14.05.2004

Gigant z Malucha

Piotr i Paweł to polska rodzinna firma handlowa, która zaczynała od małego sklepiku, a teraz rzuca wyzwanie wielkim zagranicznym konkurentom.

Rodzinna firma z Wielkopolska, której nazwa wzięła się od imion założycieli, pojawia się w kolejnych miastach. Niedawno z dużą pompą otworzyła swój drugi sklep w Warszawie, w nowym centrum handlowym Blue City. Na to eksponowane miejsce ostrzyło sobie zęby kilka większych zagranicznych firm. Ale na próżno. - Od początku chciałem, żeby był tu właśnie Piotr i Paweł. Moim zdaniem to najlepsza sieć supermarketów w Polsce - mówi dla Polityki Yoram Reshef, dyrektor generalny Blue City.

Nutka luksusu

Dziś sieć Piotr i Paweł to 24 supermarkety w 18 miastach Polski (m.in. w Pile, Bydgoszczy, Toruniu, Zielonej Górze, Warszawie). Każdego dnia odwiedza je 60 tys. klientów. W 2003 r. sieć miała 534 mln zł przychodów ze sprzedaży i zatrudniała 1650 osób. Właściciele konsekwentnie realizują swoją wizję sklepu idealnego. - Kameralny supermarket bez kilometrowych alejek, w którym nie traci się kilku godzin, nie potyka się o pudła, lodówki, pralki, rowery. Stawiamy na jakość. Ma być duży wybór towarów. Wszystko świeże, ładnie wyeksponowane - mówi dla Polityki Paweł Woś, jeden z założycieli sklepu.

Rok 2000 był dla firmy przełomowy. Wtedy sieć Piotr i Paweł otworzyła pierwszy sklep poza rodzinnym Poznaniem. Gdy firma rozrosła się na tyle, że nie mogli już wszystkiego robić sami, zdecydowali się na franczyzę. - W ten sposób sprzedają swoją markę innym przedsiębiorcom, a przy okazji cały czas pilnują, czy sklep wygląda dokładnie tak, jak tego chcą - mówi dla Polityki Witold Nartowski, redaktor naczelny branżowego pisma „Supermarket News”.

Więcej: Piotr Stasiak,"Polityka", Nr 20, 15 maja, 2004r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0