15.11.2017

Rodzina firmą silna

Polacy niespecjalnie się do tego przyznają, ale lubią robić interesy z bliskimi. Firma rodzinna to jednak specyficzna dyscyplina biznesu.

Kolega puszczał kiedyś na szkoleniach biznesowych fragment reklamy proszka przeciwbólowego. Proszek nie ma tu akurat nic do rzeczy, chodzi o to, że reklama zaczynała się od zapadającej w pamięć sceny.
Rozanielona pani rzuca tekstem w stylu: „Hurra, otwieram firmę, przechodzę na swoje, wreszcie będę miała więcej czasu dla rodziny”.

Grzegorz Morawski, redaktor portalu Franchising.pl i miesięcznika Fot. PROFIT system/Marek Relich

Co zrobić, żeby firma nie okazała się łapczywym kochankiem, który prędzej czy później wyrwie nas z domowego ogniska, wykorzysta, po czym porzuci? Jest pewien sposób. Trzeba szeroko otworzyć drzwi i zaprosić ją do rodzinnego stołu.
Grzegorz Morawski, redaktor „Własny Biznes FRANCHISING”

Oczywiście, kolega pokazywał ten filmik, żeby obśmiać wszystkich, którzy zakładając biznes liczą, że z dnia na dzień rozstaną się z widmem nadgodzin. I od tej pory będą mogli bez trosk zatrzaskiwać za sobą drzwi o 16.00 i z uśmiechem na ustach wracać do żony i dziatwy. Mrzonki. Własna firma, szczególnie na początku, pochłania bez reszty. Zwłaszcza jeśli w przyszłości chcemy rzeczywiście odcinać kupony od sukcesu, musimy na początku wypruć sobie żyły. Z czasem biznes da się tak zorganizować, by wolnego czasu było więcej, ale na taki status quo trzeba zapracować.

Co zrobić, żeby firma nie okazała się łapczywym kochankiem, który prędzej czy później wyrwie nas z domowego ogniska, wykorzysta, po czym porzuci? Jest pewien sposób. Trzeba szeroko otworzyć drzwi i zaprosić ją do rodzinnego stołu. Tak właśnie zrobili bohaterowie tekstów z tego numeru. Zamiast wysyłać na biznesowe boisko jednego zawodnika, wybiegli na nie jak jedna rodzinna drużyna. I nawet jeśli w trakcie rozgrywki czasem bardziej niż rywali mieli ochotę kopać po kostkach siebie nawzajem, to i tak przyznają, że swoich wspólników nie zamieniliby na żadnych innych.

Prawda jest taka, że polski biznes rodziną stoi. Większość polskich przedsiębiorstw to firmy rodzinne, chociaż z badań wynika, że nie wszyscy właściciele się do tego przyznają. Trochę dlatego, że firma rodzinna w Polsce niektórym kojarzy się z zapyziałym tartakiem niż nowatorskim MSP. A już sama rodzina to taka instytucja, co niby żywi i broni, ale jak przychodzi co do czego, to nieposłusznego delikwenta bez mrugnięcia okiem ze zdjęcia wycina. Pokręcone, jak wszystko u nas. Na Zachodzie rodzinne firmy cieszą się szacunkiem ze względu na swoją historię, tradycję, wartości i doświadczenie. Dojdziemy i do tego. Biznes prowadzony ze wspólnikami musi opierać się na wzajemnym zaufaniu, a w końcu komu ufać, jak nie bliskim?

Jasne, że będą nieporozumienia, różnice zdań, kłótnie. Że życia prywatnego od spraw służbowych nie da się tak po prostu oddzielić – to też oczywiste. Bo decydując się na prowadzenie firmy z rodziną zgadzamy się na egzystencję w specyficznej rzeczywistości. Być może trudniejszej, ale ciekawej, pełnej niespodzianek, wyzwań, ale i nagród. Rodzinna firma to przygoda. Ci, którzy jej zaznali, chcą, by trwała.