10.01.2003

Prasa wchodzi na salony

Spadek czytelnictwa dotyka nie tylko wydawnictwa, ale i kioskarzy. Dwie największe polskie firmy kolporterskie: Ruch SA i kielecki Kolporter, szukając recepty na kryzys, zamierzają rozwijać swoje sieci firmowych salonów prasowych.

Powód - coraz mniej osób kupuje gazety spontanicznie - w kiosku, a do w wzrostu sprzedaży przyczynia się samoobsługa.

Podstawową zaletą saloniku prasowego jest dość przestronne wnętrze (ok. 30 – 60 mkw.) oraz profesjonalna ekspozycja dzienników i czasopism na regałach. Klient może przebierać w różnych tytułach i wybrać te, które najlepiej mu odpowiadają. W przeciwieństwie do kiosków, które sprzedają najwyżej ok. 400 – 500 tytułów, salony mają ich w ofercie nawet 3 tys., a okładki wszystkich gazet są w zasięgu oka i ręki klienta. Salony handlują wybiórczo książkami, nie brakuje też multimediów i artykułów spożywczo – przemysłowych. Formuła działania saloników prasowych opiera się przede wszystkim na zasadzie franczyzy z firmą kolporterską. I tak firma Kolporter Saloniki Prasowe jest ściśle powiązana z prywatnym dystrybutorem prasy Kolporter S.A., którego prognozowany zysk nett w 2002 r. ma wynieść 16 mln zł, czyli o 7 mln zł więcej niż w ubiegłym roku. Ten wzrost firma zawdzięcza nie tylko przejęciu Jard – Pressu i liczbie 20 tyś. tradycyjnych kiosków, ale w dużej mierze zyskom z działalności ponad 300 saloników prasowych. Zgodnie z planami w 2003 r. będzie ich ok. 800, a do końca 2005 r. ma powstać aż 3 tyś., co uczyni je największą polską siecią handlową.

Lider rynku – Ruch S.A. – w odróżnieniu od Kolportera – swojego największego konkurenta, dopiero zaczyna budować sieć nowoczesnych salonów prasowych. Obecnie na 34 tys. punktów sprzedaży tylko 500 placówek umożliwia wejście do środka, a zaledwie 60 to saloniki. Inwestycje Ruchowi utrudniła w ubiegłym roku ciągnąca się prywatyzacja i spadek zysku.

Prezes Ruchu Miron Maicki zapowiedział na przyszły rok intensywną standaryzację sieci kiosków oraz tworzenie dużych salonów prasowych z rozbudowaną częścią multimedialną z Internetem, a także pozyskać punkty sprzedaży na stacjach benzynowych, w centrach handlowych i na dworcach PKP.

Salony prasowe wprawdzie nie odbierają tradycyjnym kioskom klientów prasy codziennej oraz w niewielkim stopniu są miejscami zakupu artykułów tzw. nagłej potrzeby, jak papierosy, kosmetyki, gumy do żucia itp., kioskarze zwracają jednak uwagę na duże zagrożenie ze strony nowoczesnych placówek, które ulokowane są głównie w tłumnie odwiedzanych centrach handlowych, ale również na ruchliwych ulicach miast w sąsiedztwie kiosków.

Więcej: Anita Skiba, Gazeta Prawna, 10 – 12 stycznia 2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0