19.02.2001

Czy warto zatrudnić specjalistę od marketingu?

Jak dbać o wizerunek własnego przedsiębiorstwa

Rzeczpospolita zajęła się problemami z zatrudnieniem w firmie specjalisty od marketingu. Rady adresowane są do małych i średnich przedsiębiorców.
W wielkich korporacjach budżety przeznaczone na marketing sięgają ogromnych sum. Nie dziwi więc, że nad efektywnym ich podziałem pracują sztaby specjalistów. Właściciele mniejszych firm, dysponujący nieporównanie skromniejszymi zasobami, zanim zatrudnią fachowca od marketingu, muszą się najpierw poważnie zastanowić, czy im się to opłaca.

- Nie ma sensu tworzenie takiego stanowiska pracy zanim firma nie dorobi się co najmniej kilku przedstawicieli handlowych, czyli osób bezpośrednio odpowiedzialnych za sprzedaż. Dopiero wtedy znajdzie się wystarczająco dużo pracy dla specjalisty od marketingu. Do jego zadań należeć będzie przede wszystkim analiza sytuacji rynkowej, obserwacja, co robi konkurencja, działania związane z reklamą i promocją, a także nawiązywanie nowych i podtrzymywanie starych kontaktów z klientami. Do zakresu jego obowiązków nie musi natomiast wchodzić zawieranie transakcji handlowych – doradzała w Rzeczpospolitej Anna Łukasiewicz z Ośrodka Doskonalenia Umiejętności Menedżerskich z Poznania, ale zaraz dodała. - Nie ma jednak powodu, by sztucznie rozgraniczać te obowiązki. Gdy nadarza się okazja sprzedaży, to oczywiście nie warto z niej rezygnować.

Gdy działalność firmy rośnie, jej właściciele przekonują się, że bez fachowego wsparcia mogą nie poradzić sobie z natłokiem obowiązków. Decydują się wtedy na zatrudnienie nowych pracowników. - Polscy przedsiębiorcy, którzy decydują się na zatrudnienie nowej kadry, najczęściej poszukują dwóch grup pracowników. Pierwszą stanowią osoby, które mogą przejąć obowiązki dyrektora generalnego i są w stanie samodzielnie poprowadzić firmę, drugą grupą są specjaliści od sprzedaży i marketingu – powiedział Rzeczpospolitej Francois Nail, szef firmy doradztwa personalnego Najinternational w Warszawie.

- Nowo zatrudniana osoba, która otrzymuje tytuł szefa sprzedaży, marketingu, promocji, reklamy (bywa, że wszystkie te nazwy pojawiają się jednocześnie na jej wizytówce), to zazwyczaj ktoś pewny siebie, nastawiony na kreację, przekonany o słuszności swych koncepcji, mający mnóstwo pomysłów. Jeżeli takich cech nie posiada, nie warto jej zatrudniać - radziła w gazecie Anna Łukasiewicz. Z drugiej strony, szef musi uważać, by "marketingowiec" nie zdominował swą osobowością pracy całej firmy.

Czasami - jak powiedziała Rzeczpospolitej Anna Łukasiewicz - przedsiębiorcy są zawiedzeni, że na kursach szkoleniowych nie podaje się gotowych przepisów na marketingowy sukces ich firm. Nie zdają sobie sprawy, że najważniejszym zadaniem marketingu w mniejszej firmie jest doprowadzenie do nawiązania bliskich, bezpośrednich kontaktów z jej klientami. Dlatego podstawowym celem specjalisty ds. marketingu powinno być doprowadzenie do sytuacji, by firma stała się rozpoznawalna, a jej produkty i usługi jak najlepiej kojarzone. - Nie chodzi o to, by osoba odpowiedzialna za marketing przygotowywała ogłoszenia do prasy, projektowała plakaty czy zamawiała firmowe gadżety. To wszystko można zlecić pobliskiej agencji reklamowej albo wysłać na specjalistyczny kurs kogoś z dotychczasowych pracowników - mówi Łukasiewicz.

Coraz ważniejszym narzędziem marketingowym staje się strona w Internecie – podaje dziennik. - To dziś tak niezbędny element marketingu jak wizytówka czy folder. Gdy chcę zasięgnąć informacji o jakiejś firmie, najpierw sprawdzam, czy ma ona swoją stronę w sieci i czego mogę się z niej dowiedzieć - powiedział Rzeczpospolitej Roman Wendt z firmy Dokumenta SA, która dając zatrudnienie prawie stu osobom, zajmuje się profesjonalnym niszczeniem dokumentów. W warszawskim oddziale firmy sześciu pracowników na stałe zajmuje się projektami marketingowymi - poszukuje nowych klientów, dba o już pozyskanych, przeprowadza prezentacje. - Strona w Internecie wspomaga te działania, zwłaszcza w zakresie edukacyjnym. Wszyscy, którzy ją odwiedzają, dowiadują się np. o wymogach prawnych związanych z przechowywaniem i niszczeniem dokumentów - dodaje Roman Wendt.

Więcej: Grażyna Raszkowska, Rzeczpospolita, 19 lutego 2001

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0