01.02.2018

Firma w formie

Polacy to już stali bywalcy klubów fitness. Czy biznes w branży sportowej to żyła złota?

W Polsce działa około 3 tys. klubów fitness. Nie wszyscy jednak dobrze sobie radzą na tym rynku. Z Polski wycofuje się Jatomi, jedna z dwóch największych sieci fitness. Jeszcze pół roku temu liczyła 37 klubów fitness, wszystkie mieściły się w bardzo prestiżowych lokalizacjach. Pod koniec roku firma zamknęła niespodziewanie dwa ze swoich klubów. Wówczas Trevor Brennan, dyrektor zarządzający Jatomi Fitness Group potwierdził, że sieć rezygnuje z rozwoju nad Wisłą. Wyjaśnił dość enigmatycznie, że stworzony dziewięć lat temu model biznesowy nie ma już zastosowania. Prawdopodobnie przyczyną kłopotów marki były bardzo wysokie koszty, które ponosiła. Inwestowała spore pieniądze w otwarcia klubów (nawet 8 mln za jeden klub), a i bieżące koszty nie należały do niskich ze względu na lokalizacje w znanych centrach handlowych. Uciążliwa była również walka z konkurencją, głównie z liderem rynku, siecią Calypso.

Łukasz Dojka, Xtreme Fitness Gyms Fot. Xtreme Fitness Gyms

Franczyzozdawca Xtreme Fitness szuka franczyzobiorców w województwach: dolnośląskim, opolskim, łódzkim, małopolskim, śląskim, podkarpackim, wielkopolskim oraz lubelskim.

Z ostatniego raportu „European Health & Fitness Market Report 2017” opracowanego przez Deloitte oraz EuropeActive wynika, że przychody ogółem klubów fitness w Polsce w 2016 roku wyniosły 3,7 mld zł, czyli były tylko o 0,8 proc. większe niż rok wcześniej. Nowych klubów otwiera się niewiele, na dodatek tzw. wskaźnik penetracji (czyli liczba członków klubów fitness do wielkości populacji) wynosi u nas 7,4 proc., podczas gdy średnia europejska wynosi 7,8. Na dodatek średnia cena karnetu do klubu fitness spadła, z 125 zł do 116 zł. Mimo to właściciele klubów optymistycznie patrzą w przyszłość. – Branża fitness w Polsce w ostatnich kilku latach weszła na wyższy poziom, gdzie standard klubów jest coraz lepszy. Są one bardziej dostępne, a cena karnetów spada. Wydaje nam się, że ten trend będzie kontynuowany przez najbliższe trzy lata. Zaobserwujemy wówczas jeszcze większy rozwój branży fitness w naszym kraju – mówi Łukasz Dojka, założyciel sieci Xtreme Fitness.

Dlatego franczyzozdawca Xtreme Fitness szuka franczyzobiorców w województwach: dolnośląskim, opolskim, łódzkim, małopolskim, śląskim, podkarpackim, wielkopolskim oraz lubelskim. Potencjalny franczyzobiorca marki musi być przede wszystkim gotowy całkowicie zaangażować się w prowadzenie biznesu. Znalezieniem lokalu oraz negocjacją najkorzystniejszych warunków najmu zajmuje się franczyzodawca. Zapewnia on również pomoc w wykończeniu wnętrza klubu, zgodnie ze standardami sieci oraz przystosowanie go do użytkowania. Franczyzodawca szacuje koszty inwestycji, analizuje strategię konkurencji, opracowuje strukturę karnetów, ustalając najkorzystniejsze ceny, przygotowuje plan marketingowy oraz kampanię przedsprzedażową i szereg szkoleń.

Wstępna opłata franczyzowa wynosi 30 tys. zł netto. W trakcie współpracy franczyzodawca pobiera opłatę bieżąca w wysokości 5 proc. od obrotu oraz 5 zł od każdego metra lokalu. Przedstawiciele marki zapewniają, że kluby Xtreme Fitness zaczynają być rentowne zazwyczaj między drugim a piątym miesiącem od otwarcia, a zwrot z inwestycji następuje po 1,5-2 latach. Łączna kwota inwestycji, która pozwala otworzyć klub fitness to 400-600 tys. zł.

Sieć Xtreme Fitness Gyms liczy obecnie 10 klubów własnych oraz sześć franczyzowych. Pierwszy własny lokal został otwarty w 2012 roku w Tarnowie, a pierwszy franczyzowy w 2016 roku w Wadowicach.