31.07.2017

Gwiazdki z nieba i etatu

Rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej i dlatego życzą im, by zdobyły etat w stabilnej firmie. A dlaczego nie tego, by sami taką założyli?

„Lataj synku nisko i powoli”, mówiła mama do młodego pilota. Deutsche Bank w ramach badania ankietowego zapytał rodziców, czego życzą rodzice swoim pociechom na przyszłość. Okazuje się, że wcale nie wypadamy lepiej niż mamusia z wojskowego powiedzonka. Ponad połowa (54 proc.) ankietowanych wyraziła życzenie, by dzieci otrzymały dobrą pracę w stabilnej firmie. W pierwszej trójce znalazły się jeszcze marzenia o posiadaniu przez pociechy własnego mieszkania, a także o ukończeniu studiów na polskiej uczelni (odpowiednio 48 proc. i 33 proc.). Dopiero na piątym miejscu znalazło się życzenie, by dziecko „założyło własną, dobrze prosperującą firmę”. Takie pragnienie wyraził co czwarty ankietowany rodzic. W rodzicielskich wyobrażeniach o różowej przyszłości dziecka ciepła posadka na etacie bije więc na głowę perspektywę wzięcia losu w swoje ręce i rzuceniu rękawicy rynkowi. Nie bez znaczenia jest też tendencja, jaką można zaobserwować, porównując tegoroczne wyniki z odpowiedziami z 2016 roku. Wówczas założenia udanego biznesu życzył dzieciom co trzeci rodzic, a wizję etatu roztaczało niemal tyle samo ankietowanych.

Grzegorz Morawski, redaktor portalu Franchising.pl i miesięcznika Fot. PROFIT system/Marek Relich

Właściciel firmy ma w ręku wszystkie narzędzia, dzięki którym może przewidzieć potencjalne zagrożenia i zawczasu im zapobiec. Nadejście kryzysu w firmie w znacznej mierze jest konsekwencją jego działań lub zaniechań.
Grzegorz Morawski, redaktor „Własny Biznes FRANCHISING”

Zatem – biznes w odwrocie, przynajmniej w rodzicielskich wyobrażeniach. Nie wiemy wprawdzie, jaką część wśród ankietowanych stanowili przedsiębiorcy, a ilu wśród pytanych było pracowników etatowych. Możemy natomiast spodziewać się, że odpowiadający kierowali się chęcią oszczędzenia swoim dzieciom ryzyka i niepewności, z jakimi wiąże się prowadzenie własnej firmy. Trudno się dziwić, rodzice myślą o przyszłości swoich potomków ze sporą dozą opiekuńczości. Zdziwienie natomiast rodzi to, że wciąż tak wielu z nas (ba, jak się okazuje coraz więcej!) kojarzy pracę na etacie z bezpieczeństwem. Zresztą takie utożsamienie ma wręcz systemowy charakter, bo przecież przedsiębiorcy trudniej zaciągnąć kredyt niż osobie z umową o pracę. Dziwne. To właściciel firmy ma w ręku wszystkie narzędzia, dzięki którym może przewidzieć zagrożenia i zawczasu im zapobiec. Nadejście kryzysu w firmie w znacznej mierze jest konsekwencją jego działań lub zaniechań. Również te działania całkowicie determinują przyszłość pracownika. Różnica jest prosta: na swoim jesteśmy panami losu swojego i w dużej mierze też zawodowej ścieżki osób, które zatrudniamy. Od osób na etacie w gruncie rzeczy niewiele zależy. Gdy firma pochyli się ku upadkowi, kryzysowa fala w pierwszej kolejności zmiecie najpierw pracowników, choćby nie wiem jak sumiennie wywiązywali się ze swych obowiązków. Czy więc rzeczywiście ta umowa o pracę taka bezpieczna?

Wracając do życzeń. Do listy zawsze można dołączyć franczyzę. W badaniu co prawda żaden rodzic nie wspominał o perspektywie związanej z otwarciem własnej firmy na licencji, ale tej opcji nie warto lekceważyć. Leży ona gdzieś pomiędzy – obwarowana większymi rygorami niż samodzielny biznes, ale też o wiele mniej ryzykowna. A tak w ogóle, to zakazany owoc kusi. Kogo jak kogo, ale dzieci w szczególności. Może więc nie posłuchają rodziców…?