11.12.2017

Lodziarnie na fali

W przyszłym roku Carte d’Or zamierza otworzyć 10 lodziarni. Prawdopodobnie w nietypowych, jak dla tej marki, lokalizacjach.

Ten rok marka Carte d’Or Cafe kończy liczbą blisko 60 lodziarni.
– Na nowy rok mamy już w tej chwili podpisane pięć kolejnych umów franczyzowych. Sądzę, że w całym 2018 otwarć będzie w sumie 10 – mówi Artur Czoska, dyrektor ds. franczyzy w Carte d’Or Cafe. W sieci funkcjonują zarówno wyspy, jak i tradycyjne lodziarnio-kawiarnie. Lokale mają bardzo różną powierzchnię – od 40 do nawet 160 m2. Jednak optymalna i jednocześnie najpopularniejsza wielkość to 70-80 m2. Przy takiej powierzchni kwota inwestycji to ok. 250 tys. zł (zawiera się w niej też projekt technologiczny lokalu). Do tej pory franczyzodawca decydował się na otwarcia wyłącznie w galeriach handlowych. Lodziarnie powstają zarówno w strefach food court, jak i poza nimi, właściwie w każdej części galerii. Najbardziej powszechny teraz format to lokal otwarty, z niezabudowanym frontem, z widoczną salą konsumpcyjną oraz ogródkiem na holu galerii.
– Obecnie zastanawiamy się nad otwieraniem placówek poza galeriami handlowymi. Myślimy o lokalizacjach w budynkach biurowych – dodaje Artur Czoska.

Lodziarnio-kawiarnia Carte d\'Or Cafe.

Lokale Carte d’Or mają bardzo różną powierzchnię – od 40 do nawet 160 m2. Jednak optymalna i jednocześnie najpopularniejsza wielkość to 70-80 m2.

Opłata za przystąpienie do sieci waha się od 5 do 15 tys. zł, w zależności od wielkości punktu. Miesięczna opłata franczyzowa to 3 proc. od obrotu. Franczyzodawca pomaga w znalezieniu właściwej lokalizacji i negocjowaniu warunków najmu. Na starcie franczyzobiorca dostaje od licencjodawcy część wyposażenia, m.in. ekspozytory do lodów, ekspres do kawy. Centrala zajmuje się też obrandowaniem lokalu (dostarczeniem np. kasetonów, tapet), przygotowywaniem materiałów i akcji marketingowych. Pakiet franczyzowy zawiera również szkolenia.
– Każdy franczyzobiorca musi być przygotowany do tego, by samodzielnie móc obsługiwać klientów – podkreśla Artur Czoska. – To pomaga później np. w kontroli pracy personelu. Szkolenia odbywają w nowym lokalu, gdzie jesteśmy obecni zawsze w trakcie procesu jego przygotowywania, otwarcia, jak też jeszcze przez kilka pierwszy dni funkcjonowania lodziarni.