24.03.2003

Żabka nie wskoczyła we franchising

Wiele osób posiadających niewielki kapitał pyta Redakcję o inwestycje w Żabkę, zwłaszcza po negatywnym dla sieci artykule w Rzeczpospolitej.

Żabka nie jest siecią franchisingową. Mimo wielokrotnych informacji ze strony Redakcji wciąż spotykamy się z pytaniem, czy tak jest na pewno. W marcu telewizja polska w programie Sprawa dla reportera wyemitowała dyskusję między ajentami Żabki, którzy uznali się za poszkodowanych przez sieć a szefostwem firmy. W programie tym jeden z ajentów czytał folder reklamowy Żabki, w którym sieć przedstawia się jako franchising. Być może z tego wynika całe nieporozumienie. Jeszcze raz pragniemy oświadczyć, że według kryteriów klasyfikacji działalności gospodarczej - nawet mocno rozciągniętych - nie da się uznać Żabki za franchising. Mimo to, zajęliśmy się tą sprawą, ponieważ to ważny temat dla wielu czytelników portalu. Wystarczy przeczytać poniższy cytat z jednego z wielu wątków poświęconych Żabce na forum portalu:

- Jestem ajentem Żabki Polskiej SA. [..] Fakt jest to jedyna firma na polskim rynku spożywczym, w której biorca ma minimalny wkład finansowy. Widząc firmy franchisingowe, które żądają absurdalnych kwot licencyjnych nasuwa mi się pytanie: po co mi licencja jakiejś firmy, gdzie nakład przyszłego biorcy jest zbliżony do 300 tys. zł. Jak ktoś ma takie pieniądze, to pewnie jest szczęśliwy.

Komentarz redakcji

Żabka nie działa na zasadzie franchisingu, ale rozwija swoją sieć na zasadzie ajencji. Ajent nie ponosi nakładów inwestycyjnych - kupuje kasę fiskalną oraz ponosi koszt zarejestrowania firmy i zdobycia koncesji na sprzedaż alkoholu. Jego nakłady sięgają 2-4 tysiące złotych.

Żabka w całości finansuje remont i adaptacje sklepu do standardów sieci oraz kredytuje jego zatowarowanie. Ponieważ nigdy nie ma nic za darmo, więc oczywiste jest, że prawa ajenta są ograniczone. Właściwie w każdej chwili Żabka może go wymienić. W obecnej sytuacji na rynku pracy i tak na jego miejsce czekają tysiące chętnych.

Dlatego osobom, które myślą o biznesie franchisingowym, a dysponują kapitałem umożliwiającym uruchomienie własnego sklepu, polecamy przystąpienie do jednej z licznych franchisingowych sieci spożywczych. Będą korzystać z know-how dawcy, a jednocześnie będą prawdziwymi właścicielami sklepu oraz towaru znajdującego się w nim. Będą mieli więcej praw od ajenta (i odpowiedzialności) oraz całość zysku ze sprzedaży.

Ajenci piszą do ministrów

Poniżej prezentujemy obszerne fragmenty artykułu z Rzeczpospolitej, który spowodował lawinę pytań o Żabkę do Redakcji portalu.

Rzeczpospolita poinformowała, że Stowarzyszenie Byłych Ajentów Sieci Handlowej Żabka skierowało do ministrów finansów i sprawiedliwości zawiadomienia o mających miejsce, ich zdaniem, nadużyciach podatkowych popełnianych przez tę sieć. W ten sposób byli ajenci próbują dochodzić swoich praw - pisze Rzeczpospolita.

W piśmie do obu ministrów szczegółowo opisują mechanizm stosowany przez sieć w rozliczeniach ze sklepami. Żądają od nich wnikliwego zbadania sprawy.

Według ajentów dzięki inżynierii finansowej spółka zmniejszyła swoje dochody przed opodatkowaniem oraz podatek VAT należny państwu. A nie zwracając ajentom tzw. korekt do nadsyłanych z dużym opóźnieniem faktur za towary, zarabiała dodatkowe pieniądze, z których finansuje swoją działalność, nie płacąc z tego tytułu jakichkolwiek podatków.

Członkowie stowarzyszenia zwrócili się do urzędów kontroli skarbowej w swoich miastach o przeprowadzenie tzw. kontroli krzyżowej dokumentów rozliczeniowych poszczególnych ajentów z siecią. Uważają, że tylko jednoczesne sprawdzenie rozliczeń centrali Żabki i sklepów pozwoli udowodnić istnienie opisanego w pismach do ministrów mechanizmu.

- Z uwagą i zainteresowaniem przyjęliśmy informację o powstaniu Stowarzyszenia Byłych Ajentów Sieci Handlowej Żabka oraz o fakcie stawiania zarzutów firmie Żabka Polska SA przez to stowarzyszenie. Dotychczas stowarzyszenie nie zwróciło się do naszej firmy z żadnymi roszczeniami – poinformował Rzeczpospolitą Ireneusz Król, producent spółki odpowiedzialny w poznańskiej centrali Żabka Polska SA za kontakty z mediami.

