami, z których jedno zajmują trampoliny, a na drugim jest ninja park.

Tworzy go sekwencja różne przeszkód do przejścia, składających się m.in. z lin, worków i opon. Został stworzony tak, żeby przeszkody można było modyfikować pod wymagania konkretnych klientów czy grup wiekowych, a także dla urozmaicenia rozrywki – tłumaczy Zbigniew Macion. W nowych placówkach powstaną także inne atrakcje, ale szczegółów właściciel nie chce jeszcze zdradzać.

Pojawi się na pewno coś związanego ze wspinaczką, ale będące jednocześnie zupełną nowością. Postawimy także na rozrywkę związaną z wysiłkiem fizycznym, ale opierającą się na elektronice – zdradza Zbigniew Macion.

Nowości będą dodawane do istniejących parków, ale szczególnie firma chce na nie postawić w nowych lokalizacjach.

Takie urozmaicenia nie są potrzebne w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców, ale w przypadku większych miast, nasyconych różnego rodzaju rozrywkami, to jest niezbędne. Przy tym najlepiej, żeby jednocześnie były to rozrywki, które można na bieżąco modyfikować i urozmaicać – mówi Zbigniew Macion.

Jump World szuka franczyzobiorców bez konkretnego wykształcenia, ale najlepiej takich, którzy mają już doświadczenie w prowadzeniu biznesu.

Przyjmujemy kilka tysięcy klientów miesięcznie, którzy skaczą na trampolinach i drugie tyle pijących kawę i czekających, aż ich podopieczni się wybawią. Trzeba mieć doświadczenie biznesowe, żeby to opanować – mówi Zbigniew Macion.

Zapewnia on jednak, że franczyzobiorca oprócz tego wymogu musi tylko dysponować odpowiednią ilością gotówki. W każdym innym zakresie zostanie poprowadzony za rękę. Franczyzodawca przeszkoli kadrę, zrekrutuje pracowników, a nawet zapewni odpowiedni lokal i wyposażenie.

To ostatnie to najtrudniejszy element naszej działalności. Lokal musi mieć odpowiednią wysokość, wielkość oraz lokalizację tak, żeby całe rodziny miały dobry dojazd i możliwość swobodnego parkowania. Dlatego samodzielnie szukamy lokalizacji, podpisujemy listy intencyjne i w momencie, kiedy zgłosi się franczyzobiorca z danego obszaru, to przekazujemy mu lokal. Prowadzimy go za rękę do momentu otwarcia biznesu – zapewnia Zbigniew Macion.

Franczyzobiorca musi dysponować odpowiednią kwotą na inwestycją, która waha się od 650 zł do 1,3 tys. zł za 1 m2 lokalu. Do tego trzeba doliczyć jednorazową opłatę wstępną rzędu 40 tys. zł. Z kolei już w trakcie współpracy partner będzie zobowiązany uiszczać na rzecz franczyzodawcy opłatę miesięczną w wysokości 10 proc. od obrotu netto. Jeżeli w parku mają się pojawić inne atrakcje oprócz trampolin, to trzeba się liczyć nie tylko z powierzchnią lokalu rzędu kilku tys. m2, ale i inwestycją na jeden metr o wysokości minimum 1 tys. zł.

Jednak inwestycja zwraca się maksymalnie w ciągu 2 lat, ale mamy też takie, które zwróciły się w ciągu niecałego roku – przekonuje Zbigniew Macion. Dodaje, że obecnie zainteresowanie otwieraniem parków Jump World jest tak duże, że firma przebiera w kandydatach. Przybywa też klientów.

Ich liczba rośnie od 30 do 50 proc. rocznie, pomimo że świadomość istnienia tego typu rozrywki w Polsce jest wciąż na bardzo niskim poziomie. Potencjał mamy zatem duży – podkreśla Zbigniew Macion.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Dominika Pronarska

dziennikarz
Napisz do autora