28.02.2018

Trol zza lady

Nikt nie umie wysadzić w powietrze biznesu tak jak pracownik. Rzecz w tym, że żadna firma nigdy nie osiągnęła wielkiego sukcesu bez rzetelnych, zaangażowanych i lojalnych pracowników.

Coś mnie napadło. To pewnie skutek epidemii noworocznych postanowień, nawiedzającej nas cyklicznie w okolicach świąt i Sylwestra. Wracając z pracy przejeżdżałem niedaleko wybudowanego niedawno w mojej okolicy ośrodka sportu i rekreacji. Jak nie teraz, to nigdy, pomyślałem i zboczyłem z trasy, by zakupić karnet na siłownię, może nawet i basen. Wnętrze niedawno wybudowanego obiektu jeszcze mnie zachęciło. Wysoki standard, eleganckie szatnie, dobre wyposażenie, a i ludzi mniej i ceny bardziej znośne niż w korpo-siłowniach w centrum. Dodatkowo zmotywowany podchodzę więc do recepcji i po krótkiej analizie oferty, wybieram karnet na dwa wejścia w tygodniu. Już wyciągam portfel, by płacić, ale w tym momencie obsługująca mnie pani dostrzega, że nie mam przy sobie stroju, który umożliwiłby mi natychmiastowe zażycie fizycznego wysiłku. Ja na to, że fakt, nie mam, bo tak sobie spontanicznie wpadłem i pewnie zacznę od jutra. A pani, że skoro od jutra, to ona mi dziś karnetu nie sprzeda, bo mi jeden dzień z całego miesiąca przepadnie. Lepiej, żebym przyszedł od razu gotowy do ćwiczeń i wtedy kupił. No więc tłumaczę, że poprzez zakup karnetu zamierzam dokonać zobowiązania wobec samego siebie. W końcu jak zapłacę, to będę zmotywowany i w końcu się ruszę, inaczej stracę. A wiem, że jak dziś wyjdę bez karnetu, to już nie wrócę… Nieugięta. Mam wrócić w dresie i adidasach, wtedy sprzeda. Bo szkoda karnetu.

Grzegorz Morawski, redaktor portalu Franchising.pl i miesięcznika Fot. PROFIT system/Marek Relich

Jeśli przedsiębiorca chce rozwijać swój biznes, to prędzej czy później musi zaufać ludziom.
Grzegorz Morawski, redaktor „Własny Biznes FRANCHISING”

Nie wiem, czy bardziej mnie przekonała czy po prostu opadły mi ręce i dałem sobie spokój. W każdym razie wyszedłem z niczym i na kolejną mobilizację będę musiał poczekać pewnie do grudnia. Póki co w zamian mam przynajmniej refleksję. Czy ta iście barejowska postać to naprawdę aż taka rzadkość? Czy na pewno nie spotykamy jej częściej, również w prywatnych siłowniach, sklepach i restauracjach?

Oto klient przychodzi, by skorzystać z usługi i zostawić pieniądze. A w tym przypadku właściwie głównie zostawić pieniądze, bo nie jest pewne, że skorzysta. Tymczasem na ratunek Rejtanem rzuca mu się pracownica i piersią własną zasłania kasę, by z klienckiego portfela choćby grosz nie przesypał się do kiesy właściciela. Może i kreatura ze mnie, w zasadzie powinienem jej dziękować. Tylko jakoś nie potrafię przejść obojętnie wobec krzywdy tych, co inwestują własne pieniądze i ponoszą ryzyko, by potem być trolowanymi przez własnych ludzi. I to tych z pierwszego frontu walki o klienta.

Nikt tak nie umie wysadzić biznesu, jak pracownik. Rzecz w tym, że żadna firma nigdy nie osiągnęła wielkiego sukcesu bez rzetelnych, zaangażowanych i lojalnych pracowników. Jeśli przedsiębiorca chce rozwijać swój biznes, to prędzej czy później musi zaufać ludziom. Dla niektórych mentalne przygotowanie do tego, by przekazać część obowiązków pracownikom, jest drogą przez mękę. Życie na każdym kroku pokazuje, że to nie paranoja, tylko uzasadnione lęki. Ostatecznie jednak to jedyna droga.