31.08.2017

Mieć czy wydać – oto jest pytanie!

Biznes robi się dla zysku, a zyski są po to, by pomnażać bogactwo. Z nadmiarową gotówką jest, niestety, jak z tym ciastkiem, które chcemy i mieć, i zjeść.

Wakacje: czas urlopów, relaksu i refleksji – również i tych biznesowych. W takim okresie warto na warsztat wziąć dylematy, których rozwiązywanie przynosi więcej przyjemności niż trosk. Jeśli takie istnieją, to z pewnością należy do nich ten dotyczący sposobu wydawania nadwyżki finansowej. Niemniej jednak pozostaje on dylematem, a w kategoriach biznesowych sprawa wcale nie jest tak oczywista, jakby się mogło wydawać.

Grzegorz Morawski, redaktor portalu Franchising.pl i miesięcznika Fot. PROFIT system/Marek Relich

Mówią, że od przybytku głowa nie boli. Jeśli jednak popatrzeć na możliwości, jakie otwiera posiadanie nadwyżki na koncie, to pewne rozterki mogą zmącić nasz spokój.
Grzegorz Morawski, redaktor „Własny Biznes FRANCHISING”

Mamy więc zysk. Brawo, to znaczy, że w ostatnim okresie rozliczeniowym gospodarowaliśmy rozumnie, w wyniku czego przychody okazały się wyższe niż koszty. Być może sytuacja jest na tyle dobra, że udało nam się osiągnąć dochód dzięki rzeczywistej sile naszego biznesu, przyrostowi klientów czy wzrostowi marży, a nie np. dlatego, że właśnie wyprzedaliśmy samochód służbowy, dwa komputery i zwolniliśmy sekretarkę. Jeśli zatem firma jest w dobrej kondycji i wychodzi na plus, to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: co zrobić z nadmiarową gotówką?

Pierwszy pomysł jest taki, by po prostu zrobić sobie sowity przelew z konta firmowego i iść na zakupy. To rozwiązanie daje natychmiastowe i odczuwalne korzyści. Nawiasem mówiąc, pokusa wykonania takiego kroku jest niemała. Kto wie, czy gdyby słynny eksperyment psychologiczny na zdolność do odraczania nagród w czasie nie był przeprowadzany na dzieciach z cukierkami tylko na dorosłych z pieniędzmi, to wyniki nie byłyby zbliżone – większość wolałaby mniej forsy teraz niż obietnicę większych profitów w przyszłości.

To właśnie druga możliwość. Łapy precz od kasy i zamiast przejadać, inwestujemy. Takie wyjście boli, bo w końcu odejmujemy sobie od ust. A kto wie, czy nie będzie bolało w przyszłości jeszcze bardziej, jeśli inwestycje pójdą nie po naszej myśli i zamiast zarobić, to stracimy – to, co włożyliśmy, a może i więcej.

Są oczywiście i inne drogi. Można np. wziąć pieniądze teraz, a środki na inwestycje pożyczyć. Słuszna koncepcja, pod warunkiem że stopa zwrotu z przedsięwzięcia finansowanego zewnętrznym kapitałem okaże się wyższa niż koszt długu. Poza tym zawsze istnieje ryzyko, że w przypadku fiaska inwestycji zostaniemy z niespłaconymi pożyczkami.

Mówią, że od przybytku głowa nie boli. Jeśli jednak popatrzeć na możliwości, jakie otwiera posiadanie nadwyżki na koncie, to pewne rozterki mogą zmącić nasz spokój. Jak zatem wybrać, by nie żałować? Na to pytanie każdy przedsiębiorca musi odpowiedzieć sam. Z pewnością jednak każdy biznes warto zacząć od zaplanowania – przychodów i kosztów, a w konsekwencji również zysków i – co kluczowe – ich przeznaczenia. Jeśli zawczasu postanowimy, ile chcemy mieć, a ile wydać, to żadna decyzja w tym zakresie nie przysporzy nam problemów. A swoją drogą, obyśmy tylko takie mieli.