Stoisko albo sklep / Franczyzobiorcy zgłaszają się do właścicieli marki z własną propozycją na lokalizację sklepu bądź korzystają z ich pomocy i wspólnie szukają odpowiedniego miejsca. Perfumerie działają w dwóch formatach, jako sklepy lub wyspy handlowe.
Środa
23.05.2018
Eyfel Perfum we franczyzie rozwija się od niedawna, a mimo to ma już pierwszych franczyzobiorców. Stoisko z perfumami można otworzyć za 40 tys. zł.
 

W 2016 roku w Warszawie ruszył pierwszy sklep Eyfel Perfum. Właściciele sieci pomysł na biznes przywiózł z wakacji z Turcji, gdzie jego uwagę przykuł punkt z perfumami i odświeżaczami powietrza. Zamienił parę słów z właścicielem sieci, po czym złożył mu propozycję uruchomienia sieci dystrybucji produktów w Polce. Pomysł trafił na podatny grunt. Od momentu uruchomienia pierwszego sklepu, sieć rozrosła się do kilkunastu punktów w województwie mazowieckim i łódzkim. Cztery z nich prowadzą franczyzobiorcy. 

Strzał do wspólnej bramki

Weszliśmy we franczyzę w sierpniu 2017 roku. Pierwsze rozmowy na ten temat prowadziliśmy z naszymi klientami, którzy zainteresowali się możliwością otwarcia sklepu pod szyldem Eyfel Perfum. Wszystkie lokale franczyzowe są zlokalizowane w pobliżu Warszawy, w miejscach zamieszkania poszczególnych właścicieli – tłumaczy Ilona Olas-Yigit z Eyfel Perfum. Pomysłodawcy podkreślają, że doświadczenie biznesowe partnera nie gra tu decydującej roli. Liczą się chęci i gotowość do nauki. Na wstępie zapewniają franczyzobiorcom dostęp do szkoleń, zarówno teoretycznych, jak i produktowych. Na półkach butików, oprócz perfum, można znaleźć także odświeżacze powietrza. Wszystkie w niskich, konkurencyjnych cenach. – Nasze produkty są dosyć tanie. Żeby osiągać satysfakcjonujące obroty, musimy sprzedawać dużo opakowań miesięcznie. Z tego względu umieszczamy sklepy tylko w galeriach handlowych i przy głównych ulicach miast, tam, gdzie jest spory ruch – mówi Ilona Olas-Yigit.

Franczyzobiorcy zgłaszają się do właścicieli z własną propozycją na lokalizację sklepu bądź korzystają z ich pomocy i wspólnie szukają odpowiedniego miejsca. Perfumerie działają w dwóch formatach, jako sklepy lub wyspy handlowe. Franczyzodawcy dzielą się z partnerami projektami punktów sprzedaży i aktywnie uczestniczą w procesie urządzania wnętrz. W nowo otwartym sklepie nierzadko pracuje kilku pracowników. W galerii handlowej, ze względu na większy ruch klientów, pomoc jednej bądź dwóch osób za ladą jest niezbędna. Każdy partner może posiłkować się także wsparciem ze strony pomysłodawców. Mimo że to biorca patentu na biznes bierze na siebie obowiązek prowadzenia sklepu, franczyzodawca sprawuje stałą kontrolę nad punktem franczyzowym. – Staramy się sprawdzać, jak funkcjonuje sklep, czy wszystko przebiega zgodnie z ustaleniami. Dlatego raz lub dwa razy na tydzień odwiedzamy franczyzobiorcę bądź wysyłamy do butiku jednego z naszych pracowników – opisuje Ilona Olas-Yigit.

Partner na starcie

Potencjalny franczyzobiorca marki musi posiadać 40 tys. zł na inwestycję. Za tę kwotę zrobi pierwsze zatowarowanie oraz umebluje lokal bądź wyspę handlową. Aby dołączyć do sieci, nie trzeba płacić wstępnej opłaty na rzecz franczyzodawcy i dzielić się procentem od sprzedaży. Zysk idzie prosto do kieszeni partnera. – W najlepszych miesiącach można zarobić nawet 10 tys. zł., a najsłabszych – 6 tys. zł. Zwrot z inwestycji następuje się po 4-5 miesiącach – tłumaczy Ilona Olas-Yigit. Pomysłodawcy sieci Eyfel Perfum zaopatrują właścicieli franczyzowych w towar. Prowadzą także działania marketingowe, głównie na portalach społecznościowych i stronie internetowej firmy, oraz promują otwarcia nowych lokali. W rękach franczyzobiorców pozostaje reklama w lokalnych mediach. Możliwe, że już niedługo sklepy z perfumami i odświeżaczami powietrza powstaną również w innych województwach. Do drzwi pomysłodawców pukają zainteresowani z Gliwic i Gniezna.


Nowe regiony na celowniku / Prawdopodobnie już niedługo sklepy z perfumami i odświeżaczami powietrza powstaną również w innych województwach. Do drzwi pomysłodawców pukają zainteresowani z Gliwic i Gniezna.