07.12.2017

Fast food z pierogami

Franczyzodawca Przystanku Pierogarnia chce rozwijać na razie sieć franczyzową jedynie na południu Polski. Z czego to wynika?

Pierogi można dzisiaj kupić w wielu restauracjach, barach czy punktach garmażeryjnych. Małgorzata Rzepecka, właścicielka Przystanku Pierogarnia, siedem lat temu zauważyła jednak lukę na tym rynku. – Brakowało tradycyjnego, typowo pierogowego fast foodu – mówi. Dlatego zaproponowała klientom miejsce, gdzie świeże, ręcznie robione pierogi mogą mieć od ręki. – Mówiąc fast food mam na myśli przede wszystkim czas podania, bo zależy nam na wysokiej jakości. Sami robimy nasze pierogi, według autorskich receptur i gotowe, świeże produkty regularnie dowozimy do wszystkich punktów Przystanku Pierogarnia – zapewnia Małgorzata Rzepecka. Oprócz pierogów firma serwuje też tradycyjne dania jednogarnkowe, np. fasolkę po bretońsku, zupy czy gołąbki oraz racuchy i szarlotkę.

Lokal Przystanku Pierogarnia Fot. Przystanek Pierogarnia

Inwestycja w Przystanek Pierograrni przy lokalu o powierzchni minimum 30 m2 to ok. 60 tys. zł. Najmniejszy funkcjonujący już lokal z okienkiem sprzedażowym ma 13 m2.

Właśnie ze względu na dostawy firma chce się rozwijać we franczyzie póki co jedynie w większych miastach na południu Polski.

W tyle głowy mamy także perspektywę rozwoju w całym kraju, ale nie w ciągu najbliższych dwóch lat – mówi Małgorzata Rzepecka. Firma pochodzi z Krakowa. W ubiegłym roku miała tam cztery własne lokale, dzisiaj działa ich sześć. Do tego jeden franczyzowy powstał w Warszawie. W najbliższym czasie franczyzodawca chciałby otwierać placówki partnerskie na Śląsku i w Rzeszowie. Póki co liczba partnerów nie rośnie, ponieważ kryteria ich doboru nieco się zmieniły.

Chętnych zgłasza się dużo, ale często bez jakiegokolwiek pojęcia o prowadzeniu biznesu. Wcześniej deklarowaliśmy, że pomożemy kandydatom znaleźć odpowiedni lokal i zorganizujemy szkolenia. Okazuje się jednak, że taka opieka jest dla nas zbyt kosztowna i czasochłonna. Dlatego preferujemy franczyzobiorców, którzy dysponują już własnym lokalem a także posiadają doświadczenie w biznesie gastronomicznym – mówi Małgorzata Rzepecka. Dodaje, że mogą to być osoby, które prowadzą już restauracje i chciałaby rozszerzyć swoją działalność o ofertę Przystanku Pierogarnia.

Inwestycja w Przystanek Pierograrni przy lokalu o powierzchni minimum 30 m2 to ok. 60 tys. zł. Najmniejszy funkcjonujący już lokal z okienkiem sprzedażowym ma 13 m2. Franczyzodawca twierdzi, że inwestycja w punkt marki zwróci się po upływie około roku.

Franczyzobiorca może liczyć na regularne dostawy świeżych pierogów od właścicieli. Sprzedaje je z narzuconą przez siebie marżą. Średnio porcja dla klienta pierogarni kosztuje od 8 do 10 zł.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Dominika Pronarska

dziennikarz
Napisz do autora