17.11.2003

Pomysł na moją firmę

W Gazecie Wyborczej ukazał się dodatek tematyczny na temat franchisingu.

W dodatku można znaleźć wiele pożytecznych informacji. W pierwszym z artykułów autorka tłumaczy podstawy współpracy franczyzowej. Franczyza nie jest biznesem dla indywidualistów, tylko dla osób, które potrafią się podporządkować systemowi - pisze. W innym fragmencie dodatku opisana jest historia powstania idei współpracy franchisingowej. Ponadto znajdują się w nim artykuły:
  • Wystarczy chcieć, reszta na talerzu - o sieciach handlujących odzieżą SNC i KIDE;
  • Rekordowo krótkie rozmowy - wywiad z franczyzobiorcą Pożegnania z Afryką;
  • Po co zmieniać, jak dobre? - wywiad z franczyzobiorcą McDonald´s;
  • Wygoda i niewolnictwo - artykuł o franczyzie w branży kosmetycznej;
  • Nierzetelni na czarnej liście - artykuł o nierzetelnych firmach i próbach kradzieży pomysłów, bazujący w dużej mierze na portalu franchising.pl.
  • Czytając dodatek można się również zapoznać z propozycjami systemów franczyzowych, które chcą nawiązać współpracę z nowymi partnerami.

    W całym dodatku używany jest termin "franszyza", który jest terminem z zakresu ubezpieczeń. Prawidłowym tłumaczeniem angielskiego słowa "franchising" jest "franczyza", o czym szerzej piszemy w artykule Franczyza zamiast franchise.

    Małżeństwo na dobre i na złe

    W dodatku ukazał się również wywiad z Michałem Wiśniewskim, dyrektorem ds. operacyjnych firmy konsultingowej PROFIT system, zajmującej się doradztwem we franchisingu.

    Na czym polega franczyza?
    Michał Wiśniewski: To związek, który często porównuje się do małżeństwa. Chodzi bowiem o umowę, która na długi czas połączy dwie niezależne firmy. Bardzo ważne jest to, że licencję może kupić każdy przedsiębiorca i to, że w jej ramach franczyzodawca przekazuje franczyzobiorcy know-how.

    Czyli?
    - Znak towarowy, technologię, doświadczenie. Nie chodzi o jednorazowe szkolenie, jak to zrobili Włosi, przysyłając do bielskiego FSM inżynierów z Fiata, żeby nauczyli naszych pracowników, jak się składa maluchy. Franczyzodawca powinien zdradzić franczyzobiorcy nawet najbardziej ukryte techniki jego usług, sprzedaży i szkolić go ciągle.

    Jakie są najważniejsze różnice między sieciami franczyzowymi?
    - Można wyróżnić dwa najważniejsze rodzaje franczyzy: dystrybucyjną i usługową. Z reguły sieci dystrybucyjne są większe, np. SNC ma ponad 200 sklepów odzieżowych. Wówczas franczyzodawca przekazuje biorcom swoje know-how w postaci asortymentu sprzedawanego w sklepie oraz jego wystroju. Z kolei franczyza usługowa wiąże się z przekazaniem znacznie większego zasobu „technologii", np. w sieci szkół językowych EF English First biorca otrzymuje od centrali kompleksowe programy edukacyjne, podręczniki, system informatyczny, a nawet dobranych nauczycieli i native speakerów. Naturalnie sieci usługowe rozwijają się wolniej, sieć szkół językowych EF ma 15 szkół w Polsce.

    Franczyzobiorca musi prowadzić działalność gospodarczą...
    - Działać na własny rachunek i mieć zarejestrowaną na siebie kasę fiskalną. Franczyzobiorcy nie należy jednak mylić z ajentem. Na przykład agent ubezpieczeniowy nie jest franczyzobiorcą. Działa co prawda pod marką określonej firmy, ale zawiera umowy nie w swoim imieniu, tylko właśnie tej firmy.

    Zalety franczyzy?
    - Najważniejsza to mniejsze ryzyko biznesu. Franczyzobiorca prowadzi firmę według zasad, które już się sprawdziły. Ma gwarancje na produkcję, usługi, czy sprzedaż towarów, bo marka jest znana. A przy tym przystępując do sieci nie musi się znać na danej dziedzinie. Są nawet systemy zakazujące podpisywania umów z osobami z branży.

    Chcą uniknąć złych nawyków?
    - Też, a poza tym ludzie z doświadczeniem mogą okazać się mniej ciekawi tego, co franczyzodawca chce im przekazać. Nie będą się chcieli od niego uczyć. Inna zaleta to marketing.

    Sieć dba o reklamę?
    - Globalnie tak. McDonald´s dociera wszędzie, prowadzi ogólnoświatowe kampanie. Czy go ktoś lubi czy nie, markę rozpoznaje bezbłędnie. A pana Kowalskiego, który prowadzi własną firmę i stać go co najwyżej na ulotki, będą znali mieszkańcy dwóch, trzech ulic.

    Ale franczyza ma też słabe strony...
    - Pewną wadą jest brak niezależności. Nie można robić wszystkiego, co by się chciało, bo działalność franczyzobiorcy reguluje podpisana przez niego umowa. Jeśli franczyzodawca ma wyłączność na dostawę ketchupu od konkretnego producenta, to restaurator-franczyzobiorca musi kupować tylko ten ketchup. Poza tym w biznesie nie ma nic za darmo. Za udzieloną pomoc trzeba zapłacić. Opłata jest odprowadzana od miesięcznych obrotów, albo wkalkulowana w cenę towarów, jakie kupujemy od franczyzodawcy. Istnieje też składka na fundusz reklamowy.
    Rozmawiała: Ewa Stanek

    Źródło: "Franchising. Pomysł na moją firmę" dodatek do Gazety Wyborczej, 17 listopada 2003

    Udostępnij artykuł

    Komentarze na forum

    0