10.12.2003

Niewola Park

Historie najemców Wola Parku pokazują, jak ważne dla powodzenia interesu są przemyślany wybór lokalizacji i uważne czytanie umów przed ich podpisaniem.

W Wola Parku większość najemców dopłaca do interesu. Część handlowców najchętniej wyprowadziłoby się natychmiast, gdyby nie umowy, jakie podpisali z właścicielem. A te trzymają ich w centrum, jak na łańcuchu.

Dwie strony medalu

Z jednej strony w Wola Parku przyjemnie się robi zakupy, bo nie ma tłoku, ani na korytarzach, ani w sklepach. Jest w tym jednak również druga strona medalu. Klient jest tu rzadkością, sklepy padają jeden po drugim. W dodatku firma zarządzająca centrum, nie umiejąc sobie poradzić z problemem, idzie na rozwiązania siłowe wobec najemców. Straszenie odcięciem prądu, wymuszona asysta ochrony, a nawet szarpaniny ochroniarzy z niepokornymi najemcami, to tylko niektóre metody, jakimi dyrekcja centrum stara się zapanować nad sytuacją.

W Wola Parku ubyło już przynajmniej 10 procent ze 160 najemców, którymi dyrekcja chwaliła się prasie zaraz po otwarciu. Odeszli tylko ci, którzy mieli najmniej do stracenia lub ci, którzy zdecydowali się na konfrontację z właścicielem centrum na sali sądowej. Zamknięte sklepy i lokale gastronomiczne to m.in. Marak, Max&Max, Błękitna Papuga, Balkan Grill, Taormina, Gina B Monari, Giaccomelli, Femini Sport. Lada chwila dołączą do nich następni. A Wola Park woli mieć pusty sklep niż obniżać czynsze.

Sprawdzian rzeczywistości

Wola Park powstał na fali sukcesu, jaki odniosła Galeria Mokotów. Centrum o wielkości 75 tysięcy metrów kwadratowych (półtora raza większe niż Galeria Mokotów) zbudowało konsorcjum Central European Retail Property Fund, zawiązane przez Jones Lang LaSalle, Bouygues, Lehman Brothers oraz Ivanhoe Cambridge. Na ulotkach i w podręczniku najemcy obiecywano 180 sklepów, kawiarni, restauracji i część rozrywkową: kina, kręgielnię i fitness club.

Jednak już po miesiącu okazało się, że obroty nie starczają na czynsz. Zeszłoroczne święta, które zazwyczaj pozwalają handlowcom stanąć na nogi na dłuższy czas, okazały się niewypałem. Kupujących nie przybywało, a tym samym obroty zamiast rosnąć, stały w miejscu. Do biur dyrekcji zaczęły się ustawiać kolejki osób chcących renegocjować umowy najmu. Tych, którzy nie wywiązywali się z płatności czynszu w terminie, zaczęto straszyć wyłączaniem prądu i prawnikami. W odpowiedzi zawiązało się Stowarzyszenie Najemców „Wola Park”. Nie przystąpiły do niego sklepy sieciowe, które prowadzą własną politykę i które stać na przeczekanie złego okresu, ale i tak stowarzyszenie liczyło w pewnym momencie 80 członków. Jego założyciele mieli nadzieję, że gdy wszyscy członkowie wystąpią solidarnie, wywalczą renegocjację umów.

Odpowiedź dyrekcji

Jednak działania stowarzyszenia nie przynosiły efektu. Wola Park podjął próbę rozbicia solidarności grupy. To działanie okazało się skuteczne. Najbardziej aktywnych ukarano wyłączeniem prądu. Kilku innych członków stowarzyszenia wzięto na rozmowy, na których zaproponowano im obniżkę czynszu. W zamian podsunięto deklarację wystąpienia ze stowarzyszenia. – Zgodziłam się na to i podpisałam. Moją rezygnację wysłano pocztą na adres stowarzyszenia. Dziś uważam to za błąd – mówi właścicielka jednego ze sklepów. Ale cel z punktu widzenia dyrekcji centrum został osiągnięty: stowarzyszenie umarło śmiercią naturalną. Część jego członków zarzuca dziś zarządowi, że dał się przekupić.

Wymiana dyrektora i działu marketingu tylko czasowo zredukowała napięcie między centrum i najemcami. W większości najemców dojrzewała myśl o opuszczeniu pechowego centrum. Jak się okazało – ku zaskoczeniu zainteresowanych – z prawnego punktu widzenia było to niemożliwe. Umowy nie przewidywały możliwości rozwiązania przed upływem terminu jej obowiązywania z inicjatywy najemcy. Chyba że spłaciłby z góry czynsz za okres obowiązywania umowy.

Na wyprowadzkę zdecydował się Tomasz Radochoński, właściciel Taorminy, jednej z restauracji w Wola Parku. Wynajął tragarzy do wynoszenia wyposażenia restauracji. Próba wyprowadzki skończyła się szarpaniną z ochroną centrum i interwencją policji. – Mój prawnik poradził mi wyprowadzić się mimo wszystko – mówi Radochoński. – Wyszliśmy z założenia, że skoro Wola Park nie wywiązał się z umowy wobec nas – centrum nie jest takie, jak je reklamowano przed otwarciem – my nie mamy obowiązku dotrzymywać naszych zobowiązań. A pozostawanie w centrum oznaczałoby zgodę na warunki narzucone przez Wola Park.

Co na to sąd

Radochoński jest jedynym rozmówcą Biznesu Warszawskiego, który pozwolił na ujawnienie nazwiska. Nie ma już nic do stracenia, szarpaninę z ochroniarzami opisała prasa, a sprawa wylądowała w sądzie. Tymczasem reszta najemców boi się represji ze strony dyrekcji, bo podpisała zobowiązanie zabraniające rozmów z dziennikarzami na temat sytuacji centrum. W zamian obniżono im czynsz. Tym niemniej chętnie wypowiadają się anonimowo, licząc, że szum medialny pomoże im w sporze z właścicielami Wola Parku.

Niektórzy najemcy starali się znaleźć inne wyjścia z sytuacji. Część – jak Gina B Monari, Giaccomelli, Femini Sport – ogłosiła bankructwa. Niektórzy starali się przechytrzyć centrum, wyprowadzając się po cichu, jak właścicielka Błękitnej Papugi. Dziś jej sprawa jest w sądzie, podobnie jak sprawy właścicieli Taorminy i Balkan Grilla, którzy czują się oszukani przez centrum.

Prawnicy są jednak sceptyczni, co do szans najemców przed sądem. – Nie wiadomo, jakie będzie orzeczenie, jednak szanse, żeby sąd przyznał im rację, są nikłe. Jeśli umowa została zawarta na czas określony i nie zostały jasno określone warunki, na jakich można od niej odstąpić, rozwiązanie jej jest niemożliwe. Ulotki i reklamówki, w których można było wyczytać, że w centrum powstaną kina i kręgielnia, trudno traktować jak dowód w sprawie – powiedział BW prawnik jednej z międzynarodowych kancelarii.

Handlowcy, którzy dotąd nie zdecydowali się na odejście z centrum, wciąż liczą, że zła passa się skończy i czekają na cud. Mają nadzieję, że długo oczekiwana część rozrywkowa wreszcie znajdzie najemców. Jeśli nie, to może chociaż sąd przychyli się do argumentacji ich kolegów, stwarzając tym samym precedens, z którego i oni będą mogli skorzystać.

Źródło: Karol Chlipalski „Niewola Park”, Biznes Warszawski, nr 40, 27.10-02.11.2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0