10.10.2003

Fryzjerzy w sieci

W Warszawie pojawia się coraz więcej nowoczesnych sieciowych salonów fryzjerskich. Choć ich właściciele narzekają, że liczba klientów nie rośnie tak szybko, jak by chcieli, zapowiadają dalszą rozbudowę swoich sieci. Wiele z nich to sieci franchisingowe.

Zagraniczne sieci to na razie tylko ułamek polskiego rynku usług fryzjerskich. Na kilkadziesiąt tysięcy zakładów działających w kraju tylko niespełna 60 reprezentuje sieci. Jeżeli wierzyć zapewnieniom ich właścicieli, wkrótce nowoczesnych salonów będzie więcej. Plany rozwoju deklarują niemal wszystkie obecne na rynku sieci. W branży mówi się też, że o wejściu na polski rynek myślą następne firmy.

Plany budowy kolejnej sieci fryzjerskiej ma, obecna u nas od ubiegłego roku, grupa Jacques Dessange. Jej przedstawicielem w Polsce jest Elżbieta Krawczyk, która w ubiegłym roku uruchomiła przy al. Jana Pawła II salon Jacques Dessange, reprezentujący jedną z najbardziej prestiżowych marek fryzjerskich. Usługi tej placówki skierowane są do najzamożniejszej grupy klientów. W tym samym czasie firma rozpoczęła też budowę sieci salonów fryzjersko-kosmetycznych Camille Albane. Ta marka, należąca również do Jacques Dessange, jest rozwijana na zasadach franchisingu i kieruje swoje usługi do średnio zamożnych klientów. W przyszłym roku planuje wprowadzenie na polski rynek, w ramach grupy, trzeciej marki – Frédéric Moréno. - Na początku 2004 roku otworzymy pierwsze salony na terenie całego kraju. Dzięki temu będziemy obecni w trzech najważniejszych segmentach usług fryzjerskich – tłumaczy Biznesowi Warszawskiemu Wiesław Flis, dyrektor generalny odpowiedzialny za rozwój marek Jacques Dessange w Polsce.

Liderem rynku wśród zagranicznych sieci pod względem liczby placówek jest Jean Louis David. Na stołecznym rynku działają też Jean-Claude Biguine, Frank Provost oraz Hair Coif. Rynek nie jest łatwy, nie tylko z powodu rosnącej konkurencji. Niekorzystne dla branży było wprowadzenie ponad dwa lata temu 22-procentowego podatku VAT na usługi fryzjerskie. To stawka wyższa niż obowiązujące w krajach Unii Europejskiej. - U nas podniesienie podatku zaowocowało spadkiem liczby klientów, bo ceny wzrosły o 16 procent. Jednocześnie zmniejszyła się też zyskowność prowadzenia tego biznesu– twierdzi Jaromir Matonóg, dyrektor generalny sieci Jean Louis David w Polsce, obecnej na rynku od 9 lat.

Choć rynek sieci fryzjerskich jest jeszcze w fazie rozwoju, to i tak mamy się czym pochwalić. W żadnym innym kraju z naszego regionu Europy nie działa tak silna reprezentacja sieci zagranicznych. Dla przykładu, francuska sieć Hair Coif prowadzi około 100 salonów we Francji, a poza nią 10. Wszystkie w Polsce. Sieci fryzjerskie wybierają różne drogi rozwoju. Jedne otwierają tylko swoje własne placówki. Inne stawiają na franchising, jak w przypadku grupy Jacques Dessange i Jean Louis David.

W Polsce działa zaledwie kilka firm, które organizują kursy dla fryzjerów. We wrześniu ruszył program pod nazwą Klub Jean Louis David skierowany do salonów niezależnych. Za kwotę 2,9 tys. złotych firma oferuje dziesięciodniowe szkolenie i materiały reklamowe w postaci ulotek oraz katalog fryzur. Na początku przyszłego roku rozpocznie działalność Akademia Camille Albane.

Więcej: Biznes Warszawski, 8-14 września 2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0