24.11.2003

Pod cudzym szyldem

Życie Warszawy porównuje polski franchising ze światowym. Rozważania opiera na drugim Raporcie o rynku franchisingu firmy PROFIT system.

Franchising, choć posiada już nawet polską nazwę – franczyza – wciąż jest w Polsce terminem bliżej nieznanym. Najprościej mówiąc polega na prowadzeniu biznesu pod cudzym szyldem, oczywiście za odpowiednią opłatą nazywaną opłatą franczyzową. Uiszczając ją, otrzymujemy prawo do prowadzenia placówki, w stylu i pod mniej lub bardziej znaną marką. Na tej zasadzie działają m.in. niektóre bary TelePizza, kawiarnie A.Blikle, restauracje Prohibicja.

Opłaty franczyzowe są bardzo różnej wysokości. Wahają się od 1 tys. zł do nawet miliona. Dziś w Polsce istnieje już 167 systemów franczyzowych – 10 jest na etapie uruchamiania i powinny ruszyć przed końcem roku. Łącznie – jak wynika z raportu firmy PROFIT system – jest ich 1/3 więcej niż przed rokiem. Większość, bo 104, to systemy krajowe, a 63 stanowią systemy zagraniczne.

Franczyza obejmuje najróżniejsze sektory gospodarki: od handlu, poprzez gastronomie, aż po usługi i produkcję. Najwięcej działa w gastronomii oraz zajmuje się handlem detalicznym odzieżą i obuwiem. Pod względem rozwoju franczyzy w porównaniu z innymi krajami Polska pozostaje wciąż w tyle. Światowymi rekordzistami pod względem ilości systemów franczyzowych są USA, Kanada i Japonia. Liczba sieci przekracza tam tysiąc. Jeśli chodzi o Europę, przodują Niemcy. Aktualnie działa tam około 950 systemów franczyzowych.

Zdaniem ekspertów z firmy PROFIT system, która od lat przygotowuje raporty nt. franchisingu w Polsce, największą barierą w rozwoju tej dziedziny gospodarki jest brak wiedzy na jej temat. Według nich ten stan rzeczy jeszcze przez jakiś czas się utrzyma, choćby z tego powodu, że o zasadach franczyzy uczy się tylko na nielicznych kierunkach studiów, podczas gdy w USA już na poziomie szkoły średniej. Inna bariera to brak odpowiedniego kapitału. Polaków rzadko stać inwestycje rzędu 100 tys. zł, w dodatku, jeśli nie można się wspomagać przy tym kredytem bankowym. Polskie banki nie są bowiem w ogóle przygotowane na tego typu inwestycje.

Więcej: Bartłomiej Mayer, Życie Warszawy, 24 listopada 2003

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0