06.04.2004

Pomogło drogie euro

Dzisiejsza Rzeczpospolita informuje o poprawie podstawowych wskaźników ekonomicznych branży odzieżowej w 2003 roku. Zdaniem analityków jest to przede wszystkim efekt zwiększenia opłacalności eksportu w wyniku osłabienia złotówki. Do tego dochodzą jeszcze bardziej energiczne działania marketingowe i handlowe.

Wartość produkcji sprzedanej netto przemysłu odzieżowego wyniosła w ubiegłym roku, jak podaje GUS, 4,9 mld zł. Oznacza to 3,6-proc. wzrost w stosunku do 2002 r. Poprawiły się wskaźniki finansowe. Zysk netto zwiększył się ze 199 mln zł w 2002 r. do 239 mln zł w 2003 r. Z 54 do 68 proc. wzrósł udział przedsiębiorstw, które w ubiegłym roku były zyskowne. Rentowność sprzedaży podskoczyła z 1,1 do 3,4 proc. O pozytywnych przeobrażeniach, jakie dokonują się w tej branży świadczą także korzystniejsze niż rok temu wskaźniki poziomu kosztów.

Zmniejszyła się liczba przedsiębiorstw, z rynku wypadają zakłady najsłabsze. Na koniec 2002 r. w branży odzieżowej było 570 firm zatrudniających powyżej 50 osób, po roku - już tylko 527.

W handlu zagranicznym (dane za 11 miesięcy) wyniki dla przemysłu odzieżowego (wzrost eksportu o 7,8 proc.) były gorsze niż dla całego przemysłu lekkiego (wzrost o ponad 15 proc.). Import odzieży zwiększył się w tym czasie o 11,8 proc., podczas gdy całym sektorze - o 13,8 proc.

Lepsi i gorsi

Wyniki finansowe poprawiły w ubiegłym roku spółki giełdowe. Przede wszystkim te, które koncentrują się na projektowaniu i dystrybucji odzieży, produkowanej przeważnie na Dalekim Wschodzie. Firmy te osiągnęły dobre wyniki mimo sporych nakładów na rozwój.

LPP i Redan mają rozbudowaną sieć sprzedaży w Polsce. LPP na koniec zeszłego roku posiadał także 20 sklepów firmowych za granicą, planuje otwieranie kolejnych. Obie spółki rozszerzają asortyment wyrobów. LPP oferuje odzież pod marką Reserved i uruchamia kolejną sieć sklepów - Cropp Town. Redan sprzedaje m.in. ubrania marki Top Secret, spółka przejęła też w zeszłym roku sieć sklepów Troll.

Dobrze radzą sobie także niektóre spółki odzieżowe nie notowane na giełdzie. Zwłaszcza te, które działają na podobnych zasadach co LPP czy Redan. Np. krakowski Artman, który w ciągu dwóch lat otworzył 45 sklepów, w tym okresie podwoił sprzedaż, uzyskując w 2003 r. przychody ze sprzedaży netto w wysokości 87 mln zł.

Co pomogło, co przeszkadzało

Poprawę wyników finansowych branża odzieżowa zawdzięcza w 2003 r. przede wszystkim lepszej opłacalności eksportu.

Poprawę wyników osiągnęli również ci, którzy zwiększyli starania o marketing, budowę marki oraz rozszerzyli sprzedaż poprzez własne sieci.

Ale słaba złotówka niektórym firmom zaszkodziła. Głównie tym, które importowały surowce w euro, a sprzedawały towar na rynku krajowym.

Brak oczekiwanego sukcesu producenci odzieży tłumaczą też stosunkowo małą siłą nabywczą na rynku wewnętrznym. Rozwój gospodarki nie ma na razie przełożenia na wzrost popytu. Zwracają też uwagę na konkurencję dla rodzimych wyrobów ze strony taniego importu ze wschodu.

Jaka przyszłość

Analitycy twierdzą, że aby w przemyśle odzieżowym nastąpił w najbliższych latach bardziej dynamiczny wzrost konieczne jest, by spółki z tej branży zrozumiały, że najważniejsze jest budowanie marki oraz organizowanie sprzedaży wyrobów. Wiele firm przyjęło już taki program rozwoju i mają efekty.

Eksperci są zgodni co do tego, że zakłady, które wytwarzają w Polsce odzież nie powinny się nastawiać w przyszłości na niedrogą, masową produkcję, bo w tej dziedzinie nie wygrają z firmami z Dalekiego Wschodu, gdzie jest tania siła robocza. Przyszłość tej branży w Polsce, podobnie jak w krajach Europy Zachodniej, to odejście od wyrobów prostych na rzecz produkcji specjalistycznej, ekskluzywnej, o skomplikowanym wzornictwie.

Za taką specjalizacją przemawia także fakt, że wkrótce zostaną zniesione ograniczenia w imporcie do Europy wyrobów z Chin.

Więcej: Anna Sielanko, Rzeczpospolita, 6 kwietnia 2004

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0