30.10.2003

Zyski już po 8 miesiącach

Restauracje etniczne to dobry interes. 300 tys. złotych kosztuje uruchomienie lokalu w dobrym punkcie Wrocławia. Sphinks nie ma monopolu na ten biznes. W październiku we Wrocławiu rusza piąta restauracja - Piramida. Sieć wychodzi poza stolicę Dolnego Śląska

Największym problemem w otwarciu restauracji jest znalezienie odpowiedniego lokalu. - Chcemy mieć powierzchnię ok. 700 mkw., lokalizację w ruchliwym punkcie w centrum dużego miasta i przystępną wysokość czynszu – powiedzieli Nowościom Gastronomicznym twórcy sieci Piramida Steak House. Nowa Piramida przy ul. Św. Mikołaja we Wrocławiu znajduje się w otoczeniu kilku hoteli.

Artur Żółtowski i Marek Pietryniak zaczynali w 2000 roku. Podpatrzyli znajomych i konkurencję. Znaleźli pomysł na klimat lokalu. Wybór padł na kuchnię egipską.

Tak powstała pierwsza Piramida Steak House. Powierzchnia tego lokalu to około 180 mkw. Później powstały następne w Opolu, w Bielsku Białej i kolejna we Wrocławiu. Wkrótce powstanie tam kolejna restauracja.

Koszt inwestycji w jeden lokal to około 300 tys. zł. Wszystkie restauracje są podobnej wielkości. Koszt utrzymania lokalu to około 70 tys. zł miesięcznie. W tej sumie mieszczą się pensje, czynsz, reklama.

Piramidy łączy jeden wystrój, menu, a także znak firmowy. Klimat lokalu odwołuje się do tematyki starożytnego Egiptu.

A może franczyza

Wrocławscy restauratorzy dostają wiele ofert nawiązania współpracy na zasadzie franchisingu. Do tej pory nie zdecydowali się jednak na ten krok. Mają zbyt wiele wątpliwości czy okaże się to właściwe. – Złe prowadzenie lokalu nie przyniesie korzyści – powiedział Nowościom Gastronomicznym Artur Żółtowski. – wręcz przeciwnie, może zepsuć rynek, zniechęcić klientów do kuchni i marki lokalu.

Więcej: Nowości Gastronomiczne, Październik 2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

3