Obecnie partnerzy w wieku „50+” odpowiadają za 1/3 całej sieci Kolportera. Nadal jej większość jest w rękach młodszych grup wiekowych.
Środa
17.01.2018
Sieć Kolportera pozyskała 200 partnerów. To efekt wprowadzonego w ubiegłym roku programu dla dojrzałych franczyzobiorców.
 

Blisko 200 osób rozpoczęło w 2017 roku własną działalność w roli zarządzających salonikami prasowymi Kolportera. Przedstawiciele spółki twierdzą, że to efekt specjalnego programu skierowanego do osób powyżej 50 roku życia. Został on wprowadzony w lutym ubiegłego roku.
– Nasze działania przynoszą rezultaty. Zarówno w lutym, jak i marcu zgłosiło się do nas wielu kandydatów z tego przedziału wiekowego chętnych do podjęcia współpracy. Z wieloma z nich podpisaliśmy umowy. Warto przypomnieć, że program ten jest skierowany do osób, które nadal chcą być aktywne zawodowo. Staramy się takim osobom maksymalnie ułatwić przyszłą pracę i do niej przygotować. Z myślą o partnerach „50+” powstał program specjalnych szkoleń, po których każdy kandydat może samodzielnie poprowadzić salonik – mówi Dariusz Materek, rzecznik prasowy Kolportera.

Obecnie partnerzy w wieku „50+” odpowiadają za 1/3 całej sieci, ale nadal jej większość jest w rękach młodszych grup wiekowych.
– Z relacji kandydatów na partnerów wiemy jak ważna jest dla nich łatwość nawiązania współpracy z naszą firmą. Nie wymagamy wkładu własnego, co często jest barierą nie do przejścia. Wszelkie formalności ograniczamy do minimum, przygotowujemy partnera do pracy w punkcie, a po jego objęciu stale go wspieramy. Jednak kluczowe znaczenie ma fakt uzyskania pewnego źródła dochodów, dlatego gwarantujemy wynagrodzenie podstawowe oraz system prowizji – dodaje Dariusz Materek.

Całość wydatków związanych z umeblowaniem i zaopatrzeniem punktu pokrywa operator sieci. Franczyzodawca z reguły wybiera również lokalizację placówki. Do partnera należy natomiast założenie działalności gospodarczej, a także zapewnienie obsady potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania saloniku. Franczyzobiorca jest też zobowiązany do regularnego wpłacania utargów.

W ostatnich latach coraz więcej mówi się o nadchodzącym końcu tradycyjnej prasy. W kontekście tych prognoz otwarcie salonika prasowego na licencji wydaje się krokiem co najmniej ryzykownym. Twórca Kolportera, Krzysztof Klicki, przekonuje jednak, że kres prasy drukowanej to mit.
– Dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy pokazują niezmiennie potężną dominację tradycyjnych wydań papierowych nad e-prasą. Nie sądzę więc, że prasa tradycyjna zniknie z rynku za 10, czy nawet 20 lat. Wyraźnie widać stabilizację na rynku, wyhamowane zostały gwałtowne spadki sprzedaży prasy. Oczywiście zmienia się specyfika wydawnictw, coraz większą popularnością cieszą się np. tytuły eksperckie, czy różnego rodzaju wydania kolekcjonerskie. Wydawcy bardzo dobrze odczytują zmieniające się oczekiwania czytelników i przygotowują propozycje dopasowane praktycznie do każdej grupy klientów. W podobny sposób staramy się działać w naszych salonikach i salonach prasowych, słuchając uważnie klientów, analizując ich potrzeby i poszerzając ofertę o te produkty i usługi, których oczekują - mówi przedsiębiorca.

Jak podkreśla, dziś salonik Kolportera to już nie typowy punkt sprzedaży prasy, ale mini centrum handlowo-usługowe, w których klient może opłacić rachunki, zlecić przekaz pieniężny, wypłacić pieniądze z karty, nadać przesyłkę kurierską, doładować swoje konto Google Play, kupić grę na smartfona, a w najnowszych salonach także wypić kawę czy zjeść szybki posiłek.