21.05.2004

Wuj Sam patrzy

Inwestycje Amerykańskich firm po rozszerzeniu UE.

Chcąc zająć jak najlepsze pozycje przed spodziewanym boomem gospodarczym w Europie - który, jak sądzą niektórzy, potrwa przynajmniej pięć lat - firmy ze Stanów Zjednoczonych szykują wielkie inwestycje zarówno na zachodzie, jak i na wschodzie kontynentu. Warto przypomnieć, że mimo inwestycyjnej manii na punkcie Chin i azjatyckich rynków wschodzących, to właśnie często niedoceniany Stary Kontynent oferuje w tej mierze głodnym zysku międzynarodowym koncernom najlepsze perspektywy.

Europa bezdyskusyjnie pozostaje drugim obok Stanów Zjednoczonych motorem napędowym światowej gospodarki. Transatlantyckie obroty handlowe stanowią blisko 60% globalnego handlu i inwestycji, a ich roczna wartość sięga 2,5 biliona dolarów. Dzięki wymianie handlowej między Ameryką i Europą pracę ma około 12 milionów ludzi. Amerykańskie inwestycje przyciąga do Europy przede wszystkim chęć jak najszybszego skorzystania z oczekiwanego boomu. Każde poważniejsze rozszerzenie UE skutkowało kilkuletnim przyspieszeniem gospodarczym, jeżeli nawet nie w skali całego kontynentu, to przynajmniej w skali regionalnej.

Największe zainteresowanie budzą byłe kraje komunistyczne, do których tania siła robocza przyciągnęła już wiele europejskich i amerykańskich firm. Dochody 74 milionów mieszkańców Europy Wschodniej sięgają zaledwie jednej trzeciej zarobków ich bogatszych kuzynów z Zachodu, ale są oni zdeterminowani, by pozyskać te same symbole luksusu - szybkie samochody, stylowe meble, modne ciuchy i domy letniskowe. Dodajmy, że niemal wszystkie kraje byłego bloku wschodniego obniżają podatki i liberalizują prawo pracy - co skutkuje odpływem kapitału z zachodnich państw opiekuńczych, takich jak Francja czy Niemcy - a okaże się, że powstają warunki do tego, by nastąpił napędzany popytem konsumenckim wzrost na skalę, której nie widziano w Europie od czasu cudu gospodarczego w powojennych Niemczech.

Te kalkulacje znajdują odzwierciedlenie w ostatnich danych na temat inwestycji zagranicznych. Zaangażowanie korporacji z USA w Europie Wschodniej jest blisko o 60% wyższe niż w Chinach - w 2003 roku wyniosło odpowiednio 16,6 i 10,3 miliarda dolarów.

Więcej: Newsweek 16.05.2004

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0