- Żabka Polska SA zawsze dochowała i dochowuje staranności w wywiązywaniu się z przyjętych ustaleń i rozwiązań – zapewnił dyrektor Król.

Na własne ryzyko

Dyrektor wyjaśnił, że działalność handlową w sklepach Żabka prowadzi samodzielnie na własne ryzyko tzw. ajent, to jest podmiot gospodarczy.

Sieć, jaką poznański Elektromis zaczął tworzyć pod koniec 1999 r. (po sprzedaży sklepów Biedronka portugalskiemu Jeronimo Martins Dystrybucja), rozrosła się do 1023 placówkę, rozlokowanych w całej Polsce.

Ajentami zostawali byli pracownicy sklepów Biedronka. Elektromis wynajmował pomieszczenie, ajent je podnajmował. Elektromis przeszkalał na swój koszt ajentów, wyposażał sklep, dawał logo sieci, komputery, ubezpieczał sklep, płacił za prąd i ochronę. Udzielał niskoprocentowego kredytu kupieckiego na zakup towarów handlowych w wysokości od 60 do 80 tys. zł.

W umowie współpracy gwarantował stały przychód 6,5 tysiąca zł, a dochód ajenta nie mniejszy niż 2000 zł miesięcznie.

- Już po zakończeniu szkolenia w 2002 r., kiedy byliśmy zajęci skręcaniem regałów w sklepie, przyniesiono żonie umowę do podpisania. Nie było czasu, aby komukolwiek ją pokazać. Zresztą do głowy nam nie przyszło, że jeżeli będziemy uczciwie i ciężko pracować, druga strona zachowa się inaczej – opowiada Rzeczpospolitej Paweł Rękawek z Warszawy, który poręczył żonie weksel dołączony do umowy z Żabką Polska SA. Ich współpraca z poznańską firmą trwały cztery miesiące.

- Przysłali żonie pismo, że jest zadłużona na 5,5 tys. zł. Uruchomili weksel na tę kwotę. Zażądaliśmy dokumentów potwierdzających ten dług i do dzisiaj ich nie dostaliśmy – mówi Rzeczpospolitej Paweł Rękawek.

O rzekomym zadłużeniu poinformowano również Piotra Rajskiego oraz jego matkę Reginę, głównego ajenta Żabki na Warszawskim Mokotowie. O dokładnej analizie dokumentów wskazujących na zadłużenie sklepu nie było mowy. Przy takich próbach władze Żabki ostrzegały o natychmiastowym rozwiązaniu umowy i zajęciu komorniczym prywatnego mienia i wynagrodzenia osób, których podpisy widnieją na wekslach poręczających. Sytuacja o tyle dziwna, że sklep na Mokotowie już po kilku miesiącach działalności zajmował czołowe miejsca w rankingach sklepów sieci pod względem uzyskiwanych obrotów.

Więcej: Rzeczpospolita, 24 lutego 2003

Na forum

Po publikacji artykułu na forum portalu wybuchła dyskusja. Oto jej fragmenty.

marta
Nie do końca zgadzam się z komentarzem redakcji. Wbrew pozorom taki ajent może utracić znacznie więcej niż wynosi jego rzeczywisty wkład w punkt sieci. Może przez przeoczenie, ale Redakcja nie zwróciła uwagi na fakt podpisania weksla. W polskim prawie to zobowiązanie abstrakcyjne i absolutnie wymagalne. Jeśli był to zaś weksel własny in blanco, poręczony przez inną osobę - może to oznaczać utratę całego mienia. Postępowanie wekslowe jest szybkie i w zasadzie ostateczne, bowiem na oprotestowanie weksla (takie odwołanie, jeśli strona się nie zgadza) też trzeba wpłacić odpowiednia kaucję. Może się mylę, ale wydaje mi się, że weksel jest bardzo często stosowany w tego typu praktykach. Także w przypadku franchisingu (np. stosowała go Rema 1000).

redakcja
Tak jak napisaliśmy w komentarzu, ajenci Żabki nie byli właścicielami towaru. Podpisywali weksle gwarantujące Żabce zapłatę za jej towar. W chwili rozwiązania umowy Żabka mogła realizować weksle na wartość różnicy pomiędzy wartością zatowarowania sklepu (zapisaną w komputerowym systemie rozliczeniowym) a stanem faktycznym. Bez poznania szczegółów każdej sprawy, trudno orzec kto ponosi winę (Żabka czy ajent) za powstałe rozbieżności.

marta
Niestety, często bywa i tak, że obie strony są winne, ale obu trudno ten fakt zaakceptować.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

21

Michał Wiśniewski

doradca we franczyzie
Napisz do autora