19.10.2004

Atlantic szuka szans na całym świecie

Chiny, Polska, Niemcy czy Czechy - polska firma na każdym rynku znajduje klientów albo miejsce na produkcję.

Dla Atlanticu, dystrybutora i producenta bielizny, filarami są eksport i współpraca z partnerami ulokowanymi daleko od Polski - w Chinach. Na strategię firmy przełożyły się doświadczenie jej prezesa z czasów studenckich. Wojciech Morawski był globtroterem. Podróże na Daleki Wschód pomogły mu w nawiązaniu kontaktów, które potem wykorzystał w biznesie. Szczególnie bliskie więzy łączą go z Hongkongiem.

- Ulokowanie produkcji w Chinach obniżyło koszty, to przełożyło się na wyższy zysk dla firmy i ceny odpowiadające przeciętnie zamożnemu klientowi - powiedział gazecie "Puls Biznesu" Wojciech Morawski.

Jak rozmawiać w Chinach

- Hongkong to prawdziwe handlowe miasto, czuje się tu głód biznesu. Dominują firmy rodzinne, średniej wielkości. Mieszkańcy Hongkongu są zdeterminowani do tego, aby ubić interes - opowiada Wojciech Morawski. Dlatego zazwyczaj negocjacje cenowe kończą się sukcesem.

Podobne gusty

W 1995r. Atlantic wprowadził na rynek pierwszą kolekcję pod własnym znakiem towarowym na rynki Czech i Słowacji. Następnie były Rosja, Ukraina, Białoruś, Litwa i Łotwa. Obecnie sprzedaż eksportowa stanowi 50 proc. obrotu firmy.

- Gusty w państwach Europy Środkowej i Wschodniej są podobne do upodobań klientów polskich - wskazuje Wojciech Morawski.

Nie zgadza się z poglądem, że polskie produkty są tam niemile widziane. Zwłaszcza te z branży tekstylnej. - Polska metka na naszej bieliźnie budzi raczej pozytywne skojarzenia, że produkt jest dobry i niedrogo kosztuje. Rosjanie rozpoznają markę - mówi Wojciech Morawski.

Jacy klienci

Docelowym klientem firmy ma być osoba w wieku od 15 do 30 lat. Taka, która szuka wygodnej i uniwersalnej bielizny. - Zorganizowaliśmy własny dział wzornictwa, aby stworzył charakterystyczny dla firmy sportowo-młodzieżowy styl. Jest on odpowiedzialny również za obserwowanie i wykorzystywanie nowych trendów w modzie - mówi Wojciech Morawski.

Zdobycie większego udziału w rynku musiało wiązać się z poszerzeniem oferty. Dlatego firma wprowadziła swoje produkty do hipermarketów, ale pod inną marką - Arcada. - Mieliśmy świadomość, że nie możemy zaproponować tańszych produktów pod brandem Atlantic. To zepsułoby wizerunek marki - tłumaczy Wojciech Morawski.

Nowe rynki

Integracja z Unią otworzyła Atlanticowi możliwość ekspansji na Zachód. Firma jednak najpierw planuje zbadać popyt niemieckich konsumentów na swoją bieliznę.

Sposobem na to i próbą sił z rynkiem ma być pilotażowy sklep w City-Galerie w Wolfsburgu (Dolna Saksonia) w Niemczech. Rozbudowa sieci sprzedaży to teraz priorytet firmy.

Więcej: Marta Biernacka, "Puls Biznesu", 19 paździenika, 2004r.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0