22 grudnia sieć Al. Capone powiększyła się o franczyzowy sklep w Bochni. Było to piąte otwarcie w 2017 roku.
Środa
03.01.2018
Końcówka roku to w branży monopolowej okres żniw. Sieć Al. Capone ma przy tym podwójny powód do zadowolenia.
 

Końcowka roku jest świetnym okresem dla sprzedawców wysokoprocentowych trunków. W świąteczno-sylwestrowym czasie alkohole znikają z półek sklepowych w szczególnie szybkim tempie. Wyższą niż zwykle popularnością cieszą się duże butelki mocnych alkoholi, wódki i whisky. Bardzo dobrze „schodzą” również wina musujące. W niektórych kategoriach okres karnawałowy odpowiada aż za 40 proc. całkowitej rocznej sprzedaży.

Wśród beneficjentów grudniowych zwyżek są m.in. franczyzodawca i franczyzobiorcy sieci Al. Capone, oferujących alkohol ze średniej i wyższej półki cenowej. W przypadku tej marki powodem do zadowolenia są również nowe otwarcia. W listopadzie koncept powiększył się o punkt w Gorlicach, a tuż przed świętami Bożego Narodzenia udało się otworzyć jeszcze jedną placówkę – tym razem w Bochni. Oba sklepy prowadzone są na zasadzie franczyzy.
Co więcej, w obu przypadkach zostały otwarte przez znajomych, którzy postanowili wspólnie prowadzić swój biznes pod szyldem Al. Capone. Zarówno w przypadku franczyzobiorców z Gorlic, jak i partnerów z Bochni, otwarcie sklepu było biznesowym debiutem – mówi Marek Łabuz, dyrektor ds. rozwoju rynku Al. Capone. – W Gorlicach nasz sklep mieści się w Galerii Rondo, ma jednak osobne wejście, dzięki czemu może być czynny całą dobę. W Bochni lokal znajduje się blisko głównego rynku.

Pod szyldem Al. Capone działa 15 sklepów własnych i 12 franczyzowych. W tym roku sieć powiększyła się o pięć punktów na licencji w Jarosławiu, Łańcucie, Busko Zdroju, a także wspomnianych Gorlicach i Bochni. Na początku 2018 roku franczyzodawca spodziewa się trzech kolejnych otwarć. Przyznaje przy tym, że niestraszne mu prohibicyjne zakusy rządu, który rozważa nadanie gminom większych uprawnień w zakresie ograniczania sprzedaży alkoholu.
Czekamy cierpliwie, aby wiedzieć, jakie decyzje zostaną ostatecznie podjęte. Wówczas będziemy się dostosowywać. Jesteśmy specyficzną siecią, ponieważ mamy bardzo szeroki wybór asortymentu i specjalistów za ladami. Duży nacisk kładziemy na profesjonalną obsługę, wspomagamy naszych franczyzobiorców licznymi szkoleniami z obsługi klienta. Zależy nam, aby nasi sprzedawcy nie mówili, że „czytali, że ten alkohol w taki sposób smakuje”, tylko „drogi kliencie, próbowałem i wiem, jak to smakuje". Dodatkowo najlepszych sprzedawców zabieramy na wycieczki szkoleniowe. W ostatnich latach wybrali się oni m.in. do Grecji, Hiszpanii, Gruzji czy Bułgarii – tłumaczy Marek Łabuz